Złotowski teatr Matysarek po raz kolejny pokazał klasę. Sala kinowa pękała w szwach
30 listopada, piątkowe popołudnie, godzina 18.00. - Wpuszczamy ? - pyta Andrzeja Motaka, nauczyciela i reżysera Matysarka, Leszek Trojanowski ze ZCAS. Pada pewna i wyluzowana odpowiedź : - Pewnie, że wpuszczamy ! Jedziemy z tym! Po chwili drzwi do kina Truskawka otwierają się, a kilka sekund później nie nadążają z przepuszczaniem kolejnych fal ciekawskich, niecierpliwych ciał...
Sto lat, Andrzeju
Ciało okazało się później głównym bohaterem premiery teatru. Andrzej Motak i jego podopieczni poszli na całość, żadnych półśrodków, żadnych kompromisów, zamiast tego czysty przekaz, uczniowska i belferska interpretacja.
- Tak naprawdę pomysłodawcą był Przemysław Stippa – przyznaje później nauczyciel. – Dwa lata temu przywiózł książkę, w której ciekawie opowiadano o ciele aktora. Jak je dobrze wykorzystać oraz jak często w aktorze postrzega się tylko powierzchowność.
Przedstawienie było o tyle ciekawe, że wśród aktorów większość stanowił nowy narybek Andrzeja Motaka. Złotowianie, przyzwyczajeni do wysokiego poziomu teatru, z tym większą niecierpliwością oczekiwali występów niedoświadczonych jeszcze aktorów. Prędko okazało się, że wrześniowe castingi wyłoniły właściwe osoby.
Sztuka porwała całą, olbrzymią publiczność. Śmiech, ciekawość i podziw dla odwagi licealistów – takie uczucia towarzyszyły zebranym. W pamięci na długo pozostaną sceny, kiedy dziewczyna ujeżdżała kolegę lub kiedy chłopak gonił z pejczem dziewczynę.
Przesłanie spektaklu było jasne – ciało aktora to instrument, który często ważniejszy jest od duszy artysty. Kiedy kurtyna opadła Andrzejowi Motakowi cała trupa teatralna wyśpiewała „Sto lat” z okazji andrzejkowego święta. Wiele osób zastanawiało się wówczas, czy znamy jeszcze kogoś, nauczyciela, który w podobny sposób jest w stanie porwać za sobą młody tłum. Odpowiedzi nikt nie znalazł...
Agnieszka Piec
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze