Piotr Tomasz musi zapłacić 500 zł grzywny za zakłócenie spotkania z Danielem Passentem. - Jestem niewinny. Co więcej, uważam się za pokrzywdzonego w tej sprawie - stwierdził w sądzie
Spotkanie z Danielem Passentem odbyło się 22 stycznia tego roku w Złotowskim Centrum Aktywności Społecznej. Zorganizowała je Miejska Biblioteka Publiczna w Złotowie. Zakłóciła je grupa osób z Piotrem Tomaszem na czele. Protestujący przeciwko wizycie w mieście felietonisty "Polityki" głosili hasła "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę", "Pinokio" i "TW John z miasta won". Lider tej grupy został oskarżony o zakłócenie porządku publicznego. Jego obrońcą, społecznie, został Jerzy Podmokły. Ostatnia rozprawa odbyła się w piątek 5 grudnia, ale bez udziału pełnomocnika obwinionego. - Mam mnóstwo spraw, wyjeżdżam do Warszawy, więc uznaliśmy, że sprawa jest już na takim etapie, że pan Piotr Tomasz sobie doskonale poradzi sam. Zagrożenie jest tam 200-300 złotych, ale tu chodzi o zasadę, czy człowiek ma prawo wyrazić swoje niezadowolenie, że ze środków publicznych są finansowane takie imprezy – swoją nieobecność przy oskarżonym wyjaśniał radca prawny.
Kłamliwe państwo?
Piotr Tomasz rzeczywiście radził sobie sam. W mowie końcowej podtrzymał swoje zdanie na temat zasadności akcji z 22 stycznia. - Protest przeciwko temu, że instytucja publiczna za publiczne pieniądze zaprasza totalitarne pióro totalitarnego systemu uważałem i uważam za obowiązek każdego przyzwoitego człowieka – uznał obwiniony o zakłócenie porządku publicznego.
Zdaniem Piotra Tomasza "Państwo polskie po 1989 roku zostało zbudowane na kłamstwie okrągłostołowym", w którym tajni współpracownicy i "lizuchy" komunizmu żyją w luksusach. - W Złotowie organy ścigania sięgają po artykuł, z którego kiedyś ścigano ludzi w okresie peerelu – twierdził mieszkaniec Krajenki, który swój pobyt na ławie oskarżonych uznał za przejaw kompromitacji państwa. - W III Rzeczpospolitej karze się bowiem jedynie ludzi, którzy mają odwagę stanąć w obronie wartości. Ludzi, którzy mają odwagę krzyknąć, powiedzieć głośno, że cesarz jest nagi. A Daniel Passent jest jednym z takich cesarzy (…) - głosił 42-latek.
Jego słowa nie dziwią w kontekście tego, że od miesięcy postępowanie w tej sprawie określane jest przez środowiska prawicowe procesem politycznym. Sam obwiniony również starał się taki obraz stworzyć. - Apeluję do wysokiego sądu, by stanął po stronie prawdy. By położył cegiełkę w kierunku sanacji państwa polskiego. Apeluję, szczególnie w imieniu ofiar komunizmu (…) - mówił P. Tomasz. Policja zażądała dla obwinionego kary w wysokości 1000 złotych.
Gdzie kultura dyskusji?
Sędzina Kinga Błaszczyk nie podważała intencji Piotra Tomasza, który powoływał się na patriotyczne uczucia i takowy obowiązek. Zdaniem orzekającej każdy ma prawo do wyrażenia własnego zdania na temat Daniela Passenta, ale w sposób zgodny z przyjętymi normami zachowania. - Wyzwiska, obelżywe słowa to coś, co budzi odrazę na terenie placówki kulturalnej – stwierdziła sędzina w uzasadnieniu do wyroku, który wydała 5 grudnia. Podkreśliła przy tym, że formuła spotkania zakładała możliwość zadawania pytań.
Za zakłócenie porządku publicznego Piotr Tomasz ukarany został grzywną w wysokości 500 złotych oraz kosztami postępowania w łącznej wysokości 150 złotych. - Jednym z celów wyroku sądu jest wskazanie sprawcy wyraźnej granicy między tym, co uchodzi np. na piłkarskim stadionie, a tym, co niedopuszczalne jest w trakcie autorskiego spotkania organizowanego przez Miejską Bibliotekę Publiczną w Złotowie – zakończyła K. Błaszczyk.
Wyrok nie jest prawomocny, przysługuje od niego apelacja.
Piotr Tomasz odmówił komentarza w sprawie wyroku sądu.
Łukasz Opłatek
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze