Ryb brakowało, ludzie odchodzili, okręg się walił. Węglowski pozostaje przy sterze

27/05/2026 19:01

W ostatnich latach w Okręgu Nadnoteckim PZW w Pile doszło do poważnego kryzysu i interwencji centralnych władz. Na czele stanął Jan Węglowski, który po niedawnych wyborach ponownie objął funkcję prezesa, a przed kilkoma tygodniami dostał się do… władz krajowych PZW! Mówi nie tylko o kulisach kryzysu Okręgu, walce o jego odbudowę, ale też o sporze o jezioro Kacko. – To trochę taki nepotyzm polityczny. Gdybyśmy stanęli do konkursu jak pięściarze na ringu, gmina nie miałaby z nami żadnych szans – uważa. – Nie odpuścimy tego – zapowiada w rozmowie z Piotrem Steffenem

Niedawno, podczas wyborów, ponownie został Pan prezesem Okręgu Nadnoteckiego PZW w Pile. Ile to już lat we władzach wędkarskich okręgu?
W sumie ponad 20 lat. Jako prezes rozpoczynam drugą kadencję. Poprzednia była niepełna.

Objął Pan funkcję po zjeździe nadzwyczajnym w grudniu 2022 roku, w bardzo trudnym dla Okręgu czasie. Od dawna wiedział Pan, że w lutym tego roku będzie się ubiegał o reelekcję?
Zdecydowanie tak. Jeśli odwiedza się środowiska wędkarzy w całym Okręgu i słyszy zapewnienia, że praca przez ostatnie lata szła we właściwym kierunku, w tym, który zainicjowaliśmy po objęciu przeze mnie prezesury, to daje motywację. Może brzmi to trochę dumnie, ale naprawdę mieliśmy ogrom pracy. Zarybienia, zmiana niemal całego składu naszego biura. Tak naprawdę w biurze została w tamtym czasie tylko główna księgowa i ja – nowo wybrany prezes.

Z czego wynikała tak duża zmiana wcześniejszego składu biura Okręgu PZW?
Część osób nie widziała możliwości dalszej współpracy, część była zniechęcona i odeszła. Niektórzy trafili do innych firm, inni skorzystali z przysługującego im prawa do przejścia na emeryturę. W sumie odeszło pięć osób, niemal całe biuro, łącznie z dyrektorem biura zarządu okręgu. Stało się to nagle, w ciągu kilku miesięcy po wyborze poprzedniego zarządu i prezesa. Okręg się walił, jego byt był zagrożony.

Żeby uporządkować to Czytelnikom: władze Okręgu Nadnoteckiego PZW w Pile w 2022 roku zmieniały się aż trzykrotnie. Wiosną wybory wygrał Jacek Kwieciński, jednak po kilku miesiącach zrezygnował ze stanowiska. Od września do grudnia 2022 władzę sprawował zarząd komisaryczny. Natomiast na początku grudnia tamtego roku Pan został wybrany prezesem. Co, Pana zdaniem, doprowadziło wtedy do tak skrajnie trudnej sytuacji?
Nowo wybrany zarząd miał zamiar przeprowadzić gruntowne reformy, które uważał za konieczne. Później okazało się jednak, że to był błąd. Ludzie zupełnie się z tym nie identyfikowali i zaczęli rezygnować z pracy w zarządzie. Do tego pracownicy etatowi biura, pracujący w administracji Okręgu Nadnoteckiego, zaczęli wypowiadać umowy o pracę.
A tak w ogóle pierwszą osobą, która zrezygnowała jeszcze przed wiosennymi wyborami, był...

Płatny dostęp do treści

Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku

Pozostało 89% tekstu do przeczytania.

Wykup dostęp
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 27/05/2026 19:29

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    taka prawda - niezalogowany 2026-05-26 17:43:16

    PZW podobnie jak Związek Łowiecki i Polski Związek Działkowców to peerelowski relikt, który dawno powinien zostać zlikwidowany, bądź gruntownie przebudowany.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Lola - niezalogowany 2026-05-26 21:24:48

    "Ryb nie było" tzn. że teraz są? Boże, co za bełkot! PZW sam się wykończy, jeszcze parę lat!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    S - niezalogowany 2026-05-27 07:27:51

    Relikt przeszłości. Wielkie bagno, jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę i nic więcej.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.