Sporo ostatnio mówiło się o dotowaniu dotkniętej covidowymi obostrzeniami kultury. Skupiono się głównie na muzykach, jak tymczasem radzą sobie inni artyści, np. malarze?
Fundusz Wsparcia Kultury i 400 mln zł na rzecz pomocy artystom. Te hasła były popularne w ostatnich dniach w internetowych portalach informacyjnych. Pod każdym z artykułów o tym, komu pieniądze przydzielono, w jakiej wysokości, pod wypowiedziami beneficjentów oraz pod informacją, że środki zostały wstrzymane, a procedura ulegnie sprawdzeniu, ciągnęły się długie listy komentarzy. Wypowiedzi dotyczyły głównie branży muzycznej i eventowej. Jednak jak mają się inne gałęzie sztuki? Chociażby malarstwo i to oddalone od wielkich galerii obrazów?
– Jeżeli chodzi o artystów malarzy mojego pokroju to muszę stwierdzić, że zawsze mieliśmy ciężko. Ogólny kryzys branży artystycznej wywołany koronawirusem nie poprawia tej sytuacji, ale wcześniej też nie było różowo – mówi Jolanta Małecka z augutsowskiej Galerii Piegów niedaleko Krajenki. Dodaje, że jej środowisko nigdy nie mogło liczyć na odgórne wsparcie.
– Nie przypominam sobie programu, który wspierałby malarzy z mniejszych środowisk. Działań, które pomogłyby nam promować naszą sztukę, wychodzić z nią do ludzi i tłumaczyć, że ręczna praca jest niepowtarzalna i ma swoją wartość – mówi pani Jolanta. Wskazuje ponadto, iż po wielu latach podjęła decyzję, by poza malowaniem obrazów zająć się inną pracą zawodową.
– To nie była łatwa decyzja. Okazało się jednak, że słuszna. Po pracy zawodowej nadal maluję, jednak nie muszę już tego robić pod presją. Robię to dla przyjemności i jestem bardziej zadowolona z efektów – mówi absolwentka Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Bydgoszczy. Dodaje, że gdy zamknięte są wystawy, galerie i nikt nie organizuje spotkań twórców, ratunkiem okazał się internet.
– Byłam w nim obecna już od dłuższego czasu. Strona internetowa, blog, facebook. Tam prezentowałam swój dorobek i to, nad czym aktualnie pracuję. Pojawiają się pytania, zamówienia. Nie jest to może wiele wiadomości, lecz są. Wielu osobom podoba się to, w czym się specjalizuję, czyli kwiaty. Mam też okazję robić okładkę do tomiku wierszy, który zostanie wydany we Francji – mówi Jolanta Małecka.
Mój drugi rozmówca także pochodzi z gminy Krajenka. Nie chce podawać swoich personaliów, by nadal, nierozpoznany, móc spokojnie tworzyć. Od lat żyje z tworzenia grafik, rysunków czy obrazów.
– Z tego co obserwuję, świat sztuki, jeżeli chodzi o malarstwo, stara się funkcjonować normalnie. Wiele się w nim nie zmieniło, poza tym, że w jeszcze większym stopniu ożywiły się portale z aukcjami internetowymi. Obrazy się sprzedają, nawet bardzo drogie – mówi artysta. Czy dominuje na nich sztuka, przywodząca na myśl pandemię? – Świat sztuki jest w tym względzie podzielony. Jedni czerpią inspirację z tej sytuacji, inni szukają odskoczni. Nie ma co mówić, że jest źle – mówi artysta, który swoją sztukę praktycznie od zawsze przedstawia w internecie. Dodaje jednak, że nie każdy z twórców potrafi korzystać z tego typu rozwiązań.
– Istnieje na przykład program „Kultura w sieci”. Skorzystać z niego mogą jedynie osoby posługujące się komputerem i internetem w swojej pracy. Jeśli ktoś maluje, nie ma kamery i nie potrafi montować filmów w komputerze, to nie nakręci filmu np. o tym jak maluje. Może tylko chcieć sprzedać obrazy, a skoro stronę internetową już ma, galerie komercyjne już istnieją, to co ma zrobić? Ktoś kto maluje, chce tylko sprzedać to co namaluje. Nie stworzy filmu czy bloga w internecie, skoro nie posługuje się w swojej pracy i w ogóle tymi narzędziami. Poza tym była niejasna sprawa jeśli chodzi o prawa autorskie w „Kulturze w sieci”. Nie wiem czy aukcje się ożywiły. Funkcjonują, to trzeba przyznać, ale bez udziału publiczności. Być może jest tak, że kupuje się pewne nazwiska jako lokatę kapitału w niepewnym okresie – mówi artysta. Podkreśla także, iż świat sztuki obejmuje różne rzeczy, obce sobie światy, bardzo różne osoby, różną twórczość.
– Nie wiem jak sobie radzi Sotheby’s i czy im sprzedaż rośnie czy maleje. Znam to, co dotyczy bezpośrednio mnie: nasz dom jest zamknięty dla odwiedzających, kontakt z ludźmi ogranicza się do telefonu i rzadkich wizyt na poczcie, w sklepie, w banku. Nie mógłbym więc nikomu namalować portretu, ale mogę pracować w lesie, pracując bezpośrednio w naturze. To nikomu nie zagraża, ani niczym nie grozi – stwierdza artysta.
Sz. Chwaliszewski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ale ładne te obrazy :) Takie radosne!
Piēkne, prawdziwy talent
Piēkne, prawdziwy talent
ladne obrazy szkoda ze sztuka jest tak malo doceniana
Ale ładne te obrazy :) Takie radosne!
Piēkne, prawdziwy talent
Piēkne, prawdziwy talent