Ponad 150 zgłoszeń do straży, uszkodzone domy i powalone drzewa.

W poniedziałek 23 czerwca około godziny 18.30 przez powiat złotowski przeszła gwałtowna wichura. W ciągu zaledwie kilku minut siła żywiołu wyrządziła znaczne szkody. Strażacy do późnych godzin nocnych usuwali skutki nawałnicy. Najbardziej ucierpiały gminy Jastrowie, Złotów, Zakrzewo i Lipka. Na szczęście nikt nie odniósł obrażeń.
Zaledwie kilka minut intensywnej wichury wystarczyło, by nad powiatem złotowskim zapanował chaos. Do stanowiska kierowania Państwowej Straży Pożarnej w Złotowie wpłynęło około 150 zgłoszeń o powalonych drzewach, uszkodzonych dachach i zablokowanych drogach. Praktycznie wszystkie jednostki Ochotniczych Straży Pożarnych z terenu powiatu zostały zaangażowane w działania ratownicze.
Szczególnie trudna sytuacja panowała w gminie Jastrowie, zachodnich rubieżach gminy Złotów, a także w gminach Zakrzewo i Lipka. To właśnie tam najczęściej kierowano strażaków do usuwania skutków wichury. Dźwięk strażackich syren słyszalny był do późnych godzin nocnych.


Wichura uszkodziła poważnie dwa domy mieszkalne: w Brzeźnicy–Kolonii i w Nowym Buczku. Zniszczeniu uległy również trzy zabudowania gospodarcze. W kilku przypadkach drzewa runęły na zaparkowane samochody, powodując znaczne szkody.
Najwięcej interwencji dotyczyło drzew powalonych na drogi. Szczególnie ucierpiała trasa z Jastrowia do Złotowa, gdzie na wielu odcinkach przejazd był całkowicie niemożliwy z powodu tarasujących drogę konarów.

W Złotowie wichura nadeszła od strony zachodniej. Na pół godziny przed uderzeniem można było zaobserwować gęste, ciemne chmury. Przy ulicy Wioślarskiej trwał w tym czasie trening piłkarski dla dzieci. Nawałnica zaskoczyła wszystkich — dzieci w panice uciekały z boiska, część pieszo, część na rowerach. Tylko dzięki szczęściu nikomu nic się nie stało, choć chwilę później potężny konar spadł na skrzyżowanie Wioślarskiej z ulicą Partyzantów, blokując przejazd i przejście dla pieszych.

Zapytaliśmy asp. Mateusza Wiebskowskiego z Komendy Powiatowej PSP w Złotowie, dlaczego mieszkańcy nie zostali wcześniej zaalarmowani przez syreny.
— Obecnie w Polsce trwają prace nad wdrożeniem zintegrowanego systemu ostrzegania ludności. Na tę chwilę nie ma jeszcze możliwości uruchamiania syren w trybie alarmu pogodowego — wyjaśnia strażak. Jak dodał, większość mieszkańców otrzymała ostrzegawcze SMS–y z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.


To nie pierwsza taka sytuacja w naszym regionie. Ponad dwa lata temu wichura o podobnym charakterze przeszła przez powiat złotowski, powodując wtedy blisko 400 interwencji straży pożarnej. Tamto zdarzenie trwało jednak dłużej i przyniosło znacznie większe straty, w tym liczne awarie sieci energetycznych i kilkudniowe przerwy w dostawie prądu.
Mariusz Leszczyński

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze