Tyle dokłada do funkcjonowania Miejskiej Biblioteki Publicznej w Złotowie powiat. Radni miejscy twierdzą, że to zdecydowanie za mało. Starosta uważa, że dużo i straszy rozwiązaniem porozumienia z miastem
-My dajemy na bibliotekę 680 tys. zł, a powiat 20 tys. złotych – wylicza przewodniczący Rady Miejskiej Złotowa Krzysztof Żelichowski. - Albo zmienimy porozumienie z powiatem, albo niech stworzy on sobie swoją bibliotekę – radny uważa, że samorząd powiatowy zbyt mało dokłada do funkcjonowania tej jednostki. Słowa te, pojawiające się nie po raz pierwszy, irytują Ryszarda Goławskiego. - Już wcześniej to zadanie chciały wykonywać inne biblioteki za 10 tys. złotych. My ukłonem dajemy to zadanie MBP w Złotowie – twierdzi starosta powiatu złotowskiego. Mówiąc o innych bibliotekach ma na myśli choćby tę w Okonku. R. Goławski uważa, że funkcję Powiatowej Biblioteki Publicznej może co roku pełnić inna jednostka. Dyrektor MBP w Złotowie Sylwia Mróz już to słyszała w poprzednich latach. Pomysł ten uważa za kuriozalny.
Sztywno-luźne stanowisko
MBP w Złotowie funkcję biblioteki powiatowej pełni od 2001 roku. Robi to na mocy porozumienia między miastem Złotów a powiatem. Do 2008 roku otrzymywała od powiatu 15 tys. zł rocznie, w 2008 było to 17 tys. zł, a od 2009 jest to stała dotacja w wysokości 20 tys. złotych. Pieniądze te biblioteka wydaje na zakup literatury i materiałów (nagrody książkowe, artykuły papiernicze na materiały szkoleniowe, wystawy czy spotkania autorskie), usługi pocztowe, umowy za przeprowadzenie szkoleń dla bibliotekarzy z powiatu, honoraria za wybrane spotkania autorskie, przejazdy służbowe w powiecie oraz usługi transportowe w wypadku wyjