Bartek Kubiński – trzecie pokolenie na złomie

20/03/2026 19:00

Dla jednych to tylko sterta rdzy i blachy. Dla złotowianina – rodzinne dziedzictwo, ciężka robota i sposób na życie. „To się nie opłaca” – usłyszał kiedyś od ojca. Gdy po jego śmierci wielu spodziewało się końca historii, on zrobił coś odwrotnego: nie zamknął rodzinnej bramy, od nowa postawił złomowisko, przerzuca tony metalu, udowadniając, że to zawód wymagający charakteru i marząc o… własnym czołgu

Są miejsca, które dla jednych są tylko placem pełnym metalu, stertą blachy, kawałkami rur, starych części, zardzewiałych konstrukcji i odpadów. Dla innych to jednak coś znacznie więcej – pamięć, historia rodziny, sposób życia, codzienność od dziecka i przestrzeń, w której człowiek czuje się u siebie. Dla Bartka Kubińskiego ze Złotowa złomowisko jest takim miejscem. Nie chwilowym pomysłem na zarobek, nie zajęciem na teraz, ale czymś, co wyrasta z rodzinnej historii, ale i własnego wyboru.

W rodzinie Kubińskich prowadzenie skupu złomu to już zajęcie trzeciego pokolenia. Najpierw byli dziadek z babcią, później działalność przejął jego ojciec Andrzej Kubiński. Dziś prowadzi ją on sam. Młody mężczyzna ma trzy pasje: zbieractwo, jazdy terenowe oraz militaria – dla nich wszystkich na swój sposób wspólnym punktem jest miejsce skupu złomu.

Początki na Piaskowej

Rodzinna historia związana ze złomem nie ma początku tutaj, gdzie działalność funkcjonuje dziś – na ulicy Brzozowej. Najpierw skup znajdował się na Piaskowej. Osiedle Kujańska nie było wtedy jeszcze miejscem jak dzisiaj, większości budynków nie było, stała niewielka ilość domów, a w pobliżu był duży plac. Właśnie tam wszystko się zaczęło. Tam dziadkowie prowadzili skup złomu, tam rodziła się działalność, która z czasem przechodziła w kolejne ręce. Dziś chłopak nie potrafi powiedzieć, dlaczego rodzina w ogóle weszła w tę branżę. Nigdy nie dochodził tych szczegółów, nie przypomina sobie informacji na ten temat ani od ojca, ani dziadka. Nie żyją już nie tylko dziadek z babcią, ale też ojciec – Andrzej Kubiński zmarł w 2023 roku, miał zaledwie 49 lat.

To sprawiło, że syn stanął przed wyborem: zostawić wszystko czy spróbować pójść dalej. I choć można by pomyśleć, że ta droga była z góry wyznaczona, młody mężczyzna zastrzega, że nie był skazany na tę działalność. Sam po śmierci ojca przejął to, co wcześniej tworzyła rodzina. Sam chciał kontynuować.

Gdy uderzyła pandemia

Skup złomu został przeniesiony do obecnego miejsca w latach 2006–2007. Jak wspomina Bartek, przenosili go jeszcze wspólnie dziadek i ojciec. W tym mniej więcej czasie zmarła też jego babcia. Ona również mocno angażowała się w rozwój tej działalności. Młody mężczyzna wspomina, że...

Płatny dostęp do treści

Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku

Pozostało 85% tekstu do przeczytania.

Wykup dostęp
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 20/03/2026 19:02

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Powodzenia - niezalogowany 2026-03-18 14:02:06

    Fajny chłopak, uczciwy i pracowity jak wszyscy w jego rodzinie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Ey - niezalogowany 2026-03-21 00:26:38

    Brat się nie udał, ale nadzieja w młodym

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Zk - niezalogowany 2026-03-19 11:05:18

    Bartek dziadek pracował w Świętej tam był skup złomu i jak wszystko po kolei padało co Państwowe..wtedy postanowił że zrobi swój prywatny. i tak to się zaczęło.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.