Zdarzenie, które w liście do naszej redakcji przedstawił Marek Matysiak miało miejsce na początku czerwca, niedaleko sklepu Biedronka, przy krajeńskim Rynku. - Niby wszystko w porządku, bo przeszedłem ulicę nie w tym miejscu co trzeba. Tyle tylko, że żaden z dotychczasowych mandatów nie wywołał we mnie tylu emocji, nasunął tylu pytań i wątpliwości - mimo że był najniższy z możliwych. Żebym chociaż usłyszał, że swoim zachowaniem zagrażam sobie lub innym. A tu „ani be, ani me, ani kukuryku”, tylko sucha formuła. Uważam, że Policja powinna edukować, a nie tylko w prostacki, wręcz prymitywny sposób nakładać mandaty, by wypełnić wytyczne przełożonych - dzielił się spostrzeżeniami mieszkaniec Krajenki. Były radny ma także obiekcje co do zachowania tego dnia trójki policjantów, którzy jego zdaniem zwracali uwagę tylko na jeden aspekt bezpieczeństwa ruchu - ludzi wychodzących ze sklepu. - Nie neguję faktu, że zachowałem się niewłaściwie, chociaż mam wątpliwości do oceny mojego zachowania przez policjantów. Otóż według ministerialnego rozporządzenia istnienie przejścia dla pieszych warunkują dwa znaki: P-10 poziomy (zebra) i D-6 pionowy, przy czym biorąc pod uwagę to, że pasy na jezdni mogą być zatarte bądź zimą niewidoczne, istotniejszym wydaje się być znak pionowy. Spotkałem się z interpretacją, że bez znaku D-6 przejścia nie ma. Przy pasach, które mi wskazał policjant, tj. między Biedronką a kościołem, znaku D-6 nie ma. Nie to jednak spowodowało, że postanowiłem napisać do „Aktualności” w tej sprawie, lecz okoliczności zdarzenia. W trakcie gdy wypisywano mi mandat zatrzymano kilku innych „piratów pieszych”, w tym kobietę z małym dzieckiem i reklamówkami z zakupami, która z takim obciążeniem stanowiła chyba szczególne zagrożenie. Mogła pewnie staranować kilka pojazdów i doprowadzić do katastrofy w ruchu lądowym. A tak na poważnie, widząc jak zatrzymana Pani prosi policjanta o nie wymierzanie kary, zwróciłem uwagę, iż biorąc pod uwagę charakter i okoliczności wykroczenia (na ulicy nie było ruchu) policjant może wylegitymować i udzielić pouczenia. Dodałem również, że będzie to adekwatne do sytuacji i pewnie nie będzie stanowiło złamania regulaminu służbowego. W odpowiedzi usłyszałem, że interweniujący policjanci mają swoich przełożonych oraz otrzymali wytyczne do służby. Pragnę zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię. Legitymujący mnie policjant zadał mi pytanie, czy go nie widziałem. Owszem, widziałem, lecz nie sądziłem, że na rynku małego miasteczka, gdzie kręci się znacznie więcej pieszych niż pojazdów, przechodząc na drugą stronę ulicy do prawidłowo zaparkowanego samochodu zostanę zatrzymany. Są miejsca niebezpieczne i są takie, gdzie człowiek instynktownie przyśpiesza, jadąc samochodem bądź przechodzi przez ulicę. Są policjanci, którzy reagują na sytuacje i zachowania niebezpieczne i wypisują słuszne mandaty i są tacy, którzy polują na tzw. jeleni. Czy obywatel ma się zachowywać zgodnie z nakazami tylko wtedy, gdy w pobliżu jest policjant? Mam nadzieję, że wszyscy policjanci tak nie myślą, bo to byłoby chore - dodaje M. Matysiak.
Niemal w tym samym czasie podobne kontrole i zatrzymania pieszych prowadzone były w Łobżenicy. Uwagę na zachowanie policjantów zwrócił radny Ryszard Biniak, który ten temat poruszył także na jednej z ostatnich sesji rady miejskiej. - W ostatnim czasie funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Pile nałożyli na terenie Łobżenicy dość dużą liczbę mandatów za przejście przez jezdnię w niewłaściwym miejscu - stwierdził. Radnemu nie spodobał się fakt, że najpewniej działo się to podczas tzw. „dodatkowych patroli”, które finansowane są z budżetu gminy. - Policjanci powinni zajmować się w pierwszej kolejności działaniami związanymi z szeroko rozumianą prewencją, a następnie nakładać kary - mówił R. Biniak. Dodał też, że podobnie jak w Krajence przy części przejść dla pieszych na terenie miasta brakuje oznakowania pionowego. - Chcemy odejść od formy dodatkowych, wykupowanych przez gminę patroli. Jestem za tym, by te dwadzieścia tysięcy rocznie przeznaczać na dotowanie zakupu sprzętu dla policji, która używać go będzie zgodnie ze swoimi obowiązkami – komentuje burmistrz Piotr Łosoś.
Policjanci przedstawiają sprawę z innej strony, wskazując, że ich akcje nie mają na celu polepszania własnych statystyk czy budżetu. Dementują też, że takie działania są im narzucane „z góry”. Chodzi jedynie o bezpieczeństwo. - W celu zapewnienia bezpieczeństwa na linii kierujący - pieszy policjanci ujawniają wykroczenia popełniane przez pieszych. Po ujawnieniu takiego wykroczenia policjant stosuje prawem przewidziane środki, takie jak: pouczenie, mandat karny, wniosek o ukaranie do właściwego sądu. Stosowane są wszystkie z tych środków. Działalność Policji w tym kierunku ma na celu poprawę bezpieczeństwa w ruchu drogowym oraz ograniczenie ofiar wypadków drogowych z udziałem pieszych, którzy nieprawidłowo przekraczają jezdnię - wyjaśnia sierż. sztab. Żaneta Kowalska, oficer prasowy Komendy Powiatowej w Pile. Tego samego zdania jest kom. Maciej Zając, pełniący w zastępstwie obowiązki oficera prasowego KPP w Złotowie, który również mocno akcentuje głównie temat bezpieczeństwa. Przedstawia on też okoliczności siedmiu zatrzymań, do których doszło na rynku w Krajence. - W tym rejonie często dochodzi do kolizji drogowych. Piesi także popełniają dużo wykroczeń związanych z przejściem przez jezdnię w miejscu niedozwolonym, powodując zagrożenie dla siebie i innych użytkowników dróg. Niedawno miał tam też miejsce wypadek ze skutkiem śmiertelnym. Przejście dla pieszych jest oznakowane znakiem poziomym P-10 (zebra). Pasy są widoczne. Kodeks drogowy mówi, że przejście dla pieszych jest to powierzchnia jezdni, drogi dla rowerów lub torowiska przeznaczona do przechodzenia przez pieszych, oznaczona odpowiednimi znakami drogowymi. W związku z tym nadal będą prowadzone w tym rejonie kontrole przestrzegania przepisów ruchu drogowego przez pieszych i kierowców – wskazuje kom. Zając. Dodaje też, że o uzupełnieniu znaków powiadomiono zarządcę drogi. - Jeśli ktoś nie zgadza się z nakładanym na niego mandatem, może go nie przyjąć. Wówczas sprawę rozstrzyga sąd. Przyjęcie mandatu, co pan Marek uczynił, wskazuje na przyznanie się do popełnionego czynu. Inna rzecz to prowadzona przez nas prewencja m.in. w szkołach czy przedszkolach, gdzie wyjaśniamy, gdzie można, a gdzie nie można przechodzić przez jezdnię – stwierdza kom. Maciej Zając.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze