Pan Janusz trafił na nie przypadkiem. Cieszył się jak dziecko z pierwszej pary trampek. Z doświadczenia swojego i ojca wiedział jednak, że to tylko połowa. Druga musiała być gdzieś w lesie. Chodził za nią dzień w dzień. Znalazł ją po dwóch tygodniach, jakieś 2 km od pierwszej.
Wtedy to było przyjemne. Nikt tak nie łaził, a i ja z żoną nikomu krzywdy nie robiliśmy, bo chodziliśmy pod trop
– mieszkaniec Lipki wspomina zdarzenia sprzed dwudziestu lat. Cenne znalezisko zafascynowało go bez reszty.
Pierwszego roku znaleźliśmy osiem par i około dwudziestu pojedynczych. To dało nam ogromną satysfakcję
Reklama
– mówi, pokazując zbiór zdobiący ścianę jednego z pokojów.
Perłą w kolekcji są znaleziska od jednego osobnika. Rok po roku. Pan Janusz poznał je po żyłach, kształcie, rozwidleniach.
To są cechy charakterystyczne, jak u ludzi. Jeden ma krzywy nos, inny zeza
– objaśnia ze znawstwem. Część z okazów znalazł sam, inne odkupił lub wymieniał się z innymi zbieraczami.
***
Samiec jelenia w gwarze łowieckiej zwanym bykiem, zrzuca poroże co roku. Składa się ono z tkanki łącznej, która z biegiem czasu kostnieje. Na jego wytworzenie jeleń potrzebuje kilku miesięcy (byk, który zrzuci wieniec w lutym, w połowie lipca może mieć już w pełni rozwinięty nowy). Poroże jest rozgałęzione (dwa rozgałęzienia to widłak, trzy – szóstak, cztery – ósmak, pięć – dziesiątak i tak dalej). Tak zwanych zrzutów szukać można nie tylko w lesie, ale także na polach i ścierniskach, gdzie zwierzyna często żeruje.
***
Z tymi innymi ma dziś problem. Jest ich zbyt wielu, a niektórzy w oczach mają tylko pieniądze. Jedno znalezisko warte jest czasem kilkaset złotych (cena w skupie to zwykle 70–100 zł za kg). Zależnie od wagi, kształtu i tego, jak wyłożone jest „perłami”.
Dzisiaj bardzo dużo ludzi za tym chodzi. Niektórzy jak zobaczą trop w Lipce, to skończą w Białobłociu czy Kiełpinie
– zżyma się na taki sposób zarabiania pieniędzy.
W gminie Lipka biznes ten rozkręcić miał jeden z lokalnych kolekcjonerów. Sam chodził po lasach i łąkach, ale też miał za poszukiwania płacić tzw. panom spod sklepów. Mniej niż np. firma z Połczyna Zdroju, która przerabia najpiękniejsze znaleziska na stoły, fotele i krucyfiksy, ale wystarczająco, by zachęcić ich do spacerów po lesie. Teraz panowie się wycwanili i sprzedają komuś innemu, a las traktują jak miejsce dodatkowej pracy.
Na to z kolei utyskuje Janusz Grabowski.
Są kulturalni zbieracze, ale są też tacy, którzy jak trafią na trop chmary to ją „przeganiają”. Chodzą po ostoi zwierzyny, kiedy ta jest na przednówku, a karma jest trudno dostępna. Do tego w samicach rozwijają się płody… To jest działanie na granicy przyzwoitości czy prawa
– uważa nadleśniczy Nadleśnictwa Lipka. Z jego obserwacji wynika, że osób szukających poroży zrzucanych przez byki jelenia jest w lasach coraz więcej. Gratką dla nich są wieńce starych byków, które swędzących je „tyk” pozbywają się już w lutym. Po to, by mieć czas na wytworzenie nowego poroża, często większego od poprzedniego, czyli wartościowego. Dlatego zdarzają się zbieracze, którzy do wyścigu o jelenie ozdoby zaprzęgają nowoczesne technologie, takie jak drogie lornetki, a nawet drony. I wciąż niepokoją chmary.
Narastają przez to szkody w lesie, bo niepokojony jeleń nadmiernie spałuje, czyli uszkodzi drzewka
– martwi się nadleśniczy Grabowski.
Zdarza się też, że profesjonalni zbieracze nielegalnie podkaramiają zwierzynę, by mieć ją pod kontrolą i wiedzieć, gdzie ta zrzuci poroże. Czasami „pomagają” jej w tym, rozwijając nad takimi paśnikami druty, o które jeleń ma zahaczyć.
Nie miałem sygnału, by ktoś robił to na naszym terenie
– twierdzi jednak szef Nadleśnictwa Lipka, które obejmuje obszar około 15 tys. hektarów. Żyć na nim może blisko tysiąc jeleni.
Tendencja jest spadkowa, ale populacja wciąż jest bardzo liczna, bo chociażby ostatni plan odstrzału wynosił około 400 sztuk
– podaje.
Leśnicy nie mogą i nie chcą zabraniać ludziom wchodzenia do lasu, tak samo jak podnoszenia poroży. Można je zabrać do domu tak jak jagody czy grzyby. Trudno natomiast leśnikom udowodnić, że ktoś przegania i męczy zwierzynę, uparcie podążając jej tropem. Mandatów za to straż leśna nie wlepiała od lat, choć przyznaje, że problem istnieje. Zwłaszcza, że spłoszona zwierzyna wybiega nie tylko na pola, gdzie wyrządza spore szkody, ale też na drogi, na których ginie w zderzeniu z autami.
Dlatego J. Grabowski jeszcze raz apeluje o rozsądek.
achęcamy ludzi do spacerowania po lasach, ale w sposób, który nie naruszy zastanego tam porządku.
***
– płoszenie (czy to samemu, czy z pomocą psów) w nadziei, że zwierzęta w czasie ucieczki zgubią poroża
– tropienie tak długo, aż doprowadzi się zwierzę do skrajnego wyczerpania
– umieszczanie drutów na paśnikach i lizawkach
– zbieranie poroży na terenie rezerwatów przyrody i parków narodowych
[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Witam,mam pytanie jak chodzi o Lipkę to idzie tam znaleźć Zrzuty?
W Lipce pipce lub blisko w czarnej dziurze XD
Witam,mam pytanie jak chodzi o Lipkę to idzie tam znaleźć Zrzuty?
W Lipce pipce lub blisko w czarnej dziurze XD