Zespół MLKS Sparta Złotów w składzie Piotr Maciaszek, Tomasz Guhs, Sławomir Podgajny i Michał Rogala w grupie mistrzowskiej wywalczył drugie miejsce, tuż za groźnym zespołem LKS Burza Drzeczkowo. Aby przypieczętować swój sukces w dwóch ostatnich ligowych pojedynkach spartanie musieli zdobyć tylko jeden punkt. Zdobyli komplet, na wyjeździe pokonując m.in. lidera z Drzeczkowa. Na początku sezonu trener Henryk Rogala nie krył apetytów na awans.
Mieliśmy skład gotowy na II ligę, ale nie zawsze wszyscy zawodnicy byli gotowi do gry. W I rundzie zespół wspierali nasi rezerwowi: Sebastian Guss, Remigiusz Labus, Paweł Michta i Karol Sieg. Męczyły nas kontuzje, trudno było o pełny skład, sporo punktów tak nam uciekło. Najgorsze są takie przegrane „niespodzianki”, kiedy punkty, które powinniśmy wygrać, oddawaliśmy
Reklama
– wyjaśnia doświadczony trener Sparty. Z drugiej strony złotowianie potrafili pozytywnie zaskoczyć. Z trudnych wyjazdów do Kłodawy i Ostrzeszowa przywieźli komplet punktów. Trzeba było wyjechać w sobotę o 5 rano i przejechać ponad 600 kilometrów, w międzyczasie rozgrywając dwa mecze w różnych miastach. Ale warto było. Trener Rogala uwierzył wówczas, że spartanie praktycznie mają już awans w kieszeni, a swoje możliwości potwierdzili w dwóch ostatnich kolejkach.
W głowie mieliśmy ten jeden punkt, ale wiadomo, że czasami jak się bardzo chce to nic nie wychodzi. A tu na początek chłopcy zrobili niespodziankę i wygrali z pewnym awansu liderem z Drzeczkowa 7:3. Rywale wcale nie odpuścili tego spotkania, chcieli nas ograć, ale tego dnia się nie dało. Nasi zagrali bardzo skoncentrowani, na swoim stuprocentowym poziomie
Reklama
– podkreśla Henryk Rogala.
Awans spartan jest poniekąd wynikiem dobrej atmosfery panującej wewnątrz zespołu. Wszyscy zgodnie to podkreślają. Zawodnicy mobilizowali się nawzajem, a dodatkową motywacją dla wszystkich okazały się komplikacje zdrowotne Remigiusza Labusa – opiekuna, kierownika i sponsora złotowskiej drużyny.
Miałem poważną operację serca, ale w miarę możliwości cały czas mieliśmy ze sobą kontakt
– wyjaśnia pilanin, który również jest wychowankiem Henryka Rogali. Po trzech miesiącach nieobecności popularny Remek, ku uciesze spartan, pojawił się w końcu na jednym z treningów. Remigiusz Labus dobrze rozumie, że współczesny sport równa się pieniądzom. Kierownik tenisowej sekcji ma spore doświadczenie nie tylko jako zawodnik, ale również wychowawca i menadżer (organizował m.in. mecz Barcelony z Lechią Gdańsk). W sprawy Sparty zaangażował się chętnie.
Jest tu odpowiednie zaplecze, profesjonalni zawodnicy i bardzo kompetentny trener w osobie Henryka Rogali. Do takiej grupy ludzi warto się przyłączyć. Stan zdrowia nie pozwolił mi niestety na większe zaangażowanie
– mówi opiekun złotowian, który od początku wierzył w awans.
W I rundzie brakowało Sławka, ale wiedziałem, że jesteśmy mocni. W drugiej była tylko jedna przegrana, jeden remis i same zwycięstwa, a to się rzadko zdarza
– podkreśla pilanin, który przyszłość złotowskiej sekcji widzi w jasnych barwach.
Chcemy ściągnąć dwóch nowych zawodników, którzy z naszymi doświadczonymi chłopakami stworzą zespół groźny dla każdego, natomiast nasza młodzież ogrywać się będzie w IV lidze
– snuje plany Remigiusz Labus. Drugą drużynę Sparty stanowią Karol Sieg, Piotr Jędrzejczyk, Paweł Michta i Antonii Iwicki. Trener Rogala ma już na oku potencjalnych nowych zawodników. Mowa o utalentowanych młodzieżowcach w wieku 18–19 lat, z II– i III–ligowymi doświadczeniami.
Jeśli potrzebni będą nowi zawodnicy, to z pewnością się pojawią. Ja jako trener muszę mieć tylko zapewnienie ze strony klubu, władz i sponsorów, że mamy na to zielone światło. Nikogo oczywiście nie wezmę w ciemno. Za wstępnymi rozmowami muszą pójść środki finansowe
Reklama
– wyjaśnia trener spartan.
Najistotniejszy z planów to biznesplan, który już wkrótce zostanie poddany wewnętrznej dyskusji. Wszystko trzeba będzie dopiąć do września, wtedy bowiem rozpocznie się II–ligowa przygoda spartan. Wiele zależy od rozmów z potencjalnymi sponsorami, a o tych, jak wiadomo, niełatwo. Remigiusz Labus jest jednak optymistą.
Rozglądamy się za sponsorami, rozmawiamy, ale nie ukrywam, że liczymy też na pomoc miasta. Złotów to znana miejscowość, są tu znane w regionie i w kraju firmy, jest z kim rozmawiać. Problem polega na tym, że firmy traktują kluby jak biorców jałmużny, a nie biznesowych partnerów. Wydaje się, że II–ligowy zespół to jest jakiś partner do rozmów. Sparta nie będzie grała już tylko „wokół komina”, pojawimy się w Szczecinie, Koszalinie czy Policach. Warto podkreślić, że najbliższy II–ligowy klub tenisa stołowego jest w Koszalinie, więc jest się gdzie pokazać. Potencjalnym sponsorom poza miejscem reklamowym można zaproponować znacznie więcej, choćby okolicznościowe turnieje dla pracowników, trzeba tylko chcieć znaleźć wspólny język, a pomysły same się pojawią
Reklama
– żywi nadzieje Remigiusz Labus.
Sparta w II lidze grała ostatnio 5 lat temu (młody skład – Kajetan Rosiński, Sebastian Guss, Tomasz Guhs, Jakub Szymański, Patryk Ratajczak, uzupełnił doświadczony Podgajny). To będzie trzecie podejście złotowian do II ligi. Dwukrotnie nie udało się jej utrzymać, choć Sparta nie spadała do III ligi, a spychały ją do niej finansowe realia.
Z I ligi kobiet też nie spadliśmy, musieliśmy się wycofać, bo nie było nas stać na tak długie wyjazdy. Teraz awansowaliśmy, ale czy wystartujemy w rozgrywkach? Jest to uzależnione w głównej mierze od pomocy, jaką uda się uzyskać od władz miejskich, gminnych i powiatowych oraz od sponsorów indywidualnych. Żarty się skończyły
Reklama
– mówi wprost Henryk Rogala.
Na II–ligowe mecze przyjeżdżać będą sędziowie, których trzeba będzie opłacić. Czekają nas również trudne i dalekie wyjazdy. To wszystko kosztuje
– podkreśla szkoleniowiec tenisistów. Sparta zagra w grupie północnej, gdzie 8 drużyn powalczy o 4 pierwsze miejsca premiujące do fazy playoff. Droga do I ligi jest jednak bardzo daleka.
Sukcesem będzie utrzymanie w II lidze, ale jeśli wszyscy zawodnicy podejmą treningi, to jesteśmy w stanie tego dokonać. To czy tak się stanie zależy już bezpośrednio od naszych finansów
Reklama
– ocenia trener Sparty.
Nasi włodarze muszą brać pod uwagę to, że my nie reprezentujemy nas samych, tylko konkretny klub w konkretnym mieście. Na 24 drużyny w Wielkopolsce zajęliśmy drugie miejsce, to chyba powinno dać komuś do myślenia
– podkreśla trener złotowskiej sekcji.
Czy w Złotowie da się zbudować otoczkę wokół tenisa stołowego?
Mamy ponad 20–osobową sekcję, jest spora grupa ludzi, którzy sami amatorsko grają. Popularyzacji tenisa stołowego w przyszłości może pomóc wydłużony sezon amatorów w rozgrywkach organizowanych przez ZCAS. Ważne, żeby pozyskać nowych kibiców. Ci inni kibice dopiero jak zobaczą taki II–ligowy mecz, zrozumieją, jaka jest różnica pomiędzy ping pongiem a tenisem stołowym. Tu można już zobaczyć super akcje, całą masę emocji i błyskotliwych zagrań, czyli esencję tej dyscypliny. To aż chce się oglądać. Chcielibyśmy na meczach w Złotowie losować atrakcyjne nagrody wśród kibiców, to także może przyciągnąć dodatkowych widzów Mecze rozgrywane będą w hali Sparty. W hali Złotowianka tenisiści pojawią się jak będzie u nas I liga
Reklama
– zachęca trener spartan.
Jeśli tylko znajdą się odpowiednie finanse na rozwój, to będziemy się rozwijać, a wyższy poziom sportowy przyciągnie więcej kibiców
– kończy Henryk Rogala.
Na pytanie, czy jest szansa, że kibice w Złotowie w barwach Sparty zobaczą kiedyś Pawła Fertikowskiego trener Rogala tylko się uśmiecha.
Pawła obecnie stać na grę w ekstraklasie. Gra z czołówką światową, po powrocie po kontuzji był czołowym zawodnikiem I ligi i ze Spójnią Warszawa wywalczył awans do ekstraklasy. Paweł nie ma motywacji, żeby do nas wracać, przynajmniej sportowych. Prywatnie o nas pamięta, pojawia się czasem na treningach i zawsze jest tutaj mile widziany. Przyglądałem się kiedyś, jak przez półtorej godziny ćwiczy tylko serwis, co nawet doświadczonego trenera może wiele nauczyć. Paweł zawsze znajduje też czas, żeby podpowiedzieć coś młodym adeptom tenisa. To jest profesjonalista, jeśli będą omijać go kontuzje, to jeszcze na wiele go stać
Reklama
– wieszczy Henryk Rogala.
Wychowanek Sparty, z którą już trzeci raz wywalczył awans do II ligi. Utytułowany zawodnik, który poza złotowskim klubem reprezentował także AZS UAM Poznań, Nałęcz Ostroróg, TTS Trzemeszno czy LZS Komorniki. Po przerwie związanej ze studiami wrócił i pomógł drużynie w kolejnym awansie. – Jak poznałem skład, wiedziałem, że będzie dobrze. Do drużyny świetnie wprowadził się Piotr, którego znałem ze wspólnej gry w akademickiej drużynie, a w odpowiednim momencie pomógł nam Sławek. Bardzo cieszy mnie ten awans, jestem teraz na miejscu i z chęcią znowu spróbuję swoich sił na II–ligowych stołach. Utrzymanie II ligi będzie wielkim wyzwaniem, ale – o ile znajdą się ludzie gotowi zainwestować w to swój czas i pieniądze – to myślę, że da się to zrobić – mówi.
Wychowanek trenera Piotra Rogowskiego z MLKS Krajna Sępólno Krajeńskie z aklimatyzacją w Złotowie nie miał najmniejszych problemów. Sparta jest jego drugim klubem. Poza solidnością i sumiennością jego głównym atutem jest odmienny styl gry. Jako jedyny w zespole jest zawodnikiem defensywnym. W II lidze jeszcze nie występował, więc awans jest dla niego szansą na spróbowanie tenisowego chleba z nieco wyższej półki. – Bardzo chciałem tego awansu i szybko uwierzyłem, że w tym składzie jest to możliwe. W Złotowie mogę się tenisowo rozwijać, są tu świetne warunki i atmosfera. Myślę, że bez problemu powinniśmy się utrzymać w II lidze – pozytywnie ocenia szanse swojego zespołu.
Wychowanek trenera Henryka Rogali. W tenisa stołowego gra od blisko 30 lat. Zdążył w tym czasie zostać m.in. Mistrzem Polski Juniorów, brązowym medalistą Międzynarodowych Mistrzostw Niemiec, wielokrotnym mistrzem Wielkopolski i byłego woj. pilskiego. Doświadczenia II i I–ligowe zbierał w Łobzonce Wyrzysk, Rodle Piła czy Noteci Czarnków. W Sparcie pojawia się „w kratkę”. Czy jest szansa, że tym razem zatrzyma się w Złotowie na dłużej? – W drugiej rundzie to była jedna wielka pogoń, ale udało się. Z biegiem czasu grało mi się coraz lepiej, a ostatnie mecze pokazały, że jeszcze wiele mogę sobie udowodnić. Jeśli sponsorzy staną na wysokości zadania, to damy radę się utrzymać, znacznie trudniej jest awansować do II ligi – nie ukrywa.
Wychowanek swojego ojca i kapitan drużyny Sparty. Doświadczony zawodnik i obiecujący instruktor tenisa, sam już jako 16–latek grał w ekstraklasie. Jest brązowym medalistą ME kadetów, medalistą Międzynarodowych Mistrzostw Czech, Portugalii, Szwecji i Polski. Wielokrotny mistrz Polski w różnych kategoriach wiekowych. I i II–ligowe doświadczenia zbierał w klubach: Rodło Piła, Noteć Czarnków, MKS Drzonków, Łobzonka Wyrzysk czy Trasko Ostrzeszów. Jest ostrożny w ocenie szans Sparty, choć o sportowy wymiar II ligi głowa go nie boli.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze