Zaczęło się w 2007 roku. Zabytkowy kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Lotyniu wymagał remontu – najlepiej jak najszybciej. Ireneusz Wiese, przewodniczący rady parafialnej stwierdził, że warto się w tym celu postarać o dofinansowanie z Unii Europejskiej. Parafia sama nie jest w stanie udźwignąć takiego wydatku. Pomysł okazał się dobry, ale pojawił się jeden, mały problem – wkład własny. To parafian jednak nie zniechęciło, a wręcz przeciwnie, zmobilizowało do działania. Mieszkańcy postawili na zabawę, przede wszystkim festyny. Lepienie pierogów i pieczenie ciast nabrało zupełnie innego sensu. Imprezy, na których sprzedawano produkty, stały się nie tylko miejscem zabawy, ale przede wszystkim drogą do celu. Od teraz każdy kawałek sernika, kiełbaska, kawa w ich wyobraźni zamieniały się w kolejną cegłę albo dachówkę.
Ludzie, widząc, że można zdobyć tak dużo pieniędzy, przy niewielkim wkładzie własnym, zmobilizowali się. Widzą, że naprawdę warto
Reklama
– mówi Ireneusz Wiese.
Panie, które przygotowują te wszystkie wypieki, zakup materiałów pokrywają same. Cały dochód dzięki temu przeznaczany jest na remonty kościołów
– dodaje.
Pierwszy etap remontu kościoła w Lotyniu udało się ukończyć w 2015 roku.
Mieliśmy szczęście
– zauważa nasz rozmówca.
Po ogłoszeniu wyników w 2012 roku byliśmy w środku rankingu. Wiele wskazywało na to, że nie otrzymamy tego dofinansowania. Pod koniec 2013 roku okazało się jednak, że dostaniemy pieniądze, ale pod warunkiem, że wykonamy remont w sezonie zimowym. Zaryzykowaliśmy. Zima był łaskawa. Tym sposobem udało nam się zakończyć pierwszy etap prac
Reklama
– mówi przewodniczący rady parafialnej. Wkład własny parafian wyniósł 100 tys. zł, całość tego przedsięwzięcia natomiast niemal pół miliona. Obecnie trwają przygotowania do pozyskania wsparcia z funduszy unijnych na kolejny etap. Na ten cel zbierano m.in. podczas dożynek gminnych odbywających się w tym roku w Lotyniu. Mieszkańcy uzbierali blisko 30 tys. złotych.
Projekt jest złożony. Czekamy teraz na decyzję Urzędu Marszałkowskiego w Poznaniu. Być może uda nam się również pozyskać wsparcie ze starosta złotowskiego. Wcześniej samorządy nam już pomagały, w tym przede wszystkim gmina Okonek
Reklama
– mówi pan Ireneusz.
Parafianie dbają jednak nie tylko o zabytek w Lotyniu. Remontów wymagają również pozostałe trzy kościoły należące do parafii. Społeczności z poszczególnych miejscowości, głównie pod wodzą sołtysów, nie spoczywają na laurach. Dzięki ich zaangażowaniu udało się już niemal w całości odnowić świątynię w Glinkach Mokrych. Wymieniono tutaj dach. Znalazł się również sponsor, który ufundował przebudowę schodów wejściowych. W planach jest jeszcze renowacja wnętrza kościoła, w tym m.in. ławek oraz wymiana tynków na ścianach, gdzie osiada wilgoć. Zmiany czekają także Lubnicę.
W tym przypadku sytuacja nie jest najgorsza. Najważniejsze prace dotyczą przełożenia i uzupełnienia dachu. Przy silnych wichurach, gdy pada deszcz, woda zacieka do środka. Dachówki są już na tyle zniszczone, że tworzą się szczeliny
– wyjaśnia Ireneusz Wiese.
Ostatnim kościołem, który wymaga pilnych remontów, jest ten w Węgorzewie. Największe niebezpieczeństwo udało się już wyeliminować. Kilka lat temu po ulewnych deszczach doszło tutaj do zwarcia instalacji elektrycznej, na szczęście panie sprzątające świątynię były we właściwym miejscu, we właściwym czasie. Wyłączyły prąd, tym samym nie doszło do pożaru. W 2015 roku wymieniono dach. Na tym remonty jednak się nie kończą, w przyszłości muszą być odrestaurowane ściany.
Lista potrzeb nie jest zamknięta, tym samym zabawa w konkretnym celu nie kończy się. Jak zauważa nasz rozmówca, to już nie tylko zwykła zbiórka pieniędzy.
To przede wszystkim integracja lokalnego środowiska
– mówi.
Na początku w Lotyniu dożynki parafialne organizowało kilka osób. Z roku na rok chętnych do pracy przybywa. W tym, w komitecie organizacyjnym, mieliśmy aż 30 mieszkańców
– zaznacza. Zabawa się opłaca. Jak widać, pieniądze nie muszą dzielić, a wręcz przeciwnie – w parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny łączą.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Irek Wiese to bardzo mądry człowiek. Oczywiście,ze Festyny przy kościele możecie robić nawet co tydzień.Nie można w dzisiejszej dobie być darmozjadem jak kiedyś ,Dziecic w Zamku a okoliczne wsie na niego pracowali.Rydzyk tez zarabia i msze odprawia. Jak się księża poruszają popracują to się lepiej poczują. Klatki i karmniki dla ptaszków zbijajcie i sprzedawajcie na Targowiskach .
Irek Wiese to bardzo mądry człowiek. Oczywiście,ze Festyny przy kościele możecie robić nawet co tydzień.Nie można w dzisiejszej dobie być darmozjadem jak kiedyś ,Dziecic w Zamku a okoliczne wsie na niego pracowali.Rydzyk tez zarabia i msze odprawia. Jak się księża poruszają popracują to się lepiej poczują. Klatki i karmniki dla ptaszków zbijajcie i sprzedawajcie na Targowiskach .