Internetowi przestępcy wykorzystają każdą okazję, aby ograbić nas z naszych ciężko zarobionych pieniędzy. Dwoje mieszkańców Złotowa dało się przed świętami oszukać na popularną metodę „na BLIKa”.
Jedną z popularniejszych metod oszustów, którzy chcą oczyścić z pieniędzy nasze konta bankowe, są wyłudzenia kodu BLIK. Przy okazji tego sposobu ktoś znajomy może stracić również dostęp do konta na portalu społecznościowym, chociaż przestępcy zwykle profile przejmują tylko na chwilę, a następnie skrupulatnie zacierają za sobą ślady.
Ofiarą takiego wyłudzenia padło jedno ze złotowskich, młodych małżeństw, które chce zachować anonimowość.
– Moja żona pisała z rana z koleżanką na Messengerze – relacjonuje pokrzywdzony mężczyzna.
– Wieczorem ta koleżanka znowu się odezwała z prośbą, czy nie pomogłaby jej zapłacić za paczkę z Allegro, bo jej aplikacja bankowa nie działa – opowiada. Kobieta, niczego nie podejrzewając, przystała na prośbę przyjaciółki, przesyłając jej kod BLIK dla potwierdzenia transakcji.
– Moja żona nie używała nigdy BLIKa, więc oszust wytłumaczył jej nawet, jak ma to zrobić, żeby uzyskać kod – mówi dalej. Kiedy mężczyzna wrócił z pracy, zastał zaniepokojoną małżonkę, która martwiła się zniknięciem z konta aż 500 zł. Dopiero wtedy młode małżeństwo skontaktowało się telefonicznie ze znajomą, która potwierdziła, że padła ofiarą hakera.
Kilka dni później okazało się, że z konta poszkodowanej sprytny haker rozesłał wiadomości z tą prośbą do 5-6 innych osób, z którymi niedawno prowadziła konwersacje na tym popularnym komunikatorze internetowym. Na przynętę złapała się jeszcze jedna osoba, chociaż trochę nieskutecznie, gdyż na ograbianym koncie nie było tyle środków, ile żądał przestępca.
– Nawet nie zawracaliśmy głowy policji – mówi mężczyzna. – BLIKiem jak poszło, to już jest nie do znalezienia. Nie chce nam się w to bawić, jesteśmy wystarczająco zestresowani całą sytuacją.
Poszkodowani mają nadzieję, że ich historia będzie ostrzeżeniem dla innych ludzi, aby zachowywali najwyższą czujność, nawet wtedy, kiedy o taką przysługę proszą ich najbliżsi znajomi. Hakerzy są bardzo sprytni, analizując ostatnie rozmowy i pisząc do potencjalnych ofiar w podobnym stylu, w którym prowadzone były poprzednie konwersacje. Wykorzystują nasze kontakty i zaufanie do nich, po wszystkim czyszcząc zapisy rozmowy oraz wyszukiwania, co pozostawia nas nieświadomym jakiegokolwiek włamania na nasze konto w portalu społecznościowym.
Jak dochodzi do przejęcia kont? Najczęściej oszuści wykorzystują oprogramowanie stworzone specjalnie do tego celu, dlatego należy uważać, gdzie się klika.
„Po kliknięciu na sugerowane do obejrzenia filmy zamieszczane na stronach internetowych znanych wydawców, następowało przekierunkowanie na automatyczne przetwarzanie danych teleinformatycznych” – czytamy na stronach policji.
Dlatego radzimy zachować szczególną ostrożność. Niezależnie od tego, kto chce skorzystać z naszej pomocy, należy zadzwonić do tej osoby i upewnić się, że to z nią prowadzimy rozmowę oraz co jakiś czas zmieniać hasła na najważniejszych portalach. Pamiętajmy, że aby hasło było silne, musi zawierać małe i duże litery, cyfry oraz znaki specjalne, np. #, $ czy @.
Hubert Nowak
Materiał powstał w ramach projektu Stowarzyszenia Gazet Lokalnych z Polsko-Amerykańską Komisją Fulbrighta „Media bliżej ludzi”, finansowanego ze środków Departamentu Stanu USA.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wystarczy gotówka i pobranie. Banki się cieszą z waszej wygody, bo zawsze coś zarobią.
Bo tego gów... się nie używa
Ja tam używam ale nie mam konta na żadnym portalu społecznościowym i bardzo się z tego cieszę, komunikatorów też nie używam, stać mnie na tel, SMS albo maila którego mam w swojej wykupionej domenie a nie na jakimś ogólnopolskim darmowym portalu co mi zapycha skrzynkę reklamami.
Masz rację! Po to są SMS-y i telefony, żeby pisać i dzwonić do znajomych lub odwrotnie. Miłego dnia ????
Nie dajmy się zmanipulować. Ofiarami wcale nie padli złotowianie, materiał został poprostu rozesłany dla zwiększenia poczytalności mediów podporządkowanych obcemu kapitałowi. Materiał powstał w ramach projektu Stowarzyszenia Gazet Lokalnych z Polsko-Amerykańską Komisją Fulbrighta „Media bliżej ludzi”, finansowanego ze środków Departamentu Stanu USA. Czytajmy ze zrozumieniem, warto sprawdzić co to za fundacja.
Mieszkańcy Złotowa na co dzień są oszukiwani nie tylko przez cwaniaków ale i banki, dystrybutorów prądu, wody, ciepła, władze samorządowe, urzędników przez co wpadają w ogromne kłopoty życiowe i to nie tylko te finansowe. Kto się jednak tym przejmuje, ano nikt oszukani na wszelkie sposoby pozostają sami. Trzeba tu też dodać że wszelkie hieny polityczne zbijając na łatwowiernych ludziach i ich kłopotach polityczny kapitał uważając się za ich dobrych znajomych po otrzymaniu mandatu, stanowiska nie tylko od nich się odwracają ale stają się ich zmorą która przez lata ich poniża, oczernia i kabluje wszystko co się od nich dowiedziała. Takie gnidy polityczne są gorsze niż jedna nauczka oszustwa na 500zł. Przed oszustami można się uchronić lecz przed fałszywymi mieniących się wykształconymi mendami nie, dlatego tak ważne jest aby sprawdzić ludzi zanim przyjmie się ich w swoim domu. W przeciwnym wypadku o stracie 500 zł można zapomnieć szybko, jednak o fałszywym człowieku nie gdyż smród po nim w domu w którym traktowany był jako gość będzie się utrzymywał długo. Nawet wietrzenie mieszkania nie pomoże.
Słuszne spostrzeżenie, dobrze napisane. Nikt tak nie krzywdzi jak zły człowiek.
Mądralo! Pisze się pożycza, a nie pożycza ,słownik się kłania.
Beka z debili.Napisałeś porzycza , a winno być pożycza.
Wystarczy gotówka i pobranie. Banki się cieszą z waszej wygody, bo zawsze coś zarobią.
Bo tego gów... się nie używa
Ja tam używam ale nie mam konta na żadnym portalu społecznościowym i bardzo się z tego cieszę, komunikatorów też nie używam, stać mnie na tel, SMS albo maila którego mam w swojej wykupionej domenie a nie na jakimś ogólnopolskim darmowym portalu co mi zapycha skrzynkę reklamami.