5 tys. zł może dostać bezrobotny, który wyprowadzi się z miejsca zamieszkania. O tym, a także o rozchodzeniu się dróg pracodawców i bezrobotnych, prywatyzacji urzędów pracy i przejmowaniu pracowników starostwa z dyrektor PUP, Łucją Greczyło rozmawia Łukasz Opłatek
Pani dyrektor, stopa bezrobocia w powiecie to 18%, w województwie 9,3%, w kraju 12,6%. To daje na naszym terenie 4620 osób bez pracy. Ilu z nich nie ma prawa do zasiłku?
Około 600 osób. Nie zawsze jest tak, że nie mają oni z czego żyć, ale ich warunki życia są złe.
A ilu z bezrobotnych naprawdę chce pracować?
Trudno to ocenić. Po odmowach podjęcia pracy sądzę, że problemem nie jest niechęć do pracy w ogóle, ale do pracy na określonych warunkach. Czasem koszty przejazdu i inne wskazują, że nie opłaca się bezrobotnemu podejmować pracy.
Ile osób w takim razie faktycznie szuka pracy, a ilu zależy tylko na ubezpieczeniu zdrowotnym?
Gdyby nie było składki zdrowotnej, to nawet 50% osób nie utrzymywałoby statusu osoby bezrobotnej.
Jednym z najpopularniejszych działań PUP jest organizacja staży. W ubiegłym roku zatrudnienie po nich znalazło nieco ponad 50% stażystów.
Cieszę się, że efektywność zatrudnienia rośnie. Nie zawsze jest ona trwała, ale zachęca osoby po stażu do podejmowania prób znalezienia innej pracy. Na staż wydajemy ponad 1200 zł na osobę miesięcznie i nie może on trwać krócej niż 3 miesiące. W tym roku przekroczymy 100 staży.
Przyzna Pani, że gros stażystów trafia do samorządów i dużych firm. A co z mniejszymi zakładami?
Do samorządów w tym roku skierowaliśmy pojedyncze osoby. Ich liczba nie przekroczy 20. Staramy się tam kierować stażystów, gdzie pracodawcy dobrze ich przygotują do zawodu i tam, gdzie bezrobotni chcą pójść. W tym roku jest warunek, że muszą ich zatrudnić. [[reklama]] Ale po co pracodawca ma zatrudniać kogokolwiek na stałe, jak urząd pracy da mu niemal za darmo pracownika na staż. Najpierw jednego, potem drugiego. W roku 2010 zorganizowaliście Państwo ponad 500 staży.
Tak było, ale może nie do końca. Musimy też patrzeć na zyski dla stażystów, którzy byli aktywniejsi na rynku pracy. A jeżeli ktoś był naprawdę dobry, to został zatrudniony.
A ci, którzy byli dobrzy i pracy na dłużej nie dostali się zrazili.
Mogli się zrazić, tu się z Panem zgodzę. [[reklama]] Pani dyrektor, znam przykład mężczyzny, który trafił do Złotowa z ukończonym kursem operatora wózków widłowych w ręku, a gdy szukał pracy okazało się, że kurs ten honorowany jest tylko przez firmę, która przeprowadziła szkolenie. Kurs opłacił mu urząd pracy. W Złotowie do wielu szkoleń można mieć zastrzeżenia.
Ja takiego przypadku nie znam. My takich szkoleń nie robimy. Jeżeli robimy prawo jazdy, to ono jest ważne tylko u nas? Ale przyznam, że coraz trudniej znaleźć pracę po samym szkoleniu. Przykre jest to, że pracodawcy deklarują zatrudnienie osoby po szkoleniu, a w konsekwencji ta deklaracja jest bez pokrycia. Dlatego pośrednicy pracy wychodzą do pracodawców z pytaniem jaki mają sprzęt i jakich pracowników szukają. [[nowa_strona]] Średni czas poszukiwania pracy w PUP Złotów to 2-3 lata. Trudno jest nauczyć zawodu kogoś, kto jest bezrobotny tak długo?
Podmioty, które wykonują szkolenia zwracają uwagę na to, że trudno jest zdyscyplinować tych ludzi. Oni mają swoje przyzwyczajenia, rytmy dnia, które stały się ich drugą naturą.
Chce Pani powiedzieć, że jest to grupa stracona?
Tak bym tego nie nazwała, ale oni są na pewno w trudniejszej sytuacji. Pracodawcy mają coraz lepszy sprzęt, nowe technologie i osobom długotrwale bezrobotnym trudniej się tej pracy nauczyć. [[reklama]] Czyli drogi pracodawców i długotrwale bezrobotnych się rozchodzą?
Tak, ich drogi się rozchodzą.
Może dlatego firmy poszukujące pracowników nie mogą ich w naszym powiecie znaleźć. Mamy ponad 4600 bezrobotnych, a nie ma kto pracować.
Robimy teraz nabór do trzech firm. Do jednej wysłaliśmy 14 bezrobotnych na jedno miejsce, ale nikt nie został jeszcze zatrudniony. Albo pracodawca odpowiada, że nie mają one dostatecznych kwalifikacji, albo bezrobotni oświadczają, że absolutnie u tego pracodawcy nie chcą podjąć pracy.
To świadczy o ich przygotowaniu do podjęcia pracy. Ale wracając do szkoleń, to kto na nich zarabia?
Nie my. Poza tym teraz robimy dopiero trzecie szkolenie. Chcemy przeszkolić ludzi do pracy w sklepach wielkopowierzchniowych, bo mamy Tesco, Netto. Teraz Netto będzie prowadzić nabór, ale swoimi drogami. [[reklama]] Urząd pracy udziela dotacji na otwarcie własnej działalności. Do wzięcia jest 19,5 tys. złotych, ale chętnych nie ma. PUP te pieniądze zwróci?
Przyznam, że sami jesteśmy tym zaskoczeni. W pierwszej kolejności środki te mają otrzymać osoby mające trudniejszą sytuację finansową, mniej samodzielne. Postaramy się, by te środki nie wróciły do budżetu województwa. Rozważamy wystąpienie o możliwość przekierowania tych środków dla pracodawców, którzy zatrudnią osoby bezrobotne.
Wie Pani ile z tych nowo otwartych firm utrzymuje się na rynku?
Po dwóch, po trzech latach prawie 90% bezrobotnych nie wracało do ewidencji. Ale mam świadomość, że część z tych osób przez wymagany rok prowadzi działalność, a potem z zakupionym sprzętem wykonuje prace w innej firmie.
Na ogólną liczbę 56 pracowników w Powiatowym Urzędzie Pracy aktywizacją zawodową zajmuje się 8 osób. To nie za mało?
Tak naprawdę wliczając urlopy do dyspozycji mam mniej niż 40 osób. Ale nie mam przerostu administracji nad pracownikami, którzy pracują stricte z bezrobotnymi. Chciałabym natomiast żeby więcej osób zajmowało się doradztwem zawodowym. [[nowa_strona]] Po co Pani dyrektor utrzymujecie Państwo klub pracy? Komu to potrzebne?
Niezasadne jest nie danie szansy bezrobotnym do tego, żeby się spotykali i wspólnie omawiali jak można i czy warto poszukiwać pracy. Oni tam ćwiczą aktywne formy poszukiwania pracy, śledzą prasę, czytają ogłoszenia.
Fachowcy wskazują, że dobrym rozwiązaniem byłoby przekształcenie pośredniaków w agencje zatrudnienia. Ten model z powodzeniem stosują Niemcy.
Gdyby urzędy pracy nie opłacały składki zdrowotnej i przekazalibyśmy te osoby do agencji pracy, to efekt byłby ten sam. Osobiście nie jestem przeciwna tej formie, ale nie wiem czy to jest dobre dla bezrobotnych. [[reklama]] A może w ogóle należałoby sprywatyzować rynek pośrednictwa pracy?
Ja podjęłam rozmowy z firmą, która krzyczy „sprywatyzować urzędy pracy” o projekcie dla najdłużej bezrobotnych. Kiedy zaczęły się rozmowy o efektywności, to kontakt z nimi się urwał. U nas takie firmy miałyby ogromny problem, bo nie ma miejsc pracy.
