Wczoraj w godzinach dopołudniowych złotowscy strażacy w raz z pracownikami biura zarządzania kryzysowego starostwa powiatowego przystąpili do realizacji ćwiczeń pod kryptonimem „ALARM 2020”
Głównymi celami ćwiczeń były próby uruchomienia zapasowego stanowiska kierowania komendanta powiatowego w obiekcie starostwa, „Stałego Dyżuru” w budynku komendy powiatowej PSP w Złotowie, nawiązanie łączności radiowej i wymianę informacji z Komendą Powiatową w Pile, Chodzieży i Szczecinku oraz z PSP w Poznaniu oraz przekazanie testowych informacji i sprawdzanie sieci łączności między jednostkami i pojazdami.
W pewnym momencie realizowanych epizodów ćwiczeń wprowadzono element całkowitej utraty zasilania energetycznego w nowo uruchomionym miejscu pracy. Wykonano zasilanie awaryjne i przepięto wszystkie urządzenia pod zasilanie z zewnętrznego źródła energii.
Ćwiczenia pozwoliły na zobrazowanie mocnych i słabszych elementów całego ogniwa przekazu informacji, powiadamiania, dysponowania i obsługi czasowej zaistniałych zdarzeń w skrajnie niekorzystnych warunkach. Całość realizowanych ćwiczeń była nadzorowana ze strony samorządu przez Szefa PZZK wicestarostę Małgorzatę Sameć, a ze strony strażackiej przez zastępcę komendanta bryg. Leszka Wójcika.
Opracowanie/zdjęcia/zamieścił: st.asp. Kazimierz Wiebskowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
to ile ta odprawa trwala od 1000? dwie godziny?
To nie mogli gołębia z listem puścić? Też by doleciał.
Szacun dla strażaków. A te dwie specjalistki... cóż! Też szacun. )
niech robią i tak pracują parę razy w tygodniu za dobre pieniążki te krasnoludki
Nie życzę Ci abyś potrzebował pomocy od tych krasnoludków
nie chodzi mi o wyjazdowych bo oni ciężką pracę wykonują tylko o tych co siedzą przy komputerach i telefonach jak widać na foto tzw grzanie dupy
"grzać dupe" ale przedtem trzeba mieć kwalifikacje i wykształcenie aby w razie "W" zadbać o twoją "dupe"
trochę szacunku
Grzać dupy, pisze pewnie ten co łączna ilość wyjazdów u niego dochodzi do 500 szt. na rok. Pojedzie do powalonego drzewa i ściemnia ile się da. A Tobie dzwonią, wrzucają formatki,wysyłasz zastępy i prowadzisz korespondencję z zastępami i werfikuj które zdarzenie ważniejsze aby wysłać z chorymi procedurami. Jak tak fajnie, tylko się siedzi i klika w komputer to usiądź. Chyba że 01 u Ciebie boi się posadzić takiego gościa bo zatemoy jesteś. I jeżeli na SK nic nie robią to i Ty baranie leżysz i pierdzisz w łyżki.
to ile ta odprawa trwala od 1000? dwie godziny?
To nie mogli gołębia z listem puścić? Też by doleciał.
Szacun dla strażaków. A te dwie specjalistki... cóż! Też szacun. )