Reklama

Wielki team w skali mikro

04/08/2012 00:00
Poważny wypadek samochodowy zmusił Mateusza do poszukiwania zajęcia, które nie pozwoli mu zwariować w domu. Znalazł modelarstwo samochodowe. Dzisiaj wykonuje wierne odwzorowania samochodów driftingowych dla czołowego teamu samochodowego w Polsce

Chłopak z Łobżenicy
Mateusz Marczykowi, 27 latek z Łobżenicy, jest częścią zespołu Valvoline PUZ Drift Team. Podczas gdy jego koledzy walczą za kółkiem, mechanicy dbają o sprawność samochodów, on razem Maciejem Mrotkiem (także z Łobżenicy) budują wierne odwzorowania prawdziwych aut w skali 1:10 i nie gorzej niż ich koledzy z dużego teamu radzą sobie na małym torze driftingowym, promując niemal na każdych zawodach ten raczkujący w Polsce sport samochodowy. Jeszcze cztery lata temu Mateusz nawet nie myślał o modelarstwie samochodowym, co więcej, nawet nie marzył o kontaktach i współpracy z jednym z czołowych teamów w Polsce. Wszystko zaczęło się przez wypadek.

Prędkość i opony
przekładają się na to,
jak wyglądają te pojedynki.
To tak jak w dużych zawodach

[[reklama]]

Ludzie z dużych teamów sa w zasięgu ręki. Mateusz spotyka się z nimi na każdych zawodach driftingowych. Historyczna runda w Karpaczu 2011 z Dariuszem Fabisiakiem zawodnikiem VPDT

Przygoda z RC
– Od najmłodszych lat interesowałem wszystkim co miało koła – przyznaje łobżeniczanin, który przygodę z samochodami zaczął od rozbierania „resoraków” i malowania ich. Potem były rowery, które rozbierał na najmniejsze części i przerabiał po swojemu. W końcu nadeszła era samochodów i to najlepiej takich po dużym tuningu. – Jako osiemnastolatek zrobiłem prawo jazdy i zająłem się tuningiem ibizy, która stała w garażu taty. -Na początku miał to być niewielki tuning, ale pod koniec moich eksperymentów trudno było poruszać się nim po drogach. Tata zdążył się kilka razy o to pogniewać, ale samochód został zauważony. Zmodyfikowaną ibizą taty Mateusz odwiedził zlot ATS 2005 w Pile i tam widział po raz pierwszy pokazy driftingu w wykonaniu m.in. Przemka Jańczaka, Darka Matyjaszka i Wojtka Łubkowskiego. Z miejsca zakochał się w tym sporcie. Później przyszedł czas na własne auto - audi 80 B4 kombi. - Wprowadziłem w nim również kilka zmian: malowanie w dwa kolory srebrny i grafitowy, założyłem zawieszenie MTS, 16 calowe koła, a za dobry dźwięk silnika odpowiadał stożek KN. Od 2005 roku, gdy tylko nadarzała się okazja, Mateusz odwiedzał zawody driftingowe w całym kraju. Tak było do 2008 roku, kiedy to poważny wypadek samochody na długo wykluczył chłopaka z aktywnego życia, jakie dotąd prowadził. – Dopiero wtedy zacząłem szukać sposobu na zabicie wolnego czasu i wybrałem RC Drift. – Jest to jedyny rodzaj modelarstwa, który łączy w sobie to co kocham, tuning i drift.
[[nowa_strona]]
Szybka nauka
RC Drift to nie tylko zabawa, ale zdecydowanie wyższa szkoła jazdy. – Każdy stara się, aby jego model wyglądał jak najlepiej – wyjaśnia Mateusz, dziś modelarz z czteroletnim doświadczeniem. – Wszystko zaczyna się od podwozia, które cały czas technicznie jest udoskonalane. Cambery, czyli pochylenie kół
i Caster odpowiadający za przyczepność kół w zakręcie, wszystko jest tak ustawione jak w prawdziwym aucie. Poza tym zawieszenie  modelu odzwierciedla zawieszenie samochodu np. gwintowane amortyzatory olejowe  posiadające możliwość regulacji wysokości oraz twardości – precyzuje łobżeniczanin. Mateusz podobnie jak inni modelarze zaczynał od prostych modeli, szybko się uczył, jeszcze szybciej zmieniał modele, a potem wprowadzał już własne zmiany - od automatyki po zewnętrzny wygląd samochodu. - Taki model można zbudować za 700 zł, a my mamy modele za 4 tys. zł i więcej – dodaje Mateusz, który razem z Maciejem do budowy miniaturowych samochodów używa materiałów wysokiej jakości, jak choćby aluminium czy włókno węglowe - carbonu.

Samochody jadą nawet do 70km/h,
nie tylko wielkość aut, ale i prędkość
przenoszona jest na nasze modele w skali 1:10

[[reklama]]

Pojedynek RC

Ludzie z pasją
Pierwszy model Mateusz kupił pod koniec 2008 roku. Był to Stallion TF-5. - Tym modelem śmigałem przez cały rok 2009. W tym też roku poznał na forum chłopaków z „Dragon Customs”, grupę doświadczonych modelarzy. Mateusz nabierał doświadczenia, zdobywał wiedzę i zmieniał kolejne modele, próbując konstruować je od podstaw. - Pierwszym naszym wspólnie stworzonym projektem był Nissan 350z Gwiazda. To był dla mnie szczególny rok, ponieważ poznałem podstawy RC Driftu, budowę modelu, spotkałem ludzi z pasją do modeli.
Kontakty i współpraca z Valvoline
W 2009 na poznańskich zawodach driftu Mateusz, wtedy jeszcze członek Dragon Customs, złapał kontakt z gazetą GT, miesięcznikiem tuningowym i driftingowym. Z dnia na dzień stał się stałym współpracownikiem gazety. Do dzisiaj co miesiąc na łamach gazety pojawiają się artykuły Mateusza o danym modelu auta i wprowadzonych w nim zmianach. W tym samym roku Mateusz poznał Krzysztofa Jędrzejewskiego, właściciela dużego teamu Valvoline PUZ Drift Team. – Zbudowaliśmy dla nich wierne odwzorowanie jednego z ich samochodów - BMW M3 E30 S62B50. Model odniósł wielki sukces zarówno w kraju, jak i na zagranicznych forach. Od tego momentu nie było zawodów driftingowych bez obecności na nich Mateusza i grupy Drugon Customs oraz ich modeli, które zdobywały coraz większe grono sympatyków. Do tego doszła współpraca z OtoMoto. Pasja zaczęła przeradzać się w sposób na życie, a młodymi modelarzami zaczęli interesować się sponsorzy dużych teamów. Rok temu Dragon Customs podzielił się na dwie grupy. Mateusz Marczykowski i Maciej Mrotek dołączyli do zespołu PUZ Valvoline Drift Team, w którego barwach do dzisiaj łobżeniczanie pokazują się na zawodach i targach samochodowych.
[[nowa_strona]]
Plany na dalszą przyszłość
Z roku na rok współpraca ze sponsorem nabiera rumieńców. Mateusz i Maciej są w trakcie budowy modelu pokazowego dla Valvoline, samochodu z górnej półki. – Na razie mamy podwozie, a już zainwestowaliśmy w ten model kilka tysięcy złotych – zdradza Mateusz, który w zespole odpowiada za techniczne sprawy budowy modeli, serwis samochodów oraz kontakty ze sponsorem. Do znacznie młodszego Macieja należy żmudne poszukiwanie części potrzebnych do budowy modelu, oprawa zdjęć na stronę internetową i testowanie samochodów. – Ten model planujemy skończyć w przyszłym roku, jeszcze sporo pracy przed nami – dodaje młody mężczyzna. W planach panowie mają także budowę specjalnego toru, który pozwoli im na rozstawienie się i próbne jazdy w każdych warunkach. – Nasz drugi sponsor projektuje dla nas przyczepkę, która pozwoli na rozłożenie toru o wielkości 3,5 na 6 metrów. Nie będzie to tor do zawodów, ale wystawczy, aby pokazać zainteresowanym, o co chodzi w jeździe modelami kontrolowanym poślizgiem. Przy prędkości ok. 70 km/h jazda dwóch aut obok siebie robi spore wrażenie – zachęca do odwiedzenia ich na zawodach.

Z roku na rok poprzeczka rośnie.
Chcemy dorównać zagranicznym teamom

[[reklama]]

Wierne odwzorowanie prawdziwych aut, aż trudno uwierzyć, że są to tylko samochody RC,
budowane w skali 110

Już we wrześniu

Przed Mateuszem i Maciejem teraz wielkie wyzwanie. 8 - 9 września będą organizatorami jednych z większych w kraju zawodów RC Drifting, które odbędą się w hali Łuczniczki w Bydgoszczy przy okazji targów tuningowych. - W sobotę odbywają treningi, w niedzielę są kwalifikacje i finał – Mateusz zaprasza zawodników z całej Polski do Bydgoszczy, dodając, że do udziału w zawodach miłośników RC Driftingu powinny zachęcić atrakcyjne nagrody. – Widziałem wiele zawodów, wiem, jak to powinno wyglądać – organizacyjnych problemów nie obawia się łobżeniczanin. – Poza tym chciałem udowodnić, że dobre zawody można zorganizować także w Polsce i że nie trzeba wyjeżdżać po to za granicę.

A. Głyżewska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama