W sobotę, w Regionalnym Centrum Sadownictwa w Pobórce Wielkiej odbył się I etap Ogólnopolskiego Konkursu Kulinarnego „Bitwa Regionów 2025”, który zgromadził 14 Kół Gospodyń Wiejskich z regionu pilskiego. Panie rywalizowały, prezentując dania oparte na lokalnych tradycjach i przepisach.
Koło Gospodyń Wiejskich ze Starej Wiśniewki reprezentujące Gminę Zakrzewo, zdobyło III miejsce. Jury doceniło ich wyjątkowe danie – pieczone gołąbki z szarymi kluskami i młodą kapustą w sosie czereśniowym – potrawę, która połączyła tradycję z wyjątkowym smakiem i kunsztem wykonania.
Sukces odniosły również panie z KGW Samborsko, reprezentujące Gminę Jastrowie, które zdobyły wyróżnienie za autorską potrawę – „Pierogi samborskie”. Danie zachwyciło smakiem, pomysłem i starannością wykonania.
W konkursie uczestniczyło także KGW Osowiec, które z dumą promowało kulinarne tradycje swojej gminy, dzieląc się pasją do gotowania i lokalnymi smakami.
Zdjęcia: Gmina Zakrzewo, KGW Samborsko
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Uważam, że Koła Gospodyń Wiejskich to ostatni bastion normalnego jedzenia. Takich kół powinno być więcej i powinno się pomagać im przetrwać te chore czasy "szybkiego jedzenia". Ludzie zachwycają się smakami tradycyjnych polskich potraw i grube pieniądze wydają na "domowe jedzenie" serwowane przez restauracje, a takie koła powinny uczyć ludzi, jak prosto i smacznie gotować nie wydając mnóstwa pieniędzy we własnym zakresie. Inaczej zginiemy pod falą śmieciowego żarcia pakowanego w plastik. I nie, żebym był jakimś moherowym beretem. Jestem zdrowo odżywiającym się trzydziestoparolatkiem. Kocham dobre jedzenie, dobre i zdrowe.
Rozumiem co piszesz,ale spotkałam się kiedyś w Tarnówce jak wstrząsały się z petem w zębach nad patelnią z kurkami, obrzydziły mi kurki na wieki. I to nie tylko mogę zdanie. Ale nie mam nic przeciwko tym, które się starają i wkładają w to smak i serce w pięknych fartuszkach z upiętymi włosami.
Uważam, że Koła Gospodyń Wiejskich to ostatni bastion normalnego jedzenia. Takich kół powinno być więcej i powinno się pomagać im przetrwać te chore czasy "szybkiego jedzenia". Ludzie zachwycają się smakami tradycyjnych polskich potraw i grube pieniądze wydają na "domowe jedzenie" serwowane przez restauracje, a takie koła powinny uczyć ludzi, jak prosto i smacznie gotować nie wydając mnóstwa pieniędzy we własnym zakresie. Inaczej zginiemy pod falą śmieciowego żarcia pakowanego w plastik. I nie, żebym był jakimś moherowym beretem. Jestem zdrowo odżywiającym się trzydziestoparolatkiem. Kocham dobre jedzenie, dobre i zdrowe.
Rozumiem co piszesz,ale spotkałam się kiedyś w Tarnówce jak wstrząsały się z petem w zębach nad patelnią z kurkami, obrzydziły mi kurki na wieki. I to nie tylko mogę zdanie. Ale nie mam nic przeciwko tym, które się starają i wkładają w to smak i serce w pięknych fartuszkach z upiętymi włosami.