Reklama

Prokurator stawia zarzuty

25/05/2013 00:00
Rok temu w zderzeniu z dłużycą zginęło dwóch mężczyzn. Śledczy zgromadzili dowody winy między innymi diagnosty ze stacji kontroli pojazdów

25–letni Mateusz i 23–letni Bartek zginęli 21 czerwca 2012 roku na trasie Złotów – Nowiny. W volkswagena, którym jechali, uderzył wózek przewożący drewno. Kierowcy samochodu z dłużycą nic się nie stało.

Po blisko 12 miesiącach badania przyczyn wypadku Prokuratura Rejonowa w Złotowie jest gotowa do postawienia zarzutów osobom odpowiedzialnym za wypadek. – Czynności trwają, będą postawione zarzuty, ale szczegółów nie mogę ujawnić – informuje prokurator Andrzej Szczubełek. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Magdalena Mazur–Prus jest bardziej rozmowna: – Prokurator prowadzący sprawę zapoznał się z ekspertyzą techniczną i mogę powiedzieć, że stan techniczny pojazdu przewożącego drewno był jedną z głównych przyczyn tego wypadku.

Zarzut usłyszała właścicielka stacji diagnostycznej (jest ona jednocześnie diagnostą), która dopuściła do ruchu skład wożący dłużycę. - Kobieta ta usłyszała zarzut poświadczenia nieprawdy w dokumentach o istotnym znaczeniu prawnym. Grozi jej za to do pięciu lat pozbawienia wolności - informuje rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Diagnosta nie przyznała się do winy, ale złożyła obszerne wyjaśnienia. - Na tym etapie nie chcemy ich ujawniać, bo prawdopodobne jest postawienie kolejnych zarzutów - mówi M. Mazur - Prus 

Na przedstawienie tych zarzutów pozwoliła m.in. ekspertyza, którą przygotował niemiecki producent auta do wożenia dłużycy. Na około trzystustronicowy dokument prokuratura czekała kilka tygodni.
[[reklama]]
Śmierć na drogach

Takich niebezpiecznych zestawów po naszych drogach jeździ więcej. W 2012 roku Inspekcja Transportu Drogowego skontrolowała na terenie powiatu złotowskiego osiemnaście zestawów do przewozu drewna. W siedmiu przypadkach inspektorzy wystawili mandaty na łączną kwotę 2500 złotych. W trzech pojazdy odesłali na parkingi, zatrzymali też cztery dowody rejestracyjne.
- Najpoważniejsze zaniedbania to brak wymaganych dokumentów i zły stan techniczny pojazdów: nadmiernie zużyty bieżnik ogumienia, niesprawne oświetlenie, brak certyfikowanego połączenia pojazdu z przyczepą w przypadku przewozów dłużycowych, nieprawidłowo zabezpieczony ładunek – podaje Marek Rogóż, kierownik oddziału ITD w Pile.

22 kwietnia inspektorzy transportu drogowego z oddziału terenowego w Kaliszu, wspólnie z patrolem motocyklowym, prowadzili czynności kontrolne na drodze krajowej nr 5. Do kontroli zatrzymano pojazd transportujący drewno dłużycowe z wózkiem kłonicowym bez sztywnego zaczepu z pojazdem ciągnącym. Tego typu zestawy nie są dopuszczone do ruchu zgodnie z rozporządzeniem w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia, w związku z czym skierowano pojazd na wyznaczony parking. Kierowca został ukarany grzywną w drodze mandatu karnego w wysokości 500 zł. Jednocześnie zatrzymano dowody rejestrujące „wózka”.

Te kilkanaście kontroli to ułamek potrzeb. Tylko z lasów Nadleśnictwa Złotów w minionym roku wyjechały ponad dwa tysiące składów z drewnem. Na terenie powiatu działa pięć nadleśnictw.
Kontroli ma być jednak więcej. 26 kwietnia Wielkopolska Inspekcja Transportu Drogowego poinformowała, że „w trosce o bezpieczeństwo użytkowników poruszających się po drogach publicznych oraz w celu wyeliminowania zestawów do przewozu dłużycy niezgodnych z rozporządzeniem w sprawie warunków technicznych pojazdów i zakresu ich niezbędnego wyposażenia (...) będzie prowadzić działania związane z eliminacją tego typu zestawów stanowiących realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu.”

Pracownicy Inspekcji sami zdają sobie sprawę z tego, jakie zagrożenie na drogach powodują źle zabezpieczone transporty drewna. - Stan techniczny pojazdów przewożących drewno jest bardzo różny, są zespoły pojazdów w bardzo dobrym stanie technicznym, ale są i takie, które nie nadają się do ruchu po drogach publicznych. Do tych drugich należy zaliczyć większość pojazdów przewożących drewno dłużycowe. Największym problemem jest przewóz drewna dłużycowego za pomocą przyczep, które nie są połączone poprzez urządzenia łączące pojazd z przyczepą dłużycową – ocenia Marek Rogóż.

Taki właśnie zestaw bez sztywnego połączenia uderzył w volkswagena, którym blisko rok temu jechali młodzi mieszkańcy Złotowa i Józefowa.

Łukasz Opłatek


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama