Reklama

Wystarczy tylko chcieć

25/10/2016 12:00
Choć Stanisław Rumiński od 2002 roku jest już na emeryturze, z młodzieżą i z lekkoatletyką kontaktu nie stracił nigdy. Trenerskie obowiązki zamienił na pracę organizacyjną. Za rok będzie obchodził 50-lecie pracy z młodzieżą

W 1995 Stowarzyszenie „Sport Dzieci i Młodzieży” reaktywowało ideę Czwartków Lekkoatletycznych, które rozgrywano już w latach 50. i 60. ubiegłego wieku. W latach 1995–96 startowała tylko Warszawa i okolice, później lekkoatletyczna fala zalała całą Polskę, w tym także Złotów.

W Czwartkach można brać udział już jako 10–latek, ale główne kategorie wiekowe to 11, 12 i 13 lat, czyli uczniowie czwartej, piątej i szóstej klasy. Poza wycieczką do Euro Disneylandu najlepsi zawodnicy mają możliwość wzięcia udziału w tzw. „ośmiomeczu międzynarodowym” – spotykają się tam nasze dzieciaki i ich rówieśnicy z sąsiednich państw, byłych już tzw. demoludów

Reklama

– Stanisław Rumiński wymienia korzyści płynące z Czwartków. Jedna trzecia dzieci biorących udział w tych zawodach później kontynuuje przygodę z ulubioną dyscypliną, 1/3 zmienia ją na inną, a pozostali rozstają się ze sportem.

Złotowskie diamenty

Królowa złotowskich Lekkoatletycznych Czwartków jest tylko jedna – Klaudia Adamek

Nasze starty w Czwartkach Lekkoatletycznych rozpoczęły się w roku 1997. Jeździliśmy wówczas do Piły. Potem były złotowskie początki na żużlu przy al. Mickiewicza, które współtworzył m.in. Andrzej Bednarek. W imprezie startujemy już dziewiętnasty raz, wyniki uzyskujemy coraz lepsze. Na początku zdobywaliśmy też swoje pierwsze większe osiągnięcia. Jakub Kokowski, który dziś pomaga w sędziowaniu, to dawniejszy mistrz Polski w rzucie piłeczką palantową. Wygrał w dwu kolejnych latach. Nie tylko Jakub zresztą zaznaczył swoją obecność w czołówce. To było dużo dzieci, dużo lat… Naszych złotych medali było ponad dwadzieścia...

Reklama

– zamyśla się pan Stanisław. Absolutną królową Czwartków jest Klaudia Adamek z Zakrzewa – trzykrotna tryumfatorka (2010, 2011 i 2012) i dwukrotna rekordzistka finałów biegu na 60 metrów dziewcząt (2011, 2012). Do rekordu w najmłodszej kategorii zabrakło naprawdę niewiele. Klaudia jest najlepszym przykładem na to, że efekty Czwartków są i to nie byle jakie. W tym roku zakrzewianka zdobywała już medale Mistrzostw Europy w Tbilisi, niewiele zabrakło jej także do brązu w sztafecie na Mistrzostwach Świata Juniorów w Bydgoszczy. W annałach Czwartków Lekkoatletycznych zapisała się także siostra Klaudii – Patrycja, której czas 42,82 s to wciąż jeden z dziesięciu najlepszych wyników na 300 m w historii imprezy.

To były takie nasze rodzynki... Mistrzynią na 600 m była też Karina Buczek. Nie trzeba się było martwić o ich starty, bo rówieśnicy zazwyczaj oglądali ich plecy

Reklama

– wspomina utalentowane biegaczki pan Stanisław. Osobny rozdział stworzyli natomiast skoczkowie wzwyż, głównie za sprawą trenera Andrzeja Wawruszaka z Krajenki. To dzięki takim nazwiskom jak Bartosz Chwiałkiewicz, Artur i Arkadiusz Starszewscy, Patryk Gryka, Mirosław Szczepanik czy wybitny Eryk Lamtschek złotowianie na trwałe wpisali się w historię Czwartków.

W 2002 roku nasza reprezentacja zajęła 7 miejsce, rok później 5. Największy sukces – bo wygrana – przypadł w roku 2012, w 2013 uplasowaliśmy się tuż za podium finałów. Teraz mobilizujemy się już do Halowych Mistrzostw, które w grudniu odbędą się w Spale. Pojadą tam nasze najlepsze obecnie dzieciaki. Wewnętrzna rywalizacja sprawiła, że wyniki są coraz lepsze. Jesteśmy już właściwie przygotowani, mamy koszulki, transport autokarem, mamy nazwiska na złoto, jak choćby Gracjan Hyl, uczeń piątej klasy, skaczący wzwyż 145 cm. Nikt teraz tak wysoko nie skacze, ale z medalami poczekajmy do grudnia

Reklama

– zaznacza pan Stanisław.

Wszystkim zależy

Ideę Czwartków wspierają wszyscy.

Od Mariana Woronina poprzez Jacka Wszołę, którzy byli u nas w Złotowie. Chcieliśmy tym naszym dzieciom, mającym sukcesy w skoku wzwyż, pokazać w akcji prawdziwych mistrzów. W tym roku chcieliśmy ściągnąć Artura Partykę, ale nie mógł przyjechać. Myślę, że jeszcze przyjdzie czas na jego wizytę w Złotowie

– uspokaja pan Stanisław.

Wciąż zwiększa się liczba miejscowości biorących udział w naszych Czwartkach. Ostatnio dołączyły Debrzno, Mościska, Wysoka, Łobżenica, czyli reprezentacje spoza naszego powiatu. Każdy, kto chce, może do nas dołączyć. Nie narzekam też na brak pomocy, z miast, gmin, ze Starostwa Powiatowego. W tym roku trochę nam nie wyszło, ale nikt się od nas nie odwraca, wszystkim zależy na tym, żeby ta impreza trwała jak najdłużej. Są w nią zaangażowani sędziowie z prawdziwego zdarzenia, jak choćby niezawodny Kazimierz Kowalski. Przy elektronicznym pomiarze czasu pomaga Maciej Kowalski, w sędziowanie włączają się też niektórzy nauczyciele. Wspierał nas również Darek Kowalski, trener Marciniak z Piły, który zajął się w Gwardii siostrami Adamek

Reklama

– pan Stanisław wylicza matki i ojców sukcesu Lekkoatletycznych Czwartków.

Wystarczy chcieć

Po szóstej klasie dzieci powinny kontynuować treningi w sekcji lekkoatletycznej, której, jak wiemy, w Złotowie nie mamy. Nie udało mi się zorganizować sekcji przy Sparcie, władze klubu nie były tym tematem zainteresowane. Są nastawieni wyłącznie na piłkę nożną, która daje pieniądze. Wszystko rozbija się tu o dobrych trenerów, takich jak choćby Andrzej Wawruszak z Krajenki. Sam miałem klasy sportowe z ośmioma godzinami w–f. Dzieciakom taki tryb odpowiadał, przez cztery lata mogły z niczego zbudować formę do wygrywania mistrzowskich imprez. Trzeba tylko odpowiednich ludzi, którym się chce, bo dzieci nie musimy dodatkowo mobilizować

Reklama

– wyjaśnia pan Stanisław.

W szkołach brakuje lekkiej atletyki, ale w ogóle brakuje zajęć w–f. Są co prawda bieżnie, hale, Orliki, o których kiedyś mogliśmy pomarzyć... Dzisiaj wystarczy tylko chcieć. Ale pracą i chęcią wiele można osiągnąć

– podsumowuje doświadczony trener i wychowawca.

Myślę, że Czwartki z nami pozostaną. Szkoły i wychowawcy są nimi zainteresowani, autobusów na Wioślarską przyjeżdża coraz więcej. W zawodach bierze udział każdorazowo ponad dwadzieścia szkół, czyli więcej niż trzysta dzieciaków. Brakuje tylko kogoś młodego, kto chciałby się w to bardziej zaangażować. Tego trzeba się nauczyć. Musiałbym mieć kogoś, kto zacznie już teraz, bo sam jako organizator Czwartków daję sobie jeszcze góra dwa lata. To dużo pracy, ale to nie to samo co etat, nie zarabia się na tym.

Reklama


Rozmawiał Leszek Chełmowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Weźspierd - niezalogowany 2016-10-31 01:30:30

    Stasiu, smutne, że rzucasz jakieś podejrzenia pod adresem Sparty. Naprawdę.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama