Marcin i Janusz Biela wspominają czasy, kiedy piłka nożna wypełniała im każdą wolną chwilę – od podwórkowych pojedynków jeden na jeden, po pamiętne mecze złotowskiej Sparty w IV lidze. Bracia opowiadają o roli trenera Bednarka, fenomenalnych żonglerskich rekordach i o tym, jak to „Jaśko strzelał pod poprzeczkę”
...
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 100% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A dziś jesteście bez Emerytury bo przep.ied.. życie ,goniąc za piłką.Łajzy
A ja zamiast patrzeć na te dwie gęby ,wolę popatrzeć na przystojnego autora tego artykułu.
He, he. Dobre
Fotbal to je Laska Nebeska!
Leszek, a kiedy Pyszola opiszesz?
Zapytaj Szczygła!!!
A dziś jesteście bez Emerytury bo przep.ied.. życie ,goniąc za piłką.Łajzy
A ja zamiast patrzeć na te dwie gęby ,wolę popatrzeć na przystojnego autora tego artykułu.
He, he. Dobre