Jedna z ostatnich brukowanych ulic zniknie z krajobrazu Krajenki. Granitowa kostka ma jednak zostać odzyskana i trafić w inne miejsce.
Nawierzchnia, która ułożona jest na ul. Bydgoskiej, ma grubo ponad sto lat.
– Ta droga została wykonana około 1910 roku – mówi Mirosław Wrona, mieszkaniec Krajenki, interesujący się historią miasta i regionu. Dodaje, że trakt stanowił dawniej jeden z elementów ważnej sieci komunikacyjnej, łączącej miejscowości w powiecie z jedyną linią kolejową biegnąca przez powiat.
– 26 lipca 1851 roku otwarto linię kolejową Piła–Bydgoszcz. To sprawiło, że rozpoczęła się bardzo duża i kosztująca wiele milionów marek budowa pięciu dróg przecinających powiat złotowski, o łącznej długości około 125 kilometrów. Co ważne, część z tych dróg, jak np. z Krajenki w stronę Podróżnej, wytyczana była zupełnie na nowo, pomiędzy polami. Na całość zrzucała się Rzesza Niemiecka i tzw. prowincja bydgoska. Wydano też obligacje powiatowe – mówi M. Wrona. Drogi prowadziły m.in. od Jastrowia, przez Złotów, Krajenkę, aż do Białośliwia czy Nakła nad Notecią. Nawierzchnię stanowiły tzw. „kocie łby”, czyli kamienny, lecz nierówny bruk. Przejazd tymi drogami nie był darmowy. Ustanowiono osiem punktów poboru opłat, czyli tzw. myta. Za przejazd jednego konia jednego konia po całym szlaku płaciło się 1 grosz srebrny, czyli równowartość 12 fenigów. W budowie tych traktów chodziło o krótsze i utwardzone w postaci bruku połączenie miejscowości z jedyną w tym czasie linią kolejową Piła–Bydgoszcz. Bydgoszcz była stolica prowincji. Mirosław Wrona wskazuje, że sieć drogowa przyczyniła się do popularyzacji dyliżansów pocztowo–pasażerskich, podobnych do tych, które znamy z westernów.
– Rocznie jeździło nimi około 15.000 osób. 20 lat później powstała linia kolejowa z Piły do Chojnic i Tczewa, centralnie przecinając nasz powiat, a drogi powstałe wcześniej straciły swoje znaczenie – wyjaśnia Mirosław Wrona. Dodaje, że jeżeli chodzi o Krajenkę to właśnie około 1910 roku przebudowano ulice Domańskiego i Bydgoską.
– Położono tam nowy bruk, który, w przypadku ulicy Bydgoskiej, znamy do dzisiaj. To był czas, kiedy upiększano miasto. Stąd przy tych ulicach pojawiły się też drzewa. Nie było jeszcze chodników. Co ciekawe, to na ten bruk składali się mieszkańcy Krajenki – mówi Mirosław Wrona.

Oznaczenie drzew numerami najpewniej oznacza, że zostaną one usunięte
O tym, że w ramach modernizacji drogi wojewódzkiej numer 190 przebudowywana ma być także ulica Bydgoska, mówi się już od kilku lat. Niedawno w krajeńskim magistracie odbyło się spotkanie, w którym oprócz władz gminy wzięli udział przedstawiciele Wielkopolskiego Zarządu Dróg Wojewódzkich, Wojewódzkiego Konserwatora Ochrony Zabytków i samorządu województwa.
– W 2008 roku ówczesna Rada Miejska w Krajence uchwaliła, że ulica Bydgoska powinna być wpisana do ewidencji zabytków. Gdy rozpoczęliśmy rozmowy o przebudowie drogi wojewódzkiej numer 190 i tego odcinka, okazało się, że pojawiają się pewne problemy – mówi Stefan Kitela, burmistrz Krajenki. Wyjaśnia, że chociaż konserwator zabytków nalegał w Wielkopolskim Zarządzie Dróg Wojewódzkich na zachowanie bruku, to jednak Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wskazywała, że przekraczane są normy hałasu i należałoby zamontować ekrany akustyczne.
– Stanęło na tym, że na zlecenie konserwatora wykonana została ekspertyza. Dokonali jej fachowcy, współpracujący z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Doszli oni do wniosku, że bruk można rozebrać. Padła natomiast sugestia, by wykorzystać stare, kamienne krawężniki. Zasugerowano też, by odzyskany bruk posłużył jako materiał do budowy odwodnienia, podjazdów do posesji, elementów chodników wzdłuż ulicy Bydgoskiej – mówi Stefan Kitela. Nawierzchnia, choć asfaltowa, a dokładniej tzw. „cichy asfalt”, także miałaby mieć odpowiedni kolor – raczej szary niż czarny.
– Przez WZDW przygotowywana jest koncepcja. Przebudowa zacznie się najpewniej w 2022 roku. Jaki by to nie był wariant modernizacji, uważam, że usunięcie bruku i wyeksponowanie go w inny sposób to dobre rozwiązanie. Bruk był śliski, nierówny, pojawiały się problemy z odprowadzaniem wody. Jeżeli zmieniona będzie nawierzchnia, a do tego wkomponuje się w nie elementy dawnej infrastruktury drogowej, może to być jedna z ładniejszych ulic w Krajence – mówi Stefan Kitela.

Wybrukowany krajeński Rynek, ściana południowa i róg wschodniej

Krajenka most na Głomii 1905
Sz. Chwaliszewski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Na rynek wokół Kościoła. To jedyne słuszne miejsce.
PIĘKNIE to kiedyś wygladało, co prawda mniej pojazdow ale wszystko posprzątane i przestrzenne. Cóż czasy te mineły, nowa technologia a i pojazdów wiele choć i tak przestrzennie. Jak to porownać do Złotowa który w tamtych czasach jak i do 2015 r był pieknym przstrzennym miastem z dwukierunkowymi ulicami. Dzisiaj po wejsciu deweloperki a tym samym zwiększeniu liczby mieszkańców, wąskie uliczki dwukierunkowe a szerokie jednokierunkowe lecz wszystkie zastawione pojazdami. Coś okropnego co z infrastuktura drogową stalo sie w nieście. Asfaltowe ulice zniszczone, dziury na dziurach nawet nie połatane ale przecież tam niedawno był nowy asfalt. Jak mozna bylo w tak krótkim czasie zniszczyc wszystko. Wszystko co wyróżniało to piekne też przestrzenne zielone miasto. Wiem że przyjezdni napisza iż im sie podoba ale co innego mogą napisac ci którzy zanim przybyli do Złotowa w swoich poprzednich miejscach zamieszkania poruszali się po drigach piaskowych i szrutowych. Krajenka też przyjmuje nowych mieszkancow i wiem że na pewno nie popelni tego bledu deweloperskiego co Zlotow. Miasto musi się rozwijać ale na obrzezach miasta a nie w centrum tworzac po tym indyjski ruch samochodowy.
Ty chyba na emeryturce siedzisz.na kazdy temat masz wiele do napisania.zmieniasz tylko pseudonim.skoro tyle prawdy znasz to podpisz się z imienia i nazwiska.nie ma się czego obawiac
To może wiesz co się stało z kostką z Al. Piasta przed zalaniem asfaltem?
Na rynek wokół Kościoła. To jedyne słuszne miejsce.
PIĘKNIE to kiedyś wygladało, co prawda mniej pojazdow ale wszystko posprzątane i przestrzenne. Cóż czasy te mineły, nowa technologia a i pojazdów wiele choć i tak przestrzennie. Jak to porownać do Złotowa który w tamtych czasach jak i do 2015 r był pieknym przstrzennym miastem z dwukierunkowymi ulicami. Dzisiaj po wejsciu deweloperki a tym samym zwiększeniu liczby mieszkańców, wąskie uliczki dwukierunkowe a szerokie jednokierunkowe lecz wszystkie zastawione pojazdami. Coś okropnego co z infrastuktura drogową stalo sie w nieście. Asfaltowe ulice zniszczone, dziury na dziurach nawet nie połatane ale przecież tam niedawno był nowy asfalt. Jak mozna bylo w tak krótkim czasie zniszczyc wszystko. Wszystko co wyróżniało to piekne też przestrzenne zielone miasto. Wiem że przyjezdni napisza iż im sie podoba ale co innego mogą napisac ci którzy zanim przybyli do Złotowa w swoich poprzednich miejscach zamieszkania poruszali się po drigach piaskowych i szrutowych. Krajenka też przyjmuje nowych mieszkancow i wiem że na pewno nie popelni tego bledu deweloperskiego co Zlotow. Miasto musi się rozwijać ale na obrzezach miasta a nie w centrum tworzac po tym indyjski ruch samochodowy.
Ty chyba na emeryturce siedzisz.na kazdy temat masz wiele do napisania.zmieniasz tylko pseudonim.skoro tyle prawdy znasz to podpisz się z imienia i nazwiska.nie ma się czego obawiac