Wśród zarzutów pod adresem książki Złotów 1370–2020 znalazł się i ten, że na jej okładce został opublikowany dokument miasta Złotowa z 17 czerwca 1735 r.
Anonimowy adwersarz nie zadał sobie trudu oceny tego dokumentu ani z punktu widzenia historycznego, ani również z prawnego. Treści dokumentu nie zna on, bo nie może znać, bowiem dokument, jakkolwiek odnotowany w literaturze przedmiotu (ostatnio Andrzej P. Kowalski, Dawny Złotów, s. 48), nie został dotychczas odczytany i opublikowany. Przygotowuję edycję tego dokumentu, który jak na razie jest mi dostępny w postaci fotografii (z powodu pandemii nie mam dostępu do archiwum). Ponieważ dokument doznał zalania na złożeniach, z tego powodu odczyt tekstu w tych miejscach na podstawie fotografii jest niemożliwy. Stąd na jego publikację musimy jeszcze trochę poczekać.
Co w tym dokumencie nadzwyczajnego? Po pierwsze jest to jedyny zachowany dokument miasta Złotowa, spisany na pergaminie przy zachowaniu średniowiecznej formy sporządzania dokumentów wraz z przywieszoną woskową pieczęcią miejską w drewnianej puszce. Po drugie, co najbardziej dziwi, dokument wystawia burmistrz i rada miasta Złotowa w języku niemieckim! Mało tego, nie używają oni przy tym polskiej nazwy miasta Złotów, lecz niemieckiej Flatau! Dla przypomnienia: w 1735 r. miasto znajdowało się w posiadaniu rodu Działyńskich i leżało w granicach Wielkopolski (Groß Pohlen) w królestwie polskim. Po trzecie, dokument otrzymał mieszkaniec Złotowa narodowości niemieckiej (deütscher Nation).
Zatem, czego on dotyczy? Otóż burmistrz i rada miasta Złotowa (Flatau) w Wielkopolsce wystawili tzw. List dobrego urodzenia, zaświadczając, że Michael Heninck, mieszkaniec miasta Złotowa narodowości niemieckiej, pochodzi z prawego łoża i że urodził się w roku 1720 we wsi Piesno w gminie Łobżenica z rodziców Christopha młynarza i Anny z domu Lebertz, wymieniając tychże rodziców (czyli jego dziadków, pochodzących z okolic Goleniowa koło Stargardu Szczecińskiego). Następnie rada poleca go, prosząc wszystkich i wszystkie instytucje o udzielenie mu wszelkiej pomocy w nauce zawodu. Dokument ten podpisał burmistrz (proconsul) Valentinus Kosło[w]ski, a uwierzytelnił notariusz złotowski Jacobus Warlinski.

Czego się z tego dokumentu dowiadujemy? Po pierwsze mamy informację, skąd przybywali osadnicy na ziemię złotowską (w tym przypadku z Niemiec z terenu Pomorza Zachodniego z okolic Goleniowa). Po drugie dokument ten jest w tym przypadku najlepszym dowodem pokojowej koegzystencji nacji polskiej i niemieckiej w Złotowie w tym czasie. Strona polska z polskim burmistrzem na czele nie miała problemu z wystawieniem dokumentu w języku niemieckim, używając niemieckiego zapisu nazwy miasta! Czyli wszystko jest możliwe, jak się chce. Po trzecie, dokument ten jest świadectwem wysokiej kultury naszych przodków w Złotowie, gdzie wzajemna tolerancja nawet w trudnych czasach była jeszcze przestrzegana. Jakże daleko się od tego oddaliliśmy!
Po prawie 300 latach historia mogłaby w tym względzie zatoczyć koło i powtórzyć się. Złotowian, czytelników Aktualności Lokalnych zapytuję, jaka byłaby Wasza reakcja, gdyby obecny burmistrz Złotowa zaczął wystawiać dokumenty w języku niemieckim, datując je nie w Złotowie, a w Flatau?
prof. dr hab. Joachim Zdrenka
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Przecież co 3 Mieszkaniec Złotowa, ma niemieckie obywatelstwo więc Burmistrz śmiało może Pisać po niemiecku :) Immerhin hat jeder dritte Einwohner von Zlotow die deutsche Staatsbürgerschaft, so dass der Bürgermeister problemlos auf Deutsch berichten
Das is fact.
in flatow gibt es nur deutsche und in jastrow nur polacken
Nie widzę problemu.Tolerancja i empatia dla wszystkich.Złotów czy Flatau nie ma znaczenia.Wir sind alle Menschen.Liebe Grusse aus Mulheim nach Flatau!!!
Jastrof und catastrofen , w Polnish 2021 .Przed wojną,tą 2, to Złotów przy Łobrzenicy , to bylo żydowskie dziadostwo. Biały bór zaprasza.
Krzyżacy i tyle w temacie
Jaka była by nasza reakcja. Ano taka jak do tej pory, kiedy własnoręcznie podpisywał kłamstwa i obelgi na rodziny zamieszkujące Złotów czy jak kto chce Flatau, Flatow, od urodzenia. Po tym co zrobił wiele razy świadcząc w kłamstwie wspólnie z największym oszustem tego miasta, gdyby zaczął podpisywać te same świństwa i obelgi wydajac dokumenty w języku niemieckim, traktowali byśmy je tak samo jak obecnie. Przecież one zawsze oparte były na oszustwie, kłamstwie i skierowane przeciwko nam mieszkańcom tego miasta. Jest pytanie jak byśmy do tego podeszli i co byśmy powiedzieli. Ano prawdziwa odpowiedź jest powyżej i niech na niej pozostanie. Mamy swój honor i żadne gdyby go nie zmienią. Niech on najlepiej już nic nie robi i nie podsuwajcie mu nowej formy władzy. Ta dewagacja nikomu nie jest potrzebna. Dzisiaj Złotów to mała Warszawa, tam Trzaskowski tu Czas-kowski. Tam podwyżki, strefy relaksu, tu podwyżki i niemalowany folklor jakiego Złotów za żadnych czasów nie zaznał. Tak po tych wszystkich felietonach dotyczących nas mieszkanców i miasta zastanawia jedno, jakich ten człowiek ma doradców.
Jesli Burmistrz stałby pod presją Despoty niemieckiego z kałasznikowem nad głową,wówczas tak,musiałby pisac po niemiecku. Przypuszczam,że tak było wówczas a nie z dobrej woli burmistrza.Śledząc losy naszych przodków-Polaków i jej historię ,stwierdzam,że POLACY TO NAJWSPANIALSZY NARÓD,ŻYCIE ODDAWALI ZA POLSKĘ,DLATEGO DUMNI JESTESMY,ŻE JESTESMY POLAKAMI. a młodzi,że znają dzis język angielski,niemiecki,holenderski,włoski to cieszymy się, ALE POLACY NIE GĘSI TEZ SWÓJ JĘZYK MAJĄ.
Jeśli ktoś jest dumny z korzeni niemieckich, to polecam odwiedzenie jakiegoś obozu i poczytanie historii. Nie mam nic przeciwko obecnym Niemcom, ale wielu z nich nie jest dumna że swojej historii.
Czy Pan bierze, Panie profesorze, pod uwagę zupełnie odmienny kontekst historyczny?
Tu nie ma mowy pod czyją presją a, gdyby historia zatoczyła koło. Ja myślę że wtedy takiego Burmistrza jak obecnie by nie było, nie miał by żadnych szans. Zresztą nasze miasto czy to się komu podoba czy nie, było miastem niemieckim. Teraz po drugiej wojnie światowej mamy tu Polskę. Pokolenia Niemców pozostały i oni też teraz są Polakami mimo że mają podwójne obywatelstwa. Co do języków to prawda, obecnie znamy wiele języków i swój też znamy i na całe szczęście w większości w słusznej sprawie go używamy. Najważniejsze jest jednak to aby to był język prawdy i zrozumienia a nie wulgaryzmów i kłamstw przeciwko mieszkańcom Złotowa szczegolnie wtedy gdy kłamstwo służące do oczernienia człowieka podawane jest władzy na tacy przez byłych współpracowników SB, TW czy KO. Mósimy pamiętać że nie ma znaczenia w jakim języku doznane krzywdy zostały zadane. Przytaczana historia że Złotów będzie w innym miejscu mapy świata może się powtórzyć. Jednak taka sytuacja jaka miała miejsce po 1989r. w której przeciwnicy wolnej i niezależnej Polski po jej odzyskaniu, dostąpili by ponownej władzy nad walczącym narodem w żadnym kraju nie moglo by i nie miało by miejsca.
Mój nieżyjący Ojciec, Polak z dziada pradziada, rocznik grubo przedwojenny, urodzony w podzłotowskiej wsi opowiadał, że we wsi mieszkali Polacy, Niemcy i Żydzi. Żyli w zgodzie i wzajemnym szacunku, dopóki hitler nie doszedł do władzy. Wtedy zaczęło się skłócanie społeczeństwa, nienawiść i niesnaski. Nie przypomina to Państwu naszej obecnej sytuacji? Tak skłóceni nie byliśmy nawet za komuny. Przykre to bardzo. A przecież ciekawie jest żyć wsród wielokulturowości. Wystarczy chcieć.
Cyt.: (...)"dopóki hitler nie doszedł do władzy"...Coś Pani sugeruje?
W punkt! To jest dokładnie to, co teraz u nas się dzieje.
do Córki.Ci co dzielą i wyzywaja Polaków to nie sa Polacy.Oni tylko pisać i mówić umieją po polsku.Zatem dlaczego skłócaja Polaków i wysyłają Polaków z kraju,gdzies na hergolan ,to są obce nacje ,które chcą zamieszkać po tobie ,na twojej ziemi.Jak ich odróznić: po ich działaniu i opluwaniu Polaków(przeczytaj w internecie TALMUD)
To jest nawoływanie do nienawiści.
Taa... Weź wróć do historii. Polak zawsze będzie się klucił z Polakiem. Bo każdy (szczególnie teraz) chce wszystko na teraz,własne zdanie, życie w dostatku itp. Przypominam, że gdyby nie pewna grupka ludzi, którzy nie chcieli ograniczenia praw szlachty, nie było by być może problemów z określeniem gdzie, co i jak. Swoją drogą chyba lepszy jest konflikt między jednym polakiem a drugim niż siedzenie z buzią na kłódkę jak w PRL. Poza tym dużo osób nie szanuje innych z innymi poglądami. Sama widziałm takie nieuprzejme zachowanie, gdy na coś co ktoś mówił ,,tak" powiedziałam ,,moim zdaniem nie". Naprawdę zaczynam powoli mieć dosyć tego, a tak szczególnie ludzi (m.in. Tych z komentarzy), którzy myślą, że na wszystkim się znają najlepiej. I chyba jak tylko będę miała okazję wyjadę z tąd by odpocząć od tego. Może wrócę, ale będę wtedy przygotowana na społeczeństwo. Pozdrawiam. A i proszę o jedno. Ograniczcie się do gównoburz. Bo to już nudne się robi. Zajmijcie się liczeniem piasku l - to będzie bardziej przydatne.
ja widze problem. od 1735 sporo się zmienilo i nie Polacy sa temu winni !!!
Czy Zdrenka może wskazać gdzie poruszono ten dokument? Ja jestem pewien, że ten germanofil kłamie i manipuluje celowo.
Perły przed wieprze.
Szanowny panie Profesorze? Ten znak zapytania stawiam zupełnie świadomie, bo nie mogę pojąć błędów warsztatowych, które Pan, jako profesor, popełnia! Po pierwsze - pisze Pan: „… jest to jedyny zachowany dokument miasta Złotowa, spisany na pergaminie przy zachowaniu średniowiecznej formy sporządzania dokumentów wraz z przywieszoną woskową pieczęcią miejską w drewnianej puszce”. Z punktu widzenia rzetelnego historyka należałoby napisać, że: „jest to jedyny ZNANY zachowany dokument miasta Złotowa …”. Nie wiemy, czy jakiś naukowiec nie odszuka jeszcze innego dokumentu? I co wtedy? Po drugie – znowu cytat: „… co najbardziej dziwi, dokument wystawia burmistrz i rada miasta Złotowa w języku niemieckim! Mało tego, nie używają oni przy tym polskiej nazwy miasta Złotów, lecz niemieckiej Flatau”. Tu również zdziwienie jest co najmniej nie na miejscu, gdyż w tym okresie wiele polskich dokumentów było sporządzanych w języku innym niż polski… Po trzecie – „mamy informację, skąd przybywali osadnicy na ziemię złotowską (w tym przypadku z Niemiec z terenu Pomorza Zachodniego z okolic Goleniowa)”. Tu pojawia się ewidentna nadintepretacja, ponieważ z tego dokumentu: MAMY TYLKO INFORMACJĘ SKĄD PRZYBYŁ JEDEN Z OSADNIKÓW. Generalizacja jest w tej chwili nadzwyczaj rażącym nadużyciem, DYSKWALIFIKUJĄCYM autora! Po czwarte – Pańska sugestia?, że „Po prawie 300 latach historia mogłaby w tym względzie zatoczyć koło i powtórzyć się. Złotowian, czytelników Aktualności Lokalnych zapytuję, jaka byłaby Wasza reakcja, gdyby obecny burmistrz Złotowa zaczął wystawiać dokumenty w języku niemieckim, datując je nie w Złotowie, a w Flatau?” jest sugestią całkowicie absurdalną i prawdopodobnie, mniej, lub bardziej świadomą PROWOKACJĄ, gdyż, mam nadzieję, że ma Pan tego świadomość, iż w Polsce obowiązującym językiem urzędowym jest język polski! Co za tym idzie, niemożliwym jest wystawienie TAKIEGO DOKUMENTU W JĘZYKU NIEMIECKIM! Przykre, że osoba uważająca się za autorytet. Świadomie pisząca o sobie, że jest „tylko” miedwiedystą, ma aspiracje do opisywania historii najnowszej, nie biorąc pod uwagę jakże ważnych kontekstów :(. Warto dodać, że historię najnowszą (czyli po I WŚ) opisuje Pan całkowicie z perspektywy niemieckiej . Perspektywa ta ma się nijak do rzeczywistej historii Złotowa i Krajny :( Trudno tu, o zwyczajowe w takiej sytuacji, wyrazy szacunku :( Darek Ps Nawiązując do Pańskiej publikacji, którą Pan ostatnio przedstawił, to rozumiejąc Pańską fascynację wyższością cywilizacyjną kultury niemieckiej, uważam, że nie powinien Pan podpisywać się pod nią jako Polak, polski profesor, a jako członek wspólnoty niemieckiej :(
Przecież co 3 Mieszkaniec Złotowa, ma niemieckie obywatelstwo więc Burmistrz śmiało może Pisać po niemiecku :) Immerhin hat jeder dritte Einwohner von Zlotow die deutsche Staatsbürgerschaft, so dass der Bürgermeister problemlos auf Deutsch berichten
Das is fact.
in flatow gibt es nur deutsche und in jastrow nur polacken