Jerzy Brzeziński, zamieszkały w Złotowie, zajmuje się haftem od kilkudziesięciu lat. Specjalizuje się w hafcie richelieu, który wykonuje od 2000 roku i modnym ostatnio hafcie krajeńskim. Przygoda z wzorami Krajny bogatymi w odcienie niebieskości rozpoczęła się w 2011 roku. Inspiracje złotowski hafciarz czerpie z dostępnych wzorów i własnych pomysłów. Tworzy serwety, bieżniki, a od niedawna także krawaty. Każdą wolną chwilę poświęca na rękodzieło. Misterne wzory na delikatnych tkaninach są unikalne na skalę kraju. Jak podkreśla, nigdzie nie ma opisanych i skatalogowanych wzorców do tworzenia haftu krajeńskiego. Tu pojawia się pole dla regionalistów i twórców oryginalnego haftu znamiennego dla Krajny. Jak zachować strzępy lokalnej tożsamości, gdy wokół rozpanoszyła się globalizacja? Odpowiedź jest prosta: pokazywać publicznie krajeńskie dzieła i uczyć młode pokolenia tradycji Złotowszczyzny.
Jerzy Brzeziński wystawiał swoje dzieła podczas Euro–Eco Meetingu, Targów Agroturystycznych, Festynu w Człuchowie, Festynu w Złotowie i w Buczku Małym, Targach Twórców w Łobżenicy, Jastrowiu, Debrznie, ale też na „Święcie Róży” w Budziejewie. W 2011 roku odbył się wernisaż jego prac. Rokrocznie prowadzi warsztaty podczas cyklicznych spotkań Norwid z Pasją przy miejskiej bibliotece i uczy młodzież szkolną podstaw hafciarstwa. Zainteresowanie jest spore, choć wielu młodym ludziom rękodzieło może wydawać się staroświeckie.
W grudniu zeszłego roku w Muzeum Ziemi Złotowskiej dr Dorota Angutek opowiadała o „Pochodzeniu i wzorze haftu krajeńskiego”. Badaczka zapewniała, że wbrew naukowym doniesieniom Złotowska Krajna, podobnie jak inne regiony Polski, dysponuje własnym wzorem haftu i do sławnych haftów łowickich, kociewskich czy kujawskich śmiało można dołączyć piękny haft krajeński. Tradycje hafciarskie kultywowane są w wielu okolicznych wioskach, np. w Świętej, Podróżnej, Starej Wiśniewce. Hafciarze krajeńscy korzystali w swych dziełach ze stylistyki haftów kaszubskich. Jak się okazuje, wzór haftu nie stanowi elementu nienaruszalnego. Doktor Angutek jest w trakcie prac nad broszurą dotyczącą Krajny i naszego lokalnego haftu krajeńskiego. Podczas grudniowego spotkania proponowała, aby oficjalnie wzbogacić wzór o nowe motywy, między innymi niebieski kwiat chabru, czyli tzw. modrak. Na tradycyjnym wzorze znajdziemy między innymi kłosy, makówki, ziarna zbóż, wąsy, plewy, lilie.
W Złotowie tradycje haftu krajeńskiego podtrzymuje dwójka ludowych artystów działających w Stowarzyszeniu Pasja, Irena Bielecka i właśnie Jerzy Brzeziński. Ile obrusów i serwet z haftem krajeńskim pochowanych jest w domach okolicznych mieszkańców? Trudno powiedzieć. Nie ma też danych, ilu twórców potrafi wyhaftować oryginalny wzór. Irena Bielecka i Jerzy Brzeziński są reprezentantami tej ginącej sztuki. Oboje rękodzieło mają we krwi i udzielają się podczas regionalnych imprez. Pani Irena od 1970 roku zarejestrowana jest w Stowarzyszeniu Twórców Ludowych przy Muzeum w Pile i to ona wprowadziła pana Jerzego w arkany haftu krajeńskiego. Ich wspólne zamiłowanie do sztuki ludowej przerodziło się w przyjaźń na gruncie prywatnym. Pan Jerzy podkreśla, że pani Irena była jego pierwszą nauczycielką i to do niej udawał się na konsultacje ze swoją pierwszą serwetą. Pani Irena tworzy od 1955 roku, a tradycje rękodzielnictwa przekazywane były w jej domu z pokolenia na pokolenie. Czy haft krajeński jest skazany na zapomnienie? Póki lokalni artyści przekazują tę unikalną sztukę młodym ludziom – nie.
Pan Jerzy oddał serce rękodziełu, choć haft wydaje się być domeną kobiet. Podczas jednej z wystaw pewna hafciarka pochwaliła precyzję w wykonaniu prac pana Jerzego i poprosiła o pokazanie dłoni. Sądziła, że mocne męskie palce będą pokłute od igły. Pomyliła się. Pan Jerzy ma zręczne dłonie i pracuje bez naparstków. To bardzo twórczy człowiek, z oryginalnym zamiłowaniem do igły. Jego talent do tworzenia kwiatowych ornamentów bezustannie zaskakuje przypadkowych obserwatorów.

Haft krajeński
Ludzie z osłupieniem przyglądają się panu Jerzemu, gdy pracuje w plenerze. Mężczyzna haftuje? Czy przystoi mężczyźnie wyszywać? – pytają zdezorientowani gapie podczas targów i warsztatów, ale posiadacza tej unikalnej pasji nie dekoncentrują ich miny i zaskoczenie. Wielokrotnie zarzucano mu, że to żona jest autorką pięknych serwet. Niedowiarkom udowadniał, że każdą ze swych prac tworzy własnoręcznie. Skąd pochodzi ta pasja? Jak mówi sam artysta, pociąg do igły wynika z potrzeby tworzenia. Po prostu. Po reportażu dla Teleexpresu, w którym promowano regionalizm za pomocą krawatów autorstwa pana Jerzego, posypały się zlecenia. Krawaty z niebieskimi kwiatami trafiły za granicę do RPA, Włoch, Niemiec, Francji, Japonii. W regionie też cieszą się sporym zainteresowaniem. Pan Jerzy mówi, że dziesięć trafiło do samej Tarnówki. Wyszycie krawatu trwa trzy do czterech dni. Koszt zamyka się w kwocie 50 zł, choć, jak podkreśla twórca, praca nad tak misternym ornamentem jest nie do oszacowania. Serwety i obrusy autorstwa pana Jerzego także zawędrowały pod strzechy. Obrusy ołtarzowe i palki (sztywne, wyszywane serwetki w kształcie kwadraciku do przykrywania kielicha podczas eucharystii) trafiły między innymi do hospicjum, aresztu śledczego, złotowskich parafii oraz do Papui Nowej Gwinei. Międzynarodowy popyt na lokalne wytwory spod igły pana Jerzego jest dla artysty wielką radością. Jego żmudna praca została dostrzeżona i doceniona. Najbardziej cieszy radość innych, np. zdjęcie japońskiego mistrza aikido w złotym krawacie z haftem krajeńskim.
Sporo ostatnimi czasy prób ratowania kultury Krajny. Ludowi artyści przyczyniają się do kultywowania regionalnych tradycji i zwyczajów. Pomysł na zmodyfikowanie wzoru haftu krajeńskiego wydaje się ciekawym sposobem na wyróżnienie naszego regionu spośród innych. Artyści, którzy tworzą na tych ziemiach, są skarbem Złotowszyzny. Nie zapominajmy, że nasze małe ojczyzny budują ludzie. Haft krajeński przetrwał dzięki pasjonatom tej dawnej ginącej sztuki. Ręcznie wyhaftowany krawat Jerzego Brzezińskiego miał być sposobem na promocję Złotowa. Pomysł okazał się czymś znacznie więcej. To nowoczesna próba zachowania fragmentów przeszłości dla potomnych i powód do podjęcia dyskusji, ile z Krajny pozostanie dla młodych generacji, jeśli zatracimy swą odrębność.
W piątek 2 marca Jerzy Brzeziński i Irena Bielecka zapraszają na kolejną, trzecią już edycję warsztatów z haftu krajeńskiego. Bezpłatne zajęcia zaczynają się o godzinie 16.00 w WSCKZiU na Szkolnej 3 w Złotowie. Artyści i organizatorzy zapraszają.
[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Uwaga ten mężczyzna potrafi "haftować". Jeżeli nie po alkoholu to jest dobry.
Sporo mężczyzn potrafi haftować, a zwłaszcza po melanżu.
Uwaga ten mężczyzna potrafi "haftować". Jeżeli nie po alkoholu to jest dobry.
Sporo mężczyzn potrafi haftować, a zwłaszcza po melanżu.