To jest bardzo zła informacja, bo to znaczy, że jesteśmy na straconej pozycji, a Państwo jako urząd pracy tylko opiekujecie się bezrobotnymi.
Poniekąd do tego się to sprowadza. Dlatego ja szczerze mówię, że warto rozważyć wyjazd tam, gdzie to miejsce pracy jest. W Poznaniu i Koninie realizowany jest projekt, w którym osoby do 30 roku życia otrzymają bon przesiedleńczy w wysokości 5 tys. złotych jeśli wyjadą do pracy na odległość większą niż 80 kilometrów.
Pomijając to, jak brzmi „bon przesiedleńczy” wychodzi na to, że jest to sposób na pozbycie się kłopotu.
Jest to projekt pilotażowy realizowany przez ministerstwo. [[reklama]] Pani dyrektor, dzisiaj na stronie PUP wisi około 20 ofert pracy. To wypada prawie 3 pracowników PUP na ofertę...
Rzeczywiście tych ofert nie jest za wiele, ale moi pracownicy aktywnie zachęcają pracodawców do zatrudnienia bezrobotnych. Przekonują ich, bywa że walczą między sobą o to, czyj podopieczny ma być skierowany na przykład na staż do danej firmy.
Patrząc na ilość ofert pracy można powiedzieć, że ich praca idzie na marne.
Nie idzie na marne, ale nie przynosi takiej satysfakcji. Sytuacja gospodarcza wpływa na to, że i nasza praca wygląda mniej efektywnie, i działania bezrobotnych także.
To musi być frustrujące.
Przyznam, że całemu zespołowi jest czasem przykro. Wykonujemy masę pracy, a bezrobocie rośnie. Są też negatywne komentarze naszej pracy. [[nowa_strona]] Często słyszy Pani oskarżenia, że oferty pracy rozdzielane są przez pracowników PUP po znajomości?
Znam takie opinie. W samym urzędzie miałam ostatnio sytuację, że pracownica mi odeszła, więc musiałam znaleźć szybko kogoś na jej miejsce. Bo co miałam powiedzieć pracodawcom, że nie będziemy podpisywać umów, bo nie mam pracownika? Poza tym wiele instytucji prowadzi własne nabory i coraz mniej się słyszy, że komuś załatwiono pracę.
Część pracodawców woli szukać pracowników na własną rękę niż korzystać z Państwa pośrednictwa. Wam zajmuje to za dużo czasu, bo zżera Was biurokracja.
Są procedury, które nas spowalniają. Zgłaszaliśmy to do ministerstwa i w tej chwili trwają konsultacje społeczne w sprawie zmian. Ja jestem przeciwna stosowaniu rygorów w przyjmowaniu ofert pracy od naszych lokalnych pracodawców. Powinniśmy móc je przyjmować przez telefon lub fax. [[reklama]] Podkreśla Pani jak dobrych ma pracowników, tymczasem rotacja kadr w PUP jest duża.
Wynika to z tego, że nie jest to łatwa praca, ale także z powodu stosunkowo niskiego wynagrodzenia. Ponadto aktualnie 9 pracownic jest nieobecnych z powodu macierzyństwa.
A propos, do tegorocznego funduszu płac starosta dołożył PUP blisko 500 tys. złotych. Podobno w PUP zarobki są niższe niż w pozostałych jednostkach podległych starostwu.
Jest rozbieżność, dlatego podjęliśmy rozmowy mające na celu ustalenie zbliżonych do siebie wynagrodzeń w jednostkach samorządowych. Już w sierpniu się to zmieni.
W najbliższym czasie do urzędu pracy przejdzie kilkoro pracowników ze starostwa. Znajdzie Pani dla nich miejsce?
To prawda, starostwo chce ograniczać zatrudnienie. Na czas nieobecności moich pracowników dwie osoby ze starostwa już zostały przeniesione. Później będą urlopy, choroby, inne czynniki, które pozwolą je zagospodarować. [[reklama]] To prawda, że trzyma Pani pracowników twardą ręką i muszą się oni uwijać?
Zabiegam o to, aby osoba bezrobotna nie czuła się u nas niepotrzebna. Pracownicy urzędu sami dostrzegają potrzebę właściwego traktowania naszych klientów.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze