Reklama

Agenci są wśród nas

22/11/2013 00:00
Są wśród dziennikarzy, są wśród urzędników. Przekonany jest o tym Cezary Gmyz, autor tekstu "Trotyl na wraku tupolewa". Dziennikarz śledczy promował w Złotowie swoją książkę

"Zawód: dziennikarz śledczy" to książka o kulisach pracy dziennikarza, polskich afer (np. hazardowej czy Art-B) czy lustracji. Książka ma formę wywiadu rzeki przeprowadzonego przez Piotra Goćka.

Cezary Gmyz dziennikarstwem śledczym zajmuje się od ponad dwudziestu lat. Od trzynastu zgłębia tajniki akt zgromadzonych w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej.

- Mam je dobrze rozpoznane - chwalił się w sobotę 16 listopada w Złotowie. W kartotekach wciąż szuka dowodów na współpracę ze służbami Polski Ludowej osób publicznych. I choć akta te, jak stwierdził prowadzący spotkanie Wiesław Fidurski, zostały "przetrzebione", to dziennikarz Do Rzeczy wierzy, że znajdzie w nich dowody obciążające choćby znanych polskich dziennikarzy. Jak sam mówi "rękopisy nie płoną".

- Widziałem karty informacyjne czołowych polskich dziennikarzy. Szukam ich donosów, bo tylko wtedy mogę wygrać w sądzie - stwierdził dziennikarz, przeciwko któremu toczy się obecnie w sądzie dwanaście spraw.

W Złotowie C. Gmyz przypomniał, że do końca ubiegłego roku IPN miał wprowadzić cały zasób posiadanych dokumentów do sieci. Wprowadził 1%. - Ta wiedza spowodowałaby w Polsce trzęsienie ziemi - uważa dziennikarz Do Rzeczy.

Dziękuję za wyrzucenie z pracy

Czwarta część książki "Zawód: dziennikarz śledczy" poświęcona jest katastrofie smoleńskiej. Sprawą tą Cezary Gmyz zajmuje się od trzech lat. Owocem jego pracy był choćby słynny tekst "Trotyl na wraku tupolewa", opublikowany rok temu przez Rzeczpospolitą. Po tym artykule dziennikarz został zwolniony z gazety.

[[reklama]]

Dziś twierdzi, że w tamtym tekście nie zmieniłby ani przecinka, a za zwolnienie jest Grzegorzowi Hajdarowiczowi (właścicielowi Rzeczpospolitej) wdzięczny. Zaznaczmy, że prokuratorzy prowadzący sprawę katastrofy pod Smoleńskiem zaprzeczają, że na wraku samolotu znaleziono ślady trotylu.

Cezary Gmyz ma jednak nadzieję, że wkrótce światło dzienne ujrzą kolejne, nieznane dotąd fakty dotyczące tej tragedii. W najbliższym czasie tekst na ten temat oraz nowe zdjęcia mają ukazać się w tygodniku Do Rzeczy.

- Bardzo dużo materiałów jest w rękach prywatnych bądź głęboko schowanych - zauważył absolwent Wydziału Wiedzy o Teatrze Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie.

Zwierzenia dziennikarza spowodowały, że z widowni (w spotkaniu uczestniczyło około stu osób) padły stwierdzenia, że jest bardzo odważny. Cezary Gmyz odparł, że zna wielu bardziej odważnych ludzi. Przyznał jednak, że na co dzień pamięta o podstawowych względach bezpieczeństwa. Wie, że jest inwigilowany.

Spotkanie z byłym dziennikarzem m.in. Życia Warszawy, Wprost czy Uważam Rze (obecnie Do Rzeczy i TV Republika) odbyło się w sobotę 16 listopada w Złotowskim Centrum Aktywności Społecznej. Zorganizowały je Kluby Gazety Polskiej.

Książka "Zawód: dziennikarz śledczy" ukazała się w kwietniu tego roku. Wydała ją Fronda.

Łukasz Opłatek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama