Najpierw była diagnoza: rak złośliwy piersi. Potem cisza i słowa, których nikt nie chce usłyszeć: „Proszę szukać miejsca w hospicjum”. W sierpniu u 43-letniej Kasi Skrentnej ze Złotowa wykryto nowotwór z mutacją genu BRCA1. Zamiast planu leczenia pojawiły się jednak strach i poczucie, że system ją skreślił.
Kilka dni temu, za namową przyjaciół i rodziny, ogłosiła zbiórkę na pokrycie kosztów leczenia. „Koszty wyjazdu i terapii znacznie przekraczają mój budżet. Do tego potrzebuję sprzętów, które pozwolą mi normalnie funkcjonować i nie żyć w bólu każdego dnia” – napisała. Założony cel, 25 tysięcy złotych, został osiągnięty w zaledwie cztery godziny! W szczerej rozmowie z nami złotowianka opowiada, jak wyglądała jej droga od wykrycia guzka do decyzji o leczeniu za granicą.
W dalszej części rozmowy Kasia mówi wprost m.in.:
kto i dlaczego kazał jej szukać miejsca w hospicjum,
jakie decyzje lekarzy – jej zdaniem – pogorszyły jej stan,
dlaczego prywatne badania kosztowały ją 1000 złotych i zostały wyśmiane,
czego najbardziej boi się w leczeniu onkologicznym,
jak bardzo choroba zmieniła jej ciało i codzienne życie,
co wydarzyło się po uruchomieniu zbiórki i dlaczego to ją przerosło.
...
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 91% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nie znam cię dziewczyno,ale walcz nie poddawaj się.Bedzie dobrze.
Życzę dużo zdrówka i siły walcz wszystko się uda i będzie jeszcze pięknie masz na pewno dla kogo żyć więc żyj i pozytywnych myśli
Puki służba medyczna będzie opłacana z góry, a nie za wyleczonego pacjenta do puty będzie tak się działo. Czy stoi czy leży wypłata się należy.
To niensluzba zdrowia tylko chora służba
Nie używaj mojego niku "xyz" złodzieju/ko i nie rób byków !!! póki cepie sie pisze !!!
Zdrówka życzę, sił, prawdziwych przyjaciół i Bożej Opieki.
Przecież można usunąć pierś i żyć z jedną zdrowie życie ważniejsze niż okaleczone ciało ...
Nie martw sie Kasiu bo rak zł.to nie wyrok.Znam wiele kobiet,które leczą raka zł.piersi w Pile i żyją.I nie przepłacają bo NFZ leczy dobrze. Dobrym Lekiem na to świństwo jest Aspargina i jeść suche bułki,jabłka i sucharki. Nigdy nie jedz czeronych mięs i kiełbas bo to wspomaga raka i rośnie.Możesz żyć wiele lat aby leczyć się regularnie,ścisłą dietę stosować i oddychać świeżym powietrzem często i wietrzyć mieszkanie codziennie.Nie masować piersi.Kobiety przeważnie usuwają obie piersi bo w nich rak rośnie i może powodować,w późniejszej fazie przerzuty na płuca,serce itd. Jest wiele lat przed Tobą jeszcze i nie przejmuj się.Głowa do góry.Zdrowia i pogody ducha Ci życzę.
Boże!!! Co ty za bzdury opowiadasz...I tak właśnie potem umierają ludzie, bo leczą się pseudo terapiami. Można się wspomagać, ale nie leczyć!!!
Przerażające jest to, że przez niedouczonych konowałów którzy nie powinni nigdy wykonywać tego zawodu, bo nie mają za grosz empatii - a i z umiejętnościami fatalnie, o chęci i odpowiedzialności nie mówiąc, ludzie zwracają się ku szamanom typu Czerniak, tracąc na te babki zielarki bezcenny w leczeniu nowotworów czas.
Zgadzam się...Tego nie da się wytłumaczyć, że ludzie zwracają się po pomoc do tych "pseudo lekarzy". Tylko wyciągają pieniądze od chorych ludzi i nic więcej z tego nie ma...potem rozpacz zostaje.
Kasia da rade spoko dziewczyna znam od dziecka jedno podwórko. Nie podaje się. Pozdrowienia bloki zakrzewo
Przede wszystkim życzę Pani Katarzynie zdrowia. Rozumiem , że to jest historia Pani Kasi, ale trochę ten artykuł jest szkodliwy dla innych pacjentów, przyszłych pacjentów. Jest dużo opcji leczenia raka piersi w Polsce. Mamy blisko bardzo dobre ośrodki w Bydgoszczy i Poznaniu. Onkologia w Pile też opiekuje się pacjentami onkologicznymi. Badania genetyczne dla osób, u których w rodzinie były zachorowania na raka lub mają potwierdzone mutacje jest ZA DARMO. Nie bardzo mogę uwierzyć w to, że lekarz wyśmiał pacjentkę, że chce skierowanie na takie badania, w takim przypadku omijać takiego lekarza szerokim łukiem, ani w to, że złotowski chirurg tak bez niczego sobie wyciął guza w piersi. Raka piersi NIE LECZY się suplementami, jogą i innymi czarami. Biopsja nie rozsiewa raka, to jest szkodliwy mit. Dzięki biopsji dowiedziałby się Pani co to jest za rodzaj raka i jakie leczenie jest przewidziane, bo sama informacja o mutacji genetycznej mówi pacjentowi, że jest w grupie ryzyka. Pani Katarzyno gorący apel do Pani aby zgłosić się do lekarza onkologa, do ośrodka onkologicznego i zacząć leczenie tu w Polsce, które jest refundowane przez NFZ. I tatuaże nie są przeszkodą w leczeniu onkologicznym a lekarz nie ma prawa odmówić leczenia bo pacjent ma tatuaże. I co to za lekarze którzy wysyłają od razu pacjenta do hospicjum???? Należy szybko zmienić lekarza. Co to jest za leczenie za 25 tyś zł w Niemczech ????? Co można za 25 tyś, zł wyleczyć i to za granicą?
Kupiłam gazetę i przeczytałam ten artykuł chyba trzy razy... po prostu nie wierzę, biopsja szkodzi? Operacja piersi w Złotowie (nawet w trybie oszczędzającym) od kiedy? I w dodatku bez biopsji - bo nie zgodziła się na pobranie próbki do badań histopatologicznych. Uważam, że artykuł jest bardzo szkodliwy dla pacjentek onkologicznych i całego środowiska lekarskiego. Jak po takim artykule zachęcić dziewczyny, żeby poszły na badania profilaktyczne? Pani Kasiu - Ketrin - tatuaż ma wpływ na decyzję lekarzy o leczeniu - bzdura - takie czasy już dawno się skończyły, mutacja BRCA1 to nie wyrok o hospicjum tylko nowoczesna medycyna w Polsce i całkiem za darmo. Bycie posiadaczką mutacji BRCA1 w chorobie nowotworowej daje wiele możliwości - chociażby usunięcie obu piersi z rekonstrukcją czy jajników wraz z jajowodami. Oczywiście ten artykuł jest obrazem subiektywnym Pani Kasi i mam nadzieję, że jest wiele kobiet, które nie wezmą go dosłownie. Oczywiście szkoda mi Pani Katarzyny, że przechodzi przez chorobę nowotworową ale na własne życzenie doprowadziła się do takiego stanu. Przez cały proces choroby nowotworowej od podejrzenia nowotworu/diagnozy poprzez leczenie chemiczne i operację pacjentce towarzyszy koordynator. Jest to osoba, która jest ogniwem kontaktu pomiędzy lekarzem a pacjentem. Nie trzeba godzinami wisieć na słuchawce i czekać na swoją kolej aby zarejestrować się do lekarza specjalisty. Robi to za pacjenta koordynator. Koordynator też przesyła wszystkie dokumenty medyczne lekarzowi. Ale oczywiście trzeba chcieć się leczyć konwencjonalnie. Na zakończenie chciałam dodać, że immunoterapia - najnowocześniejsza chemia aktualnie - kilka lat temu za nią był przyznany Nobel - kosztuje około 300 tys. złotych i jest zupełnie za darmo oczywiście w zależności od rodzaju nowotworu, którego próbka musi być oceniona na podstawie badania histopatologicznego wcześniej pobranego od pacjentki przez biopsję.
W Polsce istnieją bardzo dobre ośrodki leczenia raka piersi. Piszę to jako pacjentka onkologiczna. Od 3 lat jestem pod opieką ośrodka w Bydgoszczy. Przeszłam wiele.... w tym 16 chemii ! Nadal żyję ! Wszystkie badania wykonywane są na miejscu i przede wszystkim DARMOWO. Za nic nie trzeba płacić. Kierują pacjenta krok po kroku. Robią badania genetyczne, scyntygrafię, tomograf, biopsję i wiele innych badań.... Mutacja genu nie jest problemem! Usuwają piersi ale robią też rekonstrukcję. Poznałam dziesiątki pacjentek, każda ze swoją historią, każda z obawami i dla każdej z nas lekarze wybrali najwłaściwszą ścieżkę leczenia. Były łzy, ciężkie decyzje ale wola życia była najważniejsza. Wiele z nas nadal ma ze sobą kontakt i wszystkie mamy się świetnie ! Śmieszy mnie ten żal że lekarze są źli a jednocześnie odmawia się biopsji ...
Też jestem zdania że opieka onkologiczna w PL jest dobra, a na pewno nie gorsza niz u naszych zachodnich sąsiadów. Od lat leczę sie onkologicznie. Złotówki nie zapłaciłam za zabiegi, lekarzy, badania..Tylko trzeba się leczyć w odpowiednich miejscach i nie czekać na cud. Z biopsją to bajki- że rozsiewa? Szok! Proszę w to nie wierzyć. Tu chyba ktoś za bardzo ufa w totalną biologię ( może być wsparciem, a nie wiodącą terapią). Życzę zdrowia.
Walka z tą i innymi nowotworowymi chorobami to była jednym z najważniejszych punktów 100 KONKRETÓW Donalda Tuska i Koalicji Obywatelskiej. Bez dodatku zresztą też obiecanej "60 tysięcy Kwoty Wolnej od Podatku" można żyć ale bez możliwości leczenia tak młodych ludzi Nie!!!. To co spotkało tę panią i innych to zawalenie się świata w dosłownym znaczeniu a straszne słowa, które usłyszała nigdy nie powinny paść i są nie do zaakceptowania. Widać, duża nadzieja w Bogu, dlatego każda modlitwa i każda materialna pomoc, wsparcie dla tej pani i wszystkim chorym teraz bardzo potrzebna.
Ale ta Pani to trochę na własną prośbę nie podjęła leczenia, bo leczenie w Polsce jest i to darmowe. Może i wiara czyni cuda, ale przy nowotworze to cuda bajwieksze czyni leczenie i chęć jego podjęcia. Każdy ma wybór, każdy decyduje sam.
Również się nie zgodzę. Leczenie onkologiczne w Polsce jest bardzo szybkie, ogólnodostępne i darmowe! U mnie od uzyskania od lekarza rodzinnego karty Dilo 3 dni do wizyty u chirurga onkologa na NFZ! następnie 3 dni do mammografii i kolejne 3 do wykonania biopsji! Ustalenie leczenia to kolejne kilka dni. Nie zdążyłam się obejrzeć a po guzie ani śladu!
Przeczytałam ten artykuł i naprawdę nie mogę uwierzyć, ze takie historie mają miejsce. Jest to całkowicie zaprzeczenie dzisiejszej medycyny. Dziś pacjentki potrafią wyjść z choroby nowotworowej piersi odpowiednio wcześnie wykrytej. Biopsja to podstawa. To z wyniku badania wiemy czy wpierw chemioterapia, może radioterapia, a może wpierw leczenie operacyjne ? Wiemy też z biopsji jaki typ nowotworu, czy ma receptory czy dostanę hormonoterapię a może immunoterapię ? Leczenie operacyjne - to dziś oszczędzające operację, kwadrantectomie z węzłem wartownika, wykonywane już w Pile. Czytam - „lekarze kulą się na wieść o genie BRCA 1 czy 2”. Absolutnie nieprawda - my wiemy co robić - można wykonać profilaktycznie mastektomię z rekonstrukcją, usnąć macicę z jajnikami i jajowodami, przebadać genetycznie całą rodzinę by wiedzieć kto jest cichym nosicielem…. Dziś pacjentka z wywiadu wraca do medycyny konwencjonalnej - jednak wraca bo chce żyć ! Szkoda tylko, ze choroba postąpiła… ale wszystko na własne życzenie… Nie mogę zrozumieć, że w XXI wieku ludzie nadal wierzą w suplementy na raka, jogę czy czakry…. Że raka ma się przez tatuaże. Że dla Pani tylko hospicjum. Lekarze, zwłaszcza onkolodzy, mają ogromne pokłady empatii i nikt nie mówi chorej pacjentce onkologicznie o hospicjum. Każdy daje nadzieję, nie odbiera…. Życzę dużo zdrowia, mimo wszystko…. Dziewczyny badajcie się i zgłoście się do najbliższego onkologa po dalsze wytyczne. Są świetne ośrodki w Bydgoszczy czy w Poznaniu. Dajcie się poprowadzić. Rak to nie wyrok !
Szkoda tylko że po zbiórce i leczeniu ani śladu. Nie podjęła leczenia w Bydgoszczy… wypisała się na własne życzenie.
Nie znam cię dziewczyno,ale walcz nie poddawaj się.Bedzie dobrze.
Życzę dużo zdrówka i siły walcz wszystko się uda i będzie jeszcze pięknie masz na pewno dla kogo żyć więc żyj i pozytywnych myśli
Puki służba medyczna będzie opłacana z góry, a nie za wyleczonego pacjenta do puty będzie tak się działo. Czy stoi czy leży wypłata się należy.