W ramach wakacyjnego relaksu przypominamy Wam najlepsze teksty tego roku - tym razem w wersji otwartej!

Jastrowianka Monika Ruta–Zygiel zajęła się w życiu architekturą i dekoracją wnętrz. Dziś jest przykładem, że nigdy na nic nie jest za późno. Tak jak na barkę na Gwdzie, której stała się właścicielką
Swoją przygodę z architekturą i dekoracją wnętrz rozpoczęła późno. Dopiero w wieku 30 lat zdecydowała się, że pójdzie na studia w tym kierunku. Po kilku latach zdobyła tytuł magistra, broniąc swojej pracy wykonanej w technice witraży Tiffany’ego. – Zawsze ciągnęło mnie do pięknych rzeczy, do pięknych miejsc. Lubiłam otaczać się nowinkami wzorniczymi i tworzyć – wspomina.
– Uwielbiam tworzyć dzieła sztuki, witraże, płaskorzeźby.
– Tak późno rozpoczęte studia to była dojrzała i przemyślana decyzja, która wynikała właśnie z potrzeby tworzenia – tłumaczy.
Tak powstała firma zajmująca się architekturą, nie tylko wnętrz. Warto przypomnieć, że M. Ruta–Zygiel jest autorką chociażby znanej w Jastrowiu płaskorzeźby, która znajduje się w oknie jednego z budynków przy ul. Wojska Polskiego.
W miarę rozwoju biznesu niedawno jastrowianka zdecydowała się kupić pilską Barkę Mississippi – jeden z najbardziej znanych i charakterystycznych punktów na mapie Piły. W ostatnich latach ten pływający na Gwdzie obiekt nie miał najlepszego okresu, chociaż przed laty była to nieźle prosperująca restauracja. Barka niszczała, a jej stałymi bywalcami byli jedynie bezdomni.
W marcu 2020 r. niemal nie doszło do katastrofy, kiedy nieznani sprawcy przecięli jedną z cum i obiekt zaczął dryfować w kierunku położonego nieopodal mostu Krzywoustego. Na szczęście straż pożarna szybko opanowała sytuację. Kilka miesięcy później Sąd Rejonowy w Pile zadecydował, że Wody Polskie mają usunąć ten obiekt.
Od tego ocaliła go Monika Ruta–Zygiel.
– Szukaliśmy lokalu do wynajęcia na biuro projektowania wnętrz. Ceny wynajmu były dosyć wysokie, więc stwierdziliśmy z partnerem, że jednak coś kupimy. W końcu wpadliśmy na trochę szalony pomysł, żeby była to właśnie Barka, którą przemianowaliśmy na Arcy Statek – wspomina.

Od powstania pomysłu do kupna pływającego budynku musiało upłynąć jednak trochę wody w Gwdzie. Inwestorzy chcieli mieć pewność, że Wody Polskie zgodzą się na dzierżawę tej działki. Ci mieli pewne wątpliwości, w związku z niechlubną historią tego obiektu, jednak w końcu dali szansę architekt Monice Rucie–Zygiel.
– Myśleliśmy, że będzie to prostsze zadanie! – śmieje się dziś pani Monika. Pod jakim względem prostsze?
– Pod względem technicznym – tłumaczy.
– Chcemy, aby zostało to zrobione bardzo dobrze od samych podstaw. Dlatego po pierwsze należało wyciągnąć barkę na brzeg.
Tu zostały z niej zdemontowane wszelkie elementy drewniane, jednak najważniejszą rzeczą było sprawdzenie, w jakim stanie jest jej dno.
– Wyciągał ją ogromny dźwig w celu wypiaskowania dna i pokrycia go specjalną farbą. Bo co z tego, że włożylibyśmy tutaj ogromne pieniądze, kiedy za trzy lata rdza by nas zatopiła – mówi. Dodaje jednak, że dno okazało się być w bardzo dobrym stanie.
Następnie statek zyskał nową, stalową konstrukcję, która została obłożona płytą obornicką. Pomysł na to, jak Arcy Statek będzie wyglądał na zewnątrz i wewnątrz miała oczywiście M. Ruta–Zygiel, która zaprojektowała wszystko od a do zet.
– Jestem wielką fanką prac Katarzyny Kobro i to jej dziełami tutaj się sugerowałam. Chciałam wprowadzić trochę lekkości z nawiązaniem do przestrzeni – mówi.
M. Ruta–Zygiel była przekonana, że cała inwestycja zostanie zrealizowana o wiele szybciej. Ostatni czas w światowej ekonomii nie sprzyjał jednak tej ambicji.
– Przede wszystkim mieliśmy trudności z dostępnością wielu materiałów – przyznaje.
Dodatkowo remont jednostki pływającej i przekształcenie jej w biuro projektowe (i nie tylko w to, o czym za chwilę) wymaga pewnych rozwiązań, które nie każda firma budowlana potrafi zastosować w praktyce.
– Ciężko było nam dotrzeć do takich osób, które przedstawiłby satysfakcjonujące nas rozwiązania. Już zwykłe podłączenie kanalizacji było sporym wyzwaniem – mówi.
Chociaż Arcy Statek jest na stałe przycumowany do swojego miejsca, to jednak będzie reagował odpowiednio na zmiany wysokości poziomu wody w rzece. Jest osadzony na grubych, stalowych rurach z dwustronnymi przegubami, a do tego ma zabezpieczenie w postaci stalowych lin, które trzymają go przy brzegu.
– W razie zmian poziomu powierzchni wody mamy zrobione odpowiednie kładki i pomosty, które będą się dostosowywać do poziomu wody w rzece.
W środku dawnej Barki znajdować się będzie przede wszystkim biuro projektowania wnętrz M. Ruty–Zygiel oraz showroom z produktami do wyposażenia wnętrz, jednak z półki zdecydowanie premium.
– Chciałbym tu mieć wyszukane, luksusowe produkty, których w Polsce często w ogóle nie można dostać – tłumaczy.
Jednym z takich projektów, który do naszego kraju dopiero wchodzi, jest intarsja ze słomy, czyli artystyczne wyklejanie słomy na dużych formatach.
– W Polsce jeszcze nikt, oprócz mnie, nie wykonuje tego rzemiosła – zdradza.
– Taka słoma może być wyklejona na różnych płaszczyznach. Czy to froncie mebli, całej ścianie, stoliku czy małej szkatułce.
Jedna ze ścian tuż przy wejściu do pracowni będzie w całości pokryta słomą z zastosowaniem tej techniki.
– Jest to rzemiosło bardzo czasochłonne, ale jednocześnie niezwykle piękne i satysfakcjonujące.
– Planuje bardzo mocno rozwijać ten temat w naszym kraju. Już teraz dostaje sygnały od influencerek zajmujących się tematem designu, że jest to dobry kierunek. Jestem pewna, że wkrótce zrobi się o tym głośno, nie tylko lokalnie. Czynię w tym kierunku pewne kroki, lecz póki co na razie nie chcę zdradzać szczegółów. Poznałam wielu ludzi z branży wzornictwa, którzy są zachwyceni oryginalnością intarsji, dlatego rozwój w tym przypadku to tylko kwestia czasu – dodaje.

Z showroomu schodami na dół będzie można udać się do właściwego biura projektantki, w którym klienci będą mogli zrealizować swoje marzenia idealnych domów czy mieszkań.
– Domy, mieszkania czy nawet ogrody. Wszystkim zajmuje się od początku do końca, realizacje są głównie pod klucz, więc moi klienci wprowadzają się do wyremontowanego i posprzątanego domu, zyskując czas i energię na przyjemniejsze dla nich zajęcia.
W designerskim umyśle M. Ruty–Zygiel nawet klatka schodowa nie mogła by być zwyczajna. Dlatego oprócz zaprojektowanych przez nią schodów znajdzie się tu specjalnie podświetlona ściana, a z sufitu ma zwisać niezwykły żyrandol autorstwa Edyty Barańskiej.
– Jest mistrzynią świata, jeśli chodzi o żyrandole artystyczne. To będzie sporych rozmiarów instalacja, która nada tej przestrzeni efektowności – mówi.
Na dolnym pokładzie oprócz kąta, w którym architekta będzie przyjmowała swoich gości i klientów, znajdzie się również galeria.
– Chcemy zapraszać tutaj artystów z Polski, żeby eksponowali swoje prace. Ale będzie to też miejsce spotkań dla architektów wnętrz i ludzi zainteresowanych tematem designu. Będzie to również idealne miejsce na szkolenia dla przedstawicieli firm, które będziemy mieli w ofercie sprzedażowej.
Tu jest również jedno z najpiękniejszych miejsc na całym Arcy Statku: okno znajdujące się na wysokości poziomu rzeki, z którego rozpościera się widok na całe jej koryto.
– Kiedy blisko podpływają kaczki albo para łabędzi, to efekt jest niesamowity – mówi z zachwytem.
– To mnie z resztą zauroczyło w trakcie kupna tego miejsca, kiedy z poprzednim właścicielem podpisywałam umowę. Za oknem nagle do lotu zaczęły wzbijać się łabędzie. Ten widok zostanie ze mną już zawsze.

Oprócz biura projektowego M. Ruta–Zygiel część przestrzeni chce przeznaczyć na punkt gastronomiczny pod wynajem. Jak sama mówi, idealnie sprawdziłaby się tam kawiarnia bądź winiarnia, jednak nie przekreśla innych pomysłów. Remont tej części statku będzie jednak musiał poczekać na zakończenie pozostałych prac.
– Będzie osobne wejście, a w środku sala sprzedażowa, kuchnia, toalety – mówi. Na drugim piętrze znajdzie się sala na 8 – 10 stolików, ale co najważniejsze, w ciepłych okresach roku będzie można korzystać z tarasu widokowego.
– Wieczorem widok na most Krzywoustego i podświetlony kościół jest po prostu obłędny – mówi podekscytowana.
– Chcę, aby było to ważne kulturalne miejsce na mapie okolicy. Wszędzie tam, gdzie się pojawiam i wspominam o tym przedsięwzięciu Arcy Statek już teraz przykuwa uwagę, a często nawet budzi zachwyt. Jest to miłe.
Co do terminu otwarcia właścicielka podchodzi z pewną rezerwą, jednakże nie ukrywa, że miło by było otwarcie połączyć z siódmą rocznicą działalności firmy, która przypada na początek lipca.
– Szczerze przyznam, że nie wyobrażam sobie lepszej okazji, szczególnie, że nie zostało zbyt wiele pracy.
Hubert Nowak
fot. arch. prywatne

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!