Reklama

Rozmowa z szefową od kultury w gminie

20/11/2017 10:30
O kierowanej przez siebie instytucji Patrycja Michalska mówi: miejsce na lata. Choć przyznaje: - Boję się, że kiedyś może mi się przestać chcieć albo że skończą mi się pomysły. Z dyrektor biblioteki i ośrodka kultury w Tarnówce rozmawia Piotr Steffen

Za chwilę minie półtora roku od chwili, gdy objęła Pani dyrektorskie stanowisko w Gminnej Bibliotece Publicznej i Ośrodku Kultury w Tarnówce. To była dobra decyzja – Pani, że objęła funkcję i wójta, który zaufał, że podoła Pani wyzwaniu?

Niech inni mnie rozliczają, nie chciałabym oceniać swojej pracy. Przyszłam z pewnymi pomysłami, próbuję je realizować, z jakim efektem – niech każdy osobiście ocenia.

Trudno usłyszeć w gminie krytykę pani poczynań. Większość tego, co robicie w gminnej kulturze to Pani indywidualne pomysły?

Skłamałbym mówiąc, że to moje autorskie projekty. Czerpię inspiracje z tego co się wokół mnie dzieje. Lubię obserwować i uczestniczyć w różnych wydarzeniach kulturalnych.

Niebawem czeka Was kolejna nowość w kalendarzu wydarzeń kulturalnych – pierwsza Tarnówczyńska Noc Kabaretowa.

Szczególna, bo wyłącznie z udziałem naszych lokalnych wykonawców. Niedawno uświadomiłam sobie, że tutaj nigdy nie przyjechał żaden kabaret. Po dożynkowym występie pani Niedzielskiej i pana Mality odebrałam wiele sygnałów, że ich występ to był dobry pomysł, że w Tarnówce częściej powinny występować kabarety. Zresztą mamy teraz modę na takie występy. Wszędzie pełno kabaretów, również w telewizji. Początkowo planowałam zaprosić profesjonalny zespół kabaretowy, jednak na dzień dzisiejszy, przy końcu roku, finansowo jest to niemożliwe. Może w przyszłości, a póki co uznałam, że także w tej formule powinna sprawdzić się zasada, że najlepszą lokalną kulturę robią dla miejscowych miejscowi. Stąd pomysł włączenia w występy różnych organizacji, zespołów, stowarzyszeń. Jestem przekonana, że się postarają i dadzą zabawne show. Zatem w tym roku robimy to po naszemu, po amatorsku, a być może następnym razem, bo chciałabym, żeby była to cykliczna impreza, zaprosimy zawodowców.

Reklama

Jak udało się Pani namówić mieszkańców gminy, żeby zaangażowali się w kabaretowe występy? Dożynki i turnieje sołeckie to jedno, ale kabarety to już inny poziom jeśli chodzi o przygotowania.

Mieszkańców gminy nie trzeba było specjalnie namawiać. Nigdy tak zresztą nie było. W tej gminie zawsze coś się działo. Raz tych wydarzeń było mniej, raz więcej, ale generalnie coś zawsze było i mieszkańcy również czasami się w to włączali. Są przecież tutaj imprezy, które od lat mają swoją markę: choćby akcja przy okazji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, wspomniane dożynki, dzień strażaka czy orszak trzech króli.

Tyle że trudno oprzeć się wrażeniu, że w ostatnich kilkunastu miesiącach kultura w gminie Tarnówka nabrała całkiem sporego oddechu świeżości.[[pay]]

Może faktycznie tych imprez jest więcej. Wydaje mi się, że jest tak dlatego, ponieważ obecnie GBPiOK mają wiele do zaoferowania mieszkańcom gminy. To daje im impuls do aktywnego uczestnictwa w organizowanych imprezach. Poza tym widzimy duże zmiany nie tylko w kulturze, ale również w tym jak gmina pięknieje, co jest zasługą władz gminy, które powołały naszą instytucję do życia. Wydaje mi się, że to sprawiło, że coś się ruszyło w ludziach. Organizują się, zakładają stowarzyszenia, inne organizacje, po prostu im się chce. I mają wsparcie. Z urzędu, ale też z naszej placówki.

Reklama

Rzeczywiście uważa Pani, że Jacek Mościcki dał większy impuls tej świeżości niż nowa dyrektor?

Wójt akceptuje prawie wszystkie pomysły. Jest na tak. Zdarza się, że powie mi, iż to mu się nie podoba albo że to jest zły pomysł bądź też zaleca większe zastanowienie. Ale nie ma czegoś takiego: daj sobie spokój. Jeśli już, to słyszę od niego: jak chcesz rób, najwyżej nie wyjdzie.

Ma Pani u niego pełne zaufanie?

Mam swobodną rękę. Wójt chyba wie jak postrzegam pewne rzeczy, ale wie też, że liczę się z jego zdaniem. W naszych rozmowach, żeby nie powiedzieć negocjacjach, spotkamy się pośrodku.

Jeśli wójt oraz dyrektor biblioteki i ośrodka kultury, to i pieniądze na działalność.

Zgadza się, ale prawda jest też taka, że pieniądze to nie wszystko. Mając dużo pieniędzy nie zawsze robi się wyłącznie fajne rzeczy i nie mając tych funduszy też nie jest tak, że robi się nudne i mało atrakcyjne imprezy. Jak są pieniądze jest łatwiej, przynajmniej teoretycznie, ale źródłem sukcesu jest inicjatywa, pomysł i zaangażowanie. Mamy już przykłady, że robiąc coś za grosze, przy udziale miejscowych, można zrobić lepszą imprezę niż koncert za 15–20 tys. zł. Poza tym dobry zespół to dobra scena, a jak ona to i nagłośnienie oraz oświetlenie. I koszty rosną do ogromnych kwot. Jestem zwolennikiem organizowania kultury dla ludzi i z udziałem ludzi, mieszkańców. Dowodem powodzenia takich przedsięwzięć jest też chociażby tegoroczne wielkanocne śniadanie środowisk wiejskich. To było wydarzenie na około tysiąc osób, które zjechały do nas z regionu. I wyszło. Podobnie było z niedawnym, nieporównywalnie mniejszym, ale także fajnym pchlim targiem. Kilka osób mówiło mi, żeby zrobić pchli targ, bo w Tarnówce nigdy nie mieli czegoś takiego. Wyszło znakomicie.

Reklama

Stabilność i solidny budżet dają jednak poczucie pewności i większe możliwości – ma Pani deklaracje, że z roku na rok budżet będzie zwiększany?

Mam taką nadzieję. Zresztą, wprawdzie powoli i nieznacznie, ale jednak systematycznie rośnie w ostatnich latach.

Ile obecnie wynosi?

Około 200 tys. zł.

Z czego oprócz stałych kosztów, na stricte kulturalną działalność przypada…

Maksymalnie jedna czwarta tej kwoty.

Mieszkańcy mogą się spodziewać nowości w przyszłorocznym kalendarzu imprez?

Nową, sztandarową imprezą mają być, powiedzmy umownie, „Dni Tarnówki”, których tutaj nigdy nie było. Ale nazwa też będzie inna, nie wiem jeszcze jaka. Ma to być w każdym razie święto tej gminy. Cykliczne święto. Odpoczywamy za to od sołtysiady. Odpoczywamy w myśl zasady, że trzeba robić takie rzeczy, które innym sprawiają przyjemność, a nie coś wymuszać. Ostatnia sołtysiada wyszła fajnie, ale dostrzegłam już pewne zmęczenie. Chcę dać odpocząć tym, którzy najbardziej się w nią angażowali. Żeby mogli przyjść i się wyłącznie pobawić, a nie występować, robić dekoracje, podawać zupę, a wcześniej trzy dni ją przygotowywać. Bo ta pomoc ze strony organizacji i mieszkańców jest obecnie przeogromna. Dlatego te imprezy są na wysokim poziomie, a robione są przecież relatywnie małym kosztem. Na dożynkach główny program trwa od 15.00 do 21.00, ale tylko przez dwie godziny prezentują się artyści z zewnątrz. Reszta to występy mieszkańców.

Reklama

Zdarzyło się przez te półtora roku, że ktoś Panią zawiódł?

Tak, aczkolwiek  nie dopatrywałabym się złej woli u tych osób, złośliwości z ich strony. Może tak po prostu wyszło.

Wasza współpraca się skończyła?

Nie. Nawet nie jest ograniczona. Ja zawsze chcę ze wszystkimi współpracować. Jestem takim typem człowieka, który szybko zapomina.

Ma Pani poczucie, że zauroczyła tych, z którymi najczęściej współpracuje, okręciła ich wokół palca?

Nie. Skąd w ogóle takie stwierdzenie?

Niejednokrotnie słyszałem, jak mówiono o Pani: „nasza Patrysia”, „cudowna dziewczyna”, „wreszcie mamy kogoś takiego”.

Bardzo to miłe, ale nigdy nie odczułam takich sygnałów, a głosów sympatii nie odbierałam aż w taki sposób. Faktem jest, że to, co tutaj robię, jest dla mnie ważne, traktuję to bardzo osobiście, nawet przesadzam czasami, mówiąc: mój zespół, mój ośrodek kultury. To tylko dlatego, że naprawdę czuję się do tego wszystkiego, a zwłaszcza do tych osób, przywiązana.

Reklama

Wielu z tych, z którymi najczęściej ma Pani do czynienia to starsze osoby. Teoretycznie mogliby powiedzieć: czego właściwie chce od nas ta dziewczynka. Chyba wypracowała Pani sobie szacunek.

To jest obustronna relacja. Każdy coś w niej daje i każdy coś bierze. Ja również wiele czerpię z tych kontaktów. Prosty przykład: rzadko słuchałam pieśni patriotycznych, które śpiewa zespół Tarnowianie. Dzisiaj jest tak, że kończymy próbę, jadę do domu i tam dalej słucham takich pieśni.

Stała się już Pani bardziej tarnowiakną niż krajanką?

Sercem zawsze krajanką. Od kilku lat nie mieszkam w Krajence, a w Złotowie, a przez te kilkanaście miesięcy pracy naprawdę zżyłam się ze środowiskiem gminy Tarnówka, więc czuję się również trochę tarnowianką.

Odnalazła Pani na tej funkcji swoje zawodowe miejsce i wie, że może tutaj pracować latami?

Chyba tak. Boję się jedynie tego, że kiedyś może mi się przestać chcieć albo że skończą mi się pomysły, że wkradnie się rutyna. Chcę być w tym coraz lepsza, dlatego zaczęłam studia podyplomowe na kierunku menadżer kultury. Nowe znajomości i nowe doświadczenia na pewno będą mnie stymulować. Zresztą na dzisiaj mam głowę pełną tak wielu pomysłów, że powinno ich wystarczyć na sporo lat. Tylko czasu na to wszystko brakuje. Jedno wiem na pewno – praca w Gminnej Bibliotece Publicznej i Ośrodku Kultury sprawia mi wiele satysfakcji. Cały czas mam duży zapał do działania, szerzenia i promocji kultury w gminie Tarnówka.

Reklama

[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Tarnowka - niezalogowany 2017-11-20 14:29:32

    Pani Patrycja marnowala swój talent w poprzedniej firmie, którą tego nie doceniła!!! Więc panie prezesie firmy,, U.....l,, dZiękujemy za Pana chamstwo i motywację do zniechęcenia pani Patrycji do pracy w swojej firmie, dziękujemy mieszkańcy gminy Tarnówka za taki skarb jak Patrycja!!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    kk - niezalogowany 2017-11-20 14:14:14

    Pani Patrycja bardzo sympatyczna i pozytywnie zakrecona.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Z.K - niezalogowany 2017-11-20 12:48:35

    Pani Partycji mogą nam pozazdrościć w powiecie. Jak coś się dzieje ( a dzieje się sporo) to wiadomo o tym dużo predzej nie to co w Złotowie gdzie promocja domu kultury leży na łopatkach. ps.czekam na kolejny bieg!!!!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama