Reklama

Ten, tego - kurde..

19/05/2013 00:00
- Zna Pan swojego radnego? - Znam. - Z nazwiska? - Muszę sobie przypomnieć... No ten, z Sypniewa. Jak on się nazywa... No kurde... Nie przypomnę sobie. Nie pamiętam

- Jastrowie jest jak mały PGR, praktycznie wszystkich się zna. Taka jest prawda, nie ma się co oszukiwać – przekonuje nas kobieta, dodając, że radnych rady miejskiej tej kadencji zna. Zna widocznie bardziej z widzenia, bo kilkoma nazwiskami „od ręki” operować nie jest w stanie. - Jak się człowieka zobaczy, to się nazwisko przypomni – tłumaczy. - Kazberuk, Przybylski – wymienia te dwa – nikt więcej mi do głowy nie przychodzi.
[[reklama]]
Zawodna pamięć

W ubiegłym tygodniu, chcąc sprawdzić, na ile radni Rady Miejskiej w Jastrowiu są dla swoich wyborców rozpoznawalni, wyszliśmy na ulice tego miasta. Najlepszym, najczęściej przecinanym przez przechodniów punktem okazała się ul. Kieniewicza, tam też, tuż przy przejściach dla pieszych ustawiliśmy się zatem z kamerą. Pytanie – wydawałoby się proste: „czy zna Pan/Pani swojego radnego” dla części zapytanych osób okazało się jednak nie lada wyzwaniem. Najczęściej padały twierdzące deklaracje, pamięć jednak okazywała się zawodna. - Tak, znam – przyznała jedna z kobiet. Dopytana o nazwisko odpowiedzieć jednak nie umiała. - Ojejku... Chwileczkę... No wie Pani co... On z Sypniewa jest. Sołtys jest Ćwirko, a radny... zapomniałam, a tak go dobrze znam – kobieta bezskutecznie penetruje pamięć. Podpowiadamy – zapewne chodzi o Jana Stapińskiego. Problemu ze wskazaniem tegoż radnego nie miało natomiast spotkane przy parkingu małżeństwo. - Znamy – już na pierwsze pytanie padła pewna odpowiedź. - Nie tylko z widzenia, ochrzaniam go nawet – z rozbrajającą szczerością przyznaje mężczyzna, mieszkaniec Sypniewa. - Stapiński Jan – pada konkretne nazwisko. A inni? - Kojarzę, ale nazwisk nie podam teraz – przyznaje.



Mieliśmy tego dnia szczęście do mieszkańców Sypniewa. - Zna Pan swojego radnego? - zapytaliśmy mężczyznę pchającego wózek. - Nawet dwóch – przyznał – Krzysztofa Bzowskiego i Jana Stapińskiego. Kolejna była kobieta z Samborska, również dobrze poinformowana. - Nasz radny jest chory – wyjaśniła, dodając, że chodzi o Mieczysława Prokopowicza. Pytanie o inne nazwiska przysporzyło jej natomiast problem. - Z Bud jest. Zapomniałam nazwisko jego. A tak to nie wiem, z Jastrowia nie znam – przyznała szczerze. Możliwe, że w tym przypadku chodziło o radnego Wojciecha Sakowicza, radnego z okręgu wyborczego, w skład którego wchodzą m.in. Budy, trzeba jednak dodać, że sam radny w tej miejscowości nie mieszka – pochodzi z Brzeźnicy. Drugi z radnych z tego okręgu, który mógłby w chodzić w grę – radny Prokopowicz ze względów zdrowotnych od dłuższego czasu nie pracuje w radzie.

Klucząc wśród przechodniów znów trafiliśmy na osobę znającą J. Stapińskiego. Wskazanie jego nazwiska nie od razu przyszło jednak łatwo. - Muszę sobie przypomnieć... No ten, z Sypniewa. Jak on się nazywa... No kurde... Nie przypomnę sobie. Nie pamiętam – mężczyzna z rowerem dłuższą chwilę szukał w zakamarkach pamięci, ale nie znalazł. Przynajmniej od razu, bo po kilkunastu minutach wrócił do nas z triumfalną informacją. - Przypomniałem sobie – obwieścił – Janek Stapiński.
[[nowa_strona]]
Kontaktów brak

Pewnością siebie zaskakuje nas postawny mężczyzna. Swojego radnego zna. - Kruszyński – odpowiada. - Michał – podpowiadamy. - Tak, tak, Michał, imię pamiętam – deklaruje nasz rozmówca, przyznając jednak, że się z nim nie kontaktuje. - Myślę, że to on powinien zabiegać o moje względy i rozwiązywać moje problemy. On do mnie powinien przychodzić, on powinien organizować spotkania, byśmy mogli wspólnie działać na rzecz społeczeństwa i miasta – tłumaczy mężczyzna. Wspomnianych spotkań bardzo mu brakuje, zwłaszcza, że lista problemów pusta nie jest. Zapychająca się kanalizacja – to jeden z nich. Poza Kruszyńskim pada nazwisko Przybylski – przewodniczącego nasz rozmówca również kojarzy. Kolejny z przechodniów wymienia radną Agnieszkę Kazberuk. - Kruszyński bodajże, Ośka, Gawluk... znam z widzenia, ale trudno mi teraz sobie przypomnieć nazwiska – więcej się nie doczekujemy. - Burmistrza znam. Piotr Wojtiuk – mówi nam kobieta, dodając, że inne nazwiska wyleciały jej z głowy. Kolejna z pań kojarzy, ale nie do końca. - Jagoda – wymienia. – Pewnie Harbuzińska-Turek – podpowiadamy, wyjaśniając, że to akurat radna powiatowa, a my pytamy o radę miejską. - Nie wiem. Ja się bardzo mało interesuję tym wszystkim. Nie mam czasu, jestem zabieganym człowiekiem, Matką-Polką – uśmiecha się blondynka, dodając, że Jadwiga Harbuzińska-Turek powinna być szefem Jastrowia.
[[reklama]]
Są i tacy, którzy „swojego” radnego niekoniecznie kojarzą, za to innych – owszem. - Witkowski, Przybylski – wymienia spotkany przy wjeździe na parking mężczyzna., dodając, że jeśli jest taka potrzeba, czasami się do nich udaje. - Dla mnie jest ok, bo są osiągalni [...]. Innych znam, ale w tej chwili uciekły nazwiska – przyznaje. - Swojego radnego nie znam, bo ten, na którego głosowałem, nie przeszedł.

Nie – nie – nie

Są również tacy, którzy – bez względu na wiek – nie znają choćby jednego nazwiska. - Nie interesuję się polityką – krótko odpowiedziała nam starsza pani i szybko odeszła. Zna pani swojego radnego? - Nie – jeszcze krócej odrzekła kobieta z dziećmi. - Nie – to z kolei młoda blondynka. - Nie – to kolejny głos. Wypowiedziany bez skrępowania. Ci, którzy nie znają wcale się tego nie wstydzą. - Staram się sobie radzić sama, zresztą na tym chyba życie polega, a nie na tym, by chodzić i się komuś kłaniać – jedna z naszych rozmówczyń tak widzi sprawę.

Patrycja Koplin


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama