Reklama

Władza w sporcie

23/03/2013 00:00
Bramkarz - Baran. Rozgrywający - Wojtiuk. Na haku - Dobrosielski. Przetestuj drużynę samorządowców

Burmistrzowie i wójtowie kojarzą się głównie z podejmowaniem strategicznych decyzji dla miast, miasteczek lub wsi. Czasami zapominamy jednak, że to ludzie, którzy mieli swoje pasje, uprawiali sport z lepszym lub gorszym skutkiem. O przypomnienie dyscyplin sportowych, które rozgrzewały młodzieńcze fantazje włodarzy naszych miast i wsi, poprosiliśmy kilku z nich.

wójt gminny Złotów Piotr Lach

Zainteresowanie sztukami walki było dla Piotra Lacha cennym doświadczeniem. - Karate zacząłem uprawiać w szkole średniej, uzupełniałem je biegami. Interesowały mnie sztuki walki jako całość, ale oczywiście uprawiało się wszystko, co było dostępne w okolicy. Treningi wymagały od nas sporego poświęcenia, ale entuzjazm był ogromny. W latach 90-tych, po uzyskaniu uprawnień instruktorskich i stopnia mistrzowskiego, prowadziłem nawet własną sekcję. I tu chciałbym pozdrowić moich uczniów z Arigato.

burmistrz Krajenki Stefan Kitela
Czasy młodości burmistrza Krajenki upływały w blasku sukcesów Wojciecha Fibaka. - Wszyscy jako młodzi chłopcy graliśmy w tenisa ziemnego i chcieliśmy być jak W. Fibak. Najpierw mieliśmy paletki do badmintona i nimi odbijaliśmy piłeczki, potem były już rakiety tenisowe i stworzono nam lepsze warunki do gry. Miałem, nie ukrywam, szereg sukcesów. Dwukrotnie uczestniczyłem w Olimpiadach Wojewódzkich Młodzieży, gdzie zajmowałem zaszczytne drugie miejsce. Zdobyłem również wicemistrzostwo w turnieju o Puchar Naczelnika miasta Czarnkowa – z dumą w głosie mówi S. Kitela. Burmistrz Krajenki pochodzi z Czarnkowa, gdzie w młodości również uczestniczył w wielu turniejach organizowanych przez tamtejszy klub. Forehand S. Kiteli był jego mocniejszą stroną. Jak wspomniał włodarz Krajenki, zawsze fascynowała go również siatkówka, lecz z racji nie za wysokiego wzrostu większych sukcesów w niej nie osiągnął. – Obecnie tylko oglądam, podziwiam wyczyny tenisistów i tenisistek, ale nie ukrywam, że będę chciał wrócić do tego sportu.

[[reklama]]
wójt Tarnówki Ireneusz Baran

- Grałem na pozycji bramkarza w popularnego w tamtym czasie szczypiorniaka. Całkiem nieźle mi to szło, przyznaję. I jak tylko była możliwość graliśmy na wszystkich zawodach szkolnych w powiecie z całkiem niezłym skutkiem. Innych sportów nie uprawiałem z racji swojej niemałej wagi ciała.



były wójt Zakrzewa Jerzy Podlewski

- W szkole podstawowej i średniej lubowałem się w biegach na średnich dystansach 800, 1500 metrów, w których osiągałem dobre rezultaty, ale już nie pamiętam, jakie to były wyniki. Równolegle uprawiałem piłkę ręczną. Moimi trenerami byli panowie Paleń i Jaroszyk. W piłce ręcznej, w której dobrze się czułem, byłem głównym rozgrywającym. Zawsze lubiłem i lubię uprawiać sport. Teraz uczę wnuczkę tenisa ziemnego.

[[nowa_strona]]
wójt Zakrzewa Henryk Dobrosielski

- Pierwszą wędkę dostałem od ojca. Miałem 9 lat, kiedy poszedłem pierwszy raz na ryby. I tak się zaczęła moja pasja, może nawet sport, bo czasami adrenalina podczas łowienia ryb jest naprawdę duża. Łowię nie tylko na jeziorze, ale również na Bałtyku, np. dorsze. Nie mogę się doczekać 1 kwietnia, wtedy zacznę sezon. Mam już upatrzone zresztą swoje miejsce. Przez te lata nie było jakichś specjalnych okazów, normalne rybki, które zazwyczaj jednak wypuszczam. Najbardziej lubię połączenie natury, spokój i adrenalinę przy czekaniu na rybę, dlatego wędkowanie tak mnie fascynuje i cieszy.

burmistrz Jastrowia Piotr Wojtiuk

Był rzucany na różne pozycje w piłce ręcznej. - Miałem małą masę ciała, a przy tym byłem wysoki. Byłem bramkarzem i rozgrywającym. Przy wzroście 185 cm dobrze rzucałem z dziewiątego metra. Byłem w Połczynie Zdroju w klasie o profilu sportowym, specjalność piłka ręczna. Często prezentowaliśmy swoje umiejętności na Koszalińskiej Olimpiadzie Młodzieży. I paradoksalnie piłka ręczna nauczyła mnie w życiu twardych reguł. Trzeba się rozpychać w życiu łokciami, bo nie ma lekko.
[[reklama]]
Eugeniusz Cerlak
- Grałem w piłkę nożną. Pochodzę z Fanianowa i cóż, wtedy praktycznie wszyscy grali w „nogę” na wsi. Graliśmy w podstawówce, a później występowałem w rozgrywkach z LZS Dębno, Liszkowo, czyli w LZS-ach w Lidze Gminnej. Grałem na pozycji obrońcy. Miałem silną podstawę, czyli silne nogi i ciężko było mnie przejść, a tym bardziej przewrócić. Poszedłem potem do szkoły zawodowej do Nakła, gdzie grałem we wszystkich rozgrywkach i pamiętam, że doszliśmy nawet do finału krajowego.

Ostatni mecz burmistrz Łobżenicy rozegrał w 2003 roku na inauguracji boiska w Topoli.

zebrał Karol Zabel

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama