Pracuje w trzech miejscach naraz i wygrywa konkurs za konkursem. Kim jest przyszły prezes SM "Piast"? Z Wojciechem Buczkiem rozmawia Łukasz Opłatek
Co Pan wie o nieruchomościach? Mam o nich szeroką wiedzę. Zainteresowałem się nimi w 2008 roku, kiedy podjąłem studia podyplomowe w tym kierunku. Najpierw było to rzeczoznawstwo majątkowe, lecz już w trakcie studiów podjąłem drugi kierunek - pośrednictwo nieruchomości. Prowadzę także w Złotowie biuro nieruchomości. W ubiegłym roku ukończyłem kolejne studia podyplomowe z zarządzania nieruchomościami.
Chciał Pan być w czymś specjalistą? Tak. Po studiach ekonomicznych miałem dość ogólne wykształcenie, jednak moje wojaże po Europie pokazały, że trzeba w czymś się specjalizować. W latach 2003-2007 pracowałem w Niemczech i Wielkiej Brytanii. W 2003 roku jako pracownik-gość w McDonaldzie przez dziesięć miesięcy pracowałem na kasie, a następnie byłem tłumaczem w Berlinie. W 2005 r. wyjechałem do Wielkiej Brytanii, imając się różnych prac, od fizycznych począwszy, na pracy biurowej kończąc.
Zawsze się Pan ubezpiecza? Tak. Zawsze dbam o takie rzeczy, choćby gdy wyjeżdżam z rodziną na wakacje. Skąd takie pytanie?
[[reklama]]
Ponieważ ma Pan etat, do tego prowadzi Pan biuro nieruchomości, pod koniec ubiegłego roku został Pan menadżerem w Złotowskim Towarzystwie Budownictwa Społecznego, a teraz wygrał Pan konkurs na prezesa zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej „Piast”. Sporo tego. Te trzy rzeczy spokojnie mogę robić naraz, choć wykorzystuję na to maksimum swojego wolnego czasu. Jednak rok temu urodziła się moja córka i widzę, że zaczyna brakować mi dla niej czasu. Stąd decyzja, by po pięciu latach zajmowania trzech czy czterech etatów, połączyć te sprawy w jedno i wykonywać to co lubię w jednym miejscu pracy. Dzięki temu będę miał czas i dla córki, i na tenisa ziemnego, bo za chwilę zacznie się liga.
Dlaczego Pan się wahał, czy objąć funkcję prezesa SM Piast? Nie wahałem się, a jedynie nie mogę potwierdzić podjęcia pracy w SM Piast dopóki nie podpiszę umowy o pracę. Potrzebuję także chwili na przygotowanie się do objęcia tej odpowiedzialnej funkcji. Skoro wystartowałem w wyborach, to oczywiście była to decyzja przemyślana. Jest uchwała zatwierdzająca mój wybór i wszystko wskazuje na to, że z dniem 1 maja rozpocznę pracę w spółdzielni. Muszę tylko dopiąć kilka spraw, związanych z moimi aktualnymi obowiązkami zawodowymi.
Dlaczego nie rozpocznie Pan pracy 1 kwietnia? Antoni Mikicki odejdzie 31 marca. Dlatego, że obiecałem panu burmistrzowi Złotowa rozpoczęcie budowy bloku do końca kwietnia tego roku i słowa mam zamiar dotrzymać. Potem zakończę współpracę z miastem i zacznę pracę na stanowisku prezesa SM „Piast”.
Wiedział Pan wcześniej, że Antoni Mikicki odejdzie na emeryturę i zaplanował Pan ten start? Nie można było tego planować, bo rozmowy w kuluarach o tym, kiedy Antoni Mikicki odejdzie na emeryturę były prowadzone tak często, że przewidzenie, kiedy rzeczywiście złoży wypowiedzenie, było jak loteria. Najlepszym przykładem tego, że nie wiedziałem o planach pana Antoniego było objęcie przeze mnie zarządu w ZTBS, w grudniu 2013r. A z samym kandydowaniem wstrzymywałem się do ostatniego dnia.
Pan jednak musiał być dobrze poinformowany, bo od sześciu lat zasiada Pan w radzie nadzorczej spółdzielni. Ale co ma piernik do wiatraka? Nam jako radzie nadzorczej zarząd przedstawia tylko informacje ze swojej pracy zawodowej, bez opowiadania o prywatnych planach, więc powtarzam: wcześniej informacji o tym, że w grudniu 2013 roku prezes złoży wypowiedzenie nie było.
Ponieważ wygrał Pan konkurs na stanowisko prezesa SM „Piast”, to nie może Pan kierować Złotowskim Towarzystwem Budownictwa Społecznego. Niestety nie. Chciałbym dalej nim zarządzać, ale nie mogę tego robić ze względów formalno-prawnych. Żałuję, bo jest to bardzo ciekawa działalność, która pozytywnie mnie nakręca. Choćby przez sam fakt budowania nowego bloku, co jest bezcennym doświadczenie na naszym lokalnym rynku budownictwa. Na dzisiaj mamy już podpisane umowy rezerwacyjne na ponad dwadzieścia mieszkań z dwudziestu ośmiu dostępnych. W przyszłym tygodniu prawdopodobnie ogłosimy przetarg i jeśli znajdzie się wykonawca, to z budową wystartujemy w kwietniu tego roku.
Burmistrz Stanisław Wełniak stwierdził, że przez te dwa miesiące zrobił Pan dla ZTBS więcej niż Pański poprzednik przez dwa lata. Miło mi słyszeć, że moja praca została w ten sposób doceniona i to przez włodarza naszego miasta - dziękuję. Mój kontrakt opiewa co prawda na kilka godzin pracy w tygodniu, ale żeby wykonać tę pracę dobrze i w terminie, poświęciłem jej wiele wieczorów, ze stratą dla mojej rodziny. [[nowa_strona]] Czego ludzie mogą się po Panu spodziewać? Na pewno nie będzie tak, jak już słyszałem „na mieście”, że przyjdzie do spółdzielni młody i zrobi rewolucję. Owszem, mam swoje pomysły na niewielkie ulepszenia. Od strony gospodarki finansowo-rzeczowej jednak oceniam na chwilę obecną „SM Piast” na piątkę. Cenię też ludzi pracujących w spółdzielni i ich wkład w tak dobre wyniki. Do poprawy na pewno jest wizerunek spółdzielni i jej stosunek do lokatorów. „PR” jest słaby. Kiepski kontakt ze spółdzielnią był jednym z częstszych zarzutów stawianych przez członków naszej spółdzielni.
Pan wie co to kompromis? Jestem przekonany, że można się ze mną dogadać, bo nie zjadłem wszystkich rozumów. Cenię także rady osób bardziej doświadczonych. Ponadto uważam, że z każdym trzeba rozmawiać. Za priorytet postawię sobie poprawę stosunków z mieszkańcami naszych zasobów, aby przychodząc do spółdzielni czuli się odpowiednio potraktowani, gdyż są oni poniekąd naszymi „zleceniodawcami”, opłacając co miesiąc czynsz.
Od tego stwierdzenia blisko jest do słów: płacę – wymagam. Nie chciałbym pójść tak daleko. Bardziej: „płacę i chcę rozmawiać”, mieć wpływ na to, co dzieje się w spółdzielni i być profesjonalnie obsłużonym. Przecież tak naprawdę wszyscy spółdzielcy są współwłaścicielami „Piasta”. Preferuję współpracę na zasadach partnerstwa.
Jako prezes będzie Pan budował nowe spółdzielcze bloki? Możemy budować, bo mamy tereny inwestycyjne, choćby po byłej Złotowiance czy teren naprzeciw SM Piast. Jeśli będzie przyzwolenie rady nadzorczej i zapotrzebowanie wśród mieszkańców, to myślę, że nie będzie większego problemu, by rozpocząć taką inwestycję. Prezesowi Antoniemu Mikickiemu to się nie udało. Dlaczego Panu miałoby się udać? Pan Antoni, z tego co mi wiadomo, kilkakrotnie podejmował takie próby, ale to nie jedna osoba o tym decyduje. Skoro nie dano mu przyzwolenia, to nie budował. Sama jednak ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych wręcz wskazuje, że celem spółdzielni jest zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych i innych potrzeb członków i ich rodzin, więc i ja będę próbował budować.
[[reklama]]
Z chętnymi na mieszkania nie powinno być problemu. Przykład tebeesu wskazuje, że popyt na nowe lokale jest. Jeszcze więcej chętnych jest na wynajem mieszkania, mimo że często cena najmu jest dość wysoka. To wszystko pokazuje, że złotowian stać.
W Złotowie ze znalezieniem pracy jest ciężko, a Pan pracuje w kilku miejscach jednocześnie. Złośliwi mogliby powiedzieć, że zabiera Pan pracę innym. Proszę Pana, od 1989 r. żyjemy w gospodarce wolnorynkowej, gdzie każdy ma jednakowe możliwości i trudności z pozyskiwaniem pracy. Ja nikomu nic nie zabieram. Przecież nikt nie zabraniał tym „złośliwym” startować w konkursie na prezesa „Piasta”. Ja kształciłem się i zdobywałem doświadczenie w czymś, w czym teraz jestem fachowcem – w nieruchomościach. Kosztowało mnie to dużo pracy, wyrzeczeń i oszczędności. Zainwestowałem w siebie i czuję, że teraz zaczyna to procentować.
Jest Pan właściwym człowiekiem na właściwym miejscu? Skoro komisja konkursowa tak zagłosowała, to pewnie tak. Nie mnie to oceniać. To okaże się także podczas udzielania absolutorium przez spółdzielców na walnym zgromadzeniu w roku 2015 r. Wierzę jednak, że moje predyspozycje, doświadczenie, wykształcenie, wiedza i pewność siebie są wystarczające, bym rozpoczął tę pracę i będę starał się wykonywać obowiązki co najmniej tak dobrze, jak robił to przez ostatnie 20 lat pan Antoni Mikicki. Dziękując za rozmowę chciałbym podziękować wszystkim i każdemu z osobna, którzy we mnie wierzyli i wspierali w ostatnim, przedwyborczym okresie. A tym, którzy nie wierzyli, również dziękuję za słowa krytyki i postaram się udowodnić, że się mylili w pochopnej ocenie mojej osoby.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze