- Sześć lat temu na tej ulicy zginęła moja siostra – mówi Szczepan Glugla, który od lat mieszka przy Obrońców Warszawy. - Przechodziła w miejscu niedozwolonym – przyznaje.
Okno mieszkania pana Szczepana wychodzi niemal na wprost przejścia dla pieszych, stąd mężczyzna wiele widział. - Panie, tu nikt się nie zatrzymuje. Można stać i stać przed pasami – twierdzi. Ale przed chwilą kierowca ustąpił pierwszeństwa chłopcu – zaprzeczam. - To może dlatego, że aparat widział. Tu kierowcy pędzą jak szaleni. To słychać – zapewnia były zegarmistrz.
W piątek 27 listopada około godziny 19:00 na wspomnianym przejściu potrącony został Jerzy Wańke. - Przechodziłem od strony Cesty. Jeden kierowca się zatrzymał, a drugi, jadący przeciwnym pasem, we mnie uderzył - skarży się złotowianin. - A przecież mnie widział – mężczyzna nie może zrozumieć, jak do tego doszło. Końcówkę tego zdarzenia widział brat Sz. Glugli. - To auto zwolniło, a potem odjechało – relacjonuje pan Szczepan. Na miejscu potrącenia pojawiło się pogotowie i policja, a J. Wańke trafił do szpitala. Złotowianin nie odniósł poważnych obrażeń, jednak zapowiada skierowanie sprawy do sądu przeciwko Starostwu Powiatowemu w Złotowie. - Mimo licznych wniosków stwierdzających, że to przejście jest najniebezpieczniejsze w mieście, nie było reakcji ani burmistrza, ani zarządcy drogi. W związku z powyższym wniosę sprawę do sądu i zażądam od starostwa wysokiego odszkodowania – poszkodowany przypomina, że Obrońców Warszawy jest drogą powiatową.
Co ciekawe, dzień wcześniej miejsce to odwiedził zastępca komendanta Komendy Powiatowej Policji w Złotowie Witold Pająk, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego jednostki Jarosław Dobrzyński oraz Czesław Milewski z Powiatowego Zarządu Dróg w Złotowie. - Komendant zauważył ten problem i wnioskuje o podjęcie działań w celu poprawienia widoczności oznakowania pasów oraz ich doświetlenie – podaje rzecznik KPP Złotów Maciej Zając. Decyzja w tej sprawie zapaść ma podczas posiedzenia komisji do spraw zarządzania ruchem, której przewodzi wicestarosta Daniel Sztych. Zapowiada on, że komisja zbierze się jeszcze w tym miesiącu.
Problemem Obrońców Warszawy jest nie tylko słabo widoczne przejście, ale też rosnące wzdłuż ulicy drzewa. Większość dosłownie wyrasta z rynsztoka, a jedno zasłania znak „przejście dla pieszych”. Widoczności nie poprawiają zaparkowane na chodniku auta. - Na prostym odcinku długości około 500 metrów od aresztu do kościoła kierowcy jadą z prędkością do 100 km/h, a pośrodku tego odcinka jest przejście – podkreśla jeszcze raz Jerzy Wańke.
Na Obrońców Warszawy obowiązuje ograniczenie prędkości do 40 km/h. Mało kto go przestrzega, co widać po statystykach. - Dochodzi tam do wielu wykroczeń polegających m.in. na niezachowaniu bezpiecznej odległości od poprzedzającego pojazdu. Jedno auto zatrzymuje się przed przejściem, a drugie nie wyhamowuje i uderza w jego tył – mówi Maciej Zając z KPP Złotów.
W tym roku na Obrońców Warszawy policja odnotowała 6 zdarzeń, w tym 1 wypadek. - Doszło do niego w wyniku nagłego wtargnięcia pieszego na jezdnię – rzecznik komendy przyznaje, że i piesi nagminnie łamią przepisy. Jeśli więc chcemy, by na złotowskich ulicach było bezpieczniej, stosujmy się do obowiązujących przepisów. Polepszenie widoczności przejścia dla pieszych pośrodku Obr. Warszawy powinno pomóc w poprawie bezpieczeństwa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
to sobie kierowco wyjeżdżaj wcześniej, abyś nie musiał jeździć jak pirat by zdążyć, piesi też się gdzieś spieszą i mają prawo przejść na pasach
W Pile są co chwilę przejścia dla pieszych ze światłami i jakoś to nikogo nie dziwi, a w Złotowie jakiekolwiek udogodnienia dla pieszych kierowcom przeszkadzają. Pasy przeszkadzają, światła przeszkadzają, najlepiej żeby piesi w ogóle zniknęli. Sami instruktorzy jazdy uczą chamstwa na drodze (mnie taki uczył), żeby nie zatrzymywać się, gdy pieszy znajduje się przy przejściu, a zamiast zwolnić dla bezpieczeństwa, kazał przyspieszać, żeby pokazać kto rządzi na drodze. Przy takiej praktyce zdarza się, że pieszy musi wymusić zatrzymanie się aut czyli in.(mówiąc ulubionym językiem policjantów i kierowców) wtargnąć na jezdnię
Czemu tam właśnie nie doświetlono przejścia ?
..a przecież mnie widział....Te słowa obnażają absolutną prawdę o małej świadomości pieszych.Nigdy,ale to nigdy nie należy przechodzić,jeśli oba auta nie zatrzymają się.Co do samego przejścia to jest ono nieoświetlone,kiepsko oznakowane( nawet sam kolor pasów na ulicy) ,zasłonięte drzewami,dookoła szare nudne budynki,a to wszystko na jedynej z najbardziej obciążonej ruchem ulicy Złotowa.Pewnie przejeżdża tam kilka tyś. aut na dobę.Powinna być odpowiedzialność za zaniechanie w takich sprawach.Pozdrawiam
Wina leży po stronie tych, którzy zaprojektowali parking po obydwu stronach ulicy, która jest odnogą ronda, która jest najczęściej używana, i która de facto w przedłużeniu jest główną drogą łączącą Złotów z osiedlem "Za rzeką". Tylko debil mógł tak to zaprojektować. I proszę mi nie podawać za argument chociażby np. ul. Nieznanego żołnierza. Ona taka ruchliwa nie jest. I niech mieszkańcy Obrońców Warszawy nie płaczą że w godzinach wieczornych dochodzi do wypadków. Parkujcie gdzie indziej, żeby był widoczny sam początek pasów. Kierowcy spostrzegą, że ktoś próbuje wejść (z wyłączeniem piratów, którzy na każdym przejściu będą je mieli w d**ie. Ale wygoda i narzekanie. Niektórzy mają do garażu 5-15 min drogi i takich problemów nie mają. Parkujecie przy jednej z najruchliwszych ulic to miejcie tego świadomość, czym to może skutkować.
Wszystko wszystkim ale najważniejszy problem to auta zaparkowane po jednej i drugiej strony ulicy. Drzewa? Od kiedy piesi chodzą na wysokości drzew. A znak i tak nie pomoże. Wolę omijać tę ulicę bo nigdy nie wiadomo zza którego auta wyskoczy pieszy. Nawet na przejściu. I nawet on nie zauważy nadjeżdżającego samochodu. Owszem zaraz larum podniosą mieszkańcy ulicy bo przy domu zaparkować nie mogą.
Jak to mówią wina leży pośrodku.
To też prawda, bo kiedy kierowca musiałby stawać przy każdym przejściu, to gdzieś będzie chciał nadrobić. W Polsce jest nadal problemem, że brakuje obwodnic miast i dróg szybkiego ruchu. A każdy tylko wstawiałby ograniczenia i wymagał kulturalnych zachowań od kogoś innego, Boże broń od siebie :-)
Tylko, żeby jakaś mądra głowa nie wpadła na pomysł, aby tam jeszcze jedne światła postawić. Aktualnie istniejące powodują już, że kierowcy są sfrustrowani i jeszcze rzadziej puszczają pieszych na dalszych przejściach.
Oślepianie ewentualnych przechodniów napewno poprawia bezpieczeństwo. Pomijając już fakt, że jest to wykroczenie.
Po za przejściem dla pieszych o czym nie wszyscy wiedzą można też przechodzić. Wystarczy pamiętać, że żeby nie być ukaranym odległość od najbliższego oznakowanego przejścia dla pieszych musi być większa niż 100 metrów, albo przechodzić można w obrębie skrzyżowania ulic nawet jak nie ma tam przejścia. Tyle, należy się upewnić, czy nie wtargniemy na jezdnię przed pojazd. Koniecznie trzeba się rozejrzeć w lewo, potem w prawo i znowu w lewo. Natomiast plagą jest w Złotowie wchodzenie ze smartfonem w ręku, kapturem na głowie, młodzież na przejściu wręcz wtargnie bez upewnienia się czy auto zdąży zahamować. A za kilka dni jezdnia niestety już będzie mokra, śliska, a widoczność ograniczy mróz, mgła, albo deszcz. Kolejna plaga to rowerzyści, którzy śmigają jeszcze szybciej niż piesi, mają opatulone twarze, bo zimno i wielkie G widzą. Do tego słuchawki w uszach i muza, na fula, nie słyszą ani klaksonu, ani sygnałów uprzywilejowania. Kto Ci uwierzy!? Wina kierowcy bo na przejściu... Jedyna szansa to kamera w aucie rejestrująca wszystko, przed za i z boku!!!
Postawcie tam ze dwie skrzynki radarowe i koniecznie swiatla na zadanie.
Zgadzam się. Będąc w 8 miesiącu ciąży zostałam prawie przejechana przez auto tego pana. Chciałam przejść przez pasy idąc do szpitala,inny kierowca jadący od lewej strony koło Millenium mnie puścił a pan A. Jadący od ronda prawie mnie przejechał. Przeżyłam horror
Trzeba zwołać komisję.
Panie Szczepanie.Czy na pewno ktoś z pana bliskich nie pędzi jak szalony? Osobiście znam jednego którego przepisy ruchu drogowego mało interesują.
powiem szczerze ze mnie kiedyś samochód potracił wiezdzajac na chodnik koleś się więcej martwił o samochód niż o mnie na szczęście się nic nie stało groźnego
To przejście na Obrońców Warszawy wytyczone zostało bez przemyślenia. Powstało w czasach kiedy funkcjonował jeszcze sklep spożywczy. Od początku było niebezpieczne i budziło kontrowersje. Powinno zostać przeniesione. Najlepiej w rejon skrzyżowania z ul. Ostrą, albo tam gdzie między budynkami nr 9 i 10 jest przejście od Starego Rynku. Bo wzdłuż Cesty po obu stronach są bardzo wąskie chodniki dla pieszych i tylko czekać tam na tragedię. Może takie decyzje należałoby przedyskutować z mieszkańcami. Albo ich wysłuchać, bo złotowscy radni już 3 kadencję tylko słuchają o tym przejściu a nic z nim nie robią. Proponowana powyżej nowa lokalizacja, to dobre, rozwiązanie i zgodne z logiką i przepisami RD.
Szczególnie w Belgii... :)
CYT. " Na prostym odcinku długości około 500 metrów od aresztu do kościoła kierowcy jadą z prędkością do 100 km/h, (...) Na Obrońców Warszawy obowiązuje ograniczenie prędkości do 40 km/h. Mało kto go przestrzega, co widać po statystykach..." Jakich statystykach? Kto je zrobił? Bez przesady - jest 40-tka i raczej mało kto tego ograniczenia NIE PRZESTRZEGA. A na pewno nikt nie jeździ 100 km/h! Jeżdżę tędy codziennie i nigdy nie widziałem, by ktoś się poruszał na tej ulicy tak szybko! Dodam, że to przejście istnieje może z 10 lat - w czasach, gdy go nie było nie było tylu wypadków. Wprawdzie ruch był mniejszy, ale fakt jest faktem. Błędem też jest zagęszczenie przejść. Na odc. ok. 150m są 4 przejścia + to piąte trochę dalej! Zdecydowanie za dużo! To powoduje, że kierowcy przestają uważać albo myślą "skoro na tamtych się zatrzymałem to tu już przejadę"! Tak, wiem to także... po sobie!
oświetlenie i progi zwalniające zrobią swoje. Jeden plus z tego że jesteśmy 20 lat do tyłu za krajami z Europy zachodniej jest taki że nie musimy dużo główkować nad innowacyjnymi rozwiązaniami również w kwesti poprawy bezpieczeństwa na drodze. Wystarczy dobrze rozejrzeć się u sąsiadów i rozwiązania wielu problemów stają się prostsze:)
sama jestem kierowcą i jadąc wieczorem zwalniam i włączam długie światła żeby zobaczyć czy ktoś stoi przy przejściu. Tam jest koszmarnie ciemno
to sobie kierowco wyjeżdżaj wcześniej, abyś nie musiał jeździć jak pirat by zdążyć, piesi też się gdzieś spieszą i mają prawo przejść na pasach
W Pile są co chwilę przejścia dla pieszych ze światłami i jakoś to nikogo nie dziwi, a w Złotowie jakiekolwiek udogodnienia dla pieszych kierowcom przeszkadzają. Pasy przeszkadzają, światła przeszkadzają, najlepiej żeby piesi w ogóle zniknęli. Sami instruktorzy jazdy uczą chamstwa na drodze (mnie taki uczył), żeby nie zatrzymywać się, gdy pieszy znajduje się przy przejściu, a zamiast zwolnić dla bezpieczeństwa, kazał przyspieszać, żeby pokazać kto rządzi na drodze. Przy takiej praktyce zdarza się, że pieszy musi wymusić zatrzymanie się aut czyli in.(mówiąc ulubionym językiem policjantów i kierowców) wtargnąć na jezdnię
Czemu tam właśnie nie doświetlono przejścia ?