Reklama

Bartosiak już nie na czele. Zmiany w zarządzie OSP Sypniewo

26/03/2016 10:15
Dotychczasowy prezes Józef Bartosiak zdecydował, że czas ustąpić pola młodszym, tym samym nie kandydował do składu nowego zarządu. Jego miejsce zajął Władysław Wojciechowski

Podczas sobotniego zebrania sprawozdawczo–wyborczego ustalono składy zarządu oraz komisji rewizyjnej Ochotniczej Straży Pożarnej w Sypniewie na kadencję 2016–2021.

W pierwszym przypadku druhowie zdecydowali, że jednostkę wciąż reprezentować będą władze w sile siedmiu osób, przy czym nastąpił szereg personalnych zmian. Józef Bartosiak, który funkcję prezesa pełnił przez ostatnie dziesięć lat uznał, że pora na odpoczynek – zdecydował, że kandydować nie będzie. Zastąpił go Władysław Wojciechowski, którego w poprzedniej kadencji wybrano sekretarzem. Naczelnikiem oraz wiceprezesem pozostał Łukasz Łaszczych, zaś jego zastępcą Andrzej Becmer. Pozostali członkowie zarządu to nowe twarze. Funkcję sekretarza powierzono Katarzynie Nowickiej, skarbnika – Karolowi Sadłowskiemu, gospodarza – Andrzejowi Ziółkowskiemu, Jacek Bartosiak został natomiast niefunkcyjnym członkiem zarządu.

Reklama

Komisja rewizyjna pracować będzie w składzie Michał Mironow (przewodniczący), Marek Jackiewicz (zastępca) oraz Patryk Bartosiak (sekretarz).

Zmiany na horyzoncie

Uczestniczący w zebraniu burmistrz Piotr Wojtiuk miał dla strażaków dwie ważne informacje. Pierwsza dotyczyła planowanej dobudowy pomieszczeń do istniejącej remizy, dzięki czemu druhowie mogliby wyjść w końcu z salki (będącej zresztą w fatalnym stanie technicznym), którą obecnie użytkują. Remontować jej, jak zgodnie uznano, nie ma sensu, ponieważ koszty takiego przedsięwzięcia byłyby nieadekwatne do efektu. Lepiej postawić nowy obiekt, tym bardziej, że przy strażnicy, która ma dziś postać dwóch garaży, jest na to miejsce.

Reklama

Plan rozbudowy remizy

Podczas zebrania rozmawiano o konkretach – burmistrz pokazał strażakom projekt obiektu, na który składają się sala, kuchnia, toalety, szatnia oraz pomieszczenie gospodarcze. Niektórzy zgłaszali co do niego uwagi, ewentualne zapędy dotyczące poszerzenia zakresu rozbudowy zweryfikowała jednak wielkość działki oraz zapisy prawa.

Prócz projektu mamy już zgromadzoną niezbędną dokumentację, pozwolenie na budowę, czekamy na środki zewnętrzne, dzięki którym będziemy mogli ruszyć z pracami

Reklama

– wyjaśnił burmistrz, po czym przeszedł do drugiego z tematów istotnych dla OSP Sypniewo: zakupu auta.

W 2014 roku dostarczyliśmy do urzędu marszałkowskiego harmonogram zakupu wozów strażackich, w którym zapisaliśmy, że dla waszej jednostki chcielibyśmy pozyskać auto w 2016 roku. Zgłosiliśmy zapotrzebowanie na średni wóz

– przypomniał Piotr Wojtiuk, dodając, że kupowanie samochodu ciężkiego, wartości ponad miliona złotych, jak np. w Zakrzewie czy Tarnówce, którego utrzymanie kosztuje kilkanaście tysięcy złotych rocznie, jego zdaniem nie ma sensu.

Reklama

Wóz powinien być dopasowany do charakteru jednostki

– zauważył burmistrz. Zaznaczył też, że by do zakupu doszło muszą się „pokazać” środki zewnętrzne.

Jeśli udałoby się nam uzyskać takie dofinansowanie, które pozwoliłoby gminie na wkład własny rzędu 150.000 złotych, to wchodzimy w to od razu

– poinformował strażaków.

Gdzie logika?

rócz spraw bezpośrednio związanych z OSP Sypniewo burmistrz poruszył też te dotyczące decyzji dyspozytora, który kieruje jednostki do poszczególnych zdarzeń. Niektóre z nich Piotr Wojtiuk wprost nazwał absurdalnymi, przytoczył też przykłady. Pierwszy dotyczył interwencji w sprawie bobra pływającego w prywatnym stawie. Jak mówił burmistrz, druhów z OSP Jastrowie, jako że za pierwszym i drugim razem nie byli oni w stanie nic zrobić, kierowano do tego zdarzenia trzykrotnie.

Reklama

Osobiście zadzwoniłem wtedy do dyspozytora i powiedziałem, żeby więcej ich nie dysponował, bo po pierwsze bóbr jest zwierzęciem prawnie chronionym i gdyby coś mu się stało to strażacy zostaliby narażeni na odpowiedzialność karną, a po drugie: co mieli z nim zrobić? Nurkować?

– pytał, dodając, że zgodnie z jego przewidywaniami wieczorem, kiedy atmosfera wokół basenu wreszcie się uspokoiła, zwierzę najzwyczajniej w świecie samo się stamtąd wyniosło.

Drugi przypadek – zdarzenie z lutego. Kierowca renault espace na trasie Sypniewo–Nadarzyce uderzył w drzewo. Mężczyznę zaopatrzyli, a następnie przekazali ratownikom medycznym strażacy z OSP Sypniewo, którzy dotarli na miejsce jako pierwsi i którzy – jak podczas zebrania deklarowali druhowie – poinformowali o tym komendę. Mimo tego, jak mówił Piotr Wojtiuk, na miejsce dojechali jeszcze strażacy z OSP Jastrowie, OSP Okonek i JRG Złotów. Ponadto – drugi zespół ratownictwa medycznego, do tego auto straży miejskiej, z którego korzystali funkcjonariusze z Jastrowia oraz dwa policyjne auta.

Reklama

Gdzie tu logika?

– pytał burmistrz, zaznaczając, że jeśli takie zdarzenia mają miejsce to przestają go dziwić duże przebiegi karetek, na które narzeka dyrektor szpitala. Piotr Wojtiuk podkreślił też, że gdyby w czasie, gdy pogotowie niepotrzebnie gnało w kierunku  Nadarzyc wydarzyło się coś np. na terenie gminy Lipka, ktoś – zbyt długo oczekując na przyjazd karetki – mógłby stracić życie.

Takie sytuacje to absurd, paranoja, dowód na to, że system nie działa tak jak powinien. Trzeba coś z tym zrobić

Reklama

– powiedział włodarz Jastrowia, dodając, że w tej właśnie sprawie planowane jest spotkanie z komendantem powiatowym. Piotr Wojtiuk przyznał też, że stwierdzenie typu „takie są procedury” go nie satysfakcjonuje, ponieważ jeśli one są bzdurne, a tak właśnie w jego odczuciu jest, to należy je zmienić. Tym bardziej, że za wyjazdy strażaków, także wtedy, gdy są oni dysponowani bez potrzeby, płacą samorządy.

Pieniądze nie są najważniejsze

Tak stwierdził zastępca komendanta powiatowego Leszek Wójcik, po czym dodał:

Wiele osób denerwuje się, że te samochody czasami jeżdżą w takiej liczbie, ale nie wszyscy wiedzą, dlaczego tak się dzieje

Reklama

– przedstawiciel komendy powołał się na procedury. Wyjaśnił, że jeśli pierwsza zadysponowana, zawsze najbliższa miejscu zdarzenia, jednostka nie zgłasza wyjazdu, dyspozytor ma obowiązek skierować kolejną.

Kiedy chodzi o ludzkie życie nie można z tym czekać

– zaznaczył. Na te słowa zareagowali druhowie z Sypniewa, którzy wyjaśnili, że zawsze zgłaszają wyjazd – nie w trasie i nie po dojeździe na miejsce, a jeszcze gdy auto stoi przed remizą, a strażacy się ubierają.

Leszek Wójcik odparł, że niestety nie wszyscy działają w ten sposób, przypomniał też, że do takich sytuacji jak ta w Sypniewie nie dochodzi nagminnie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    obserwator - niezalogowany 2016-03-29 17:14:49

    gratulacje Naczelniku i Wiceprezesie

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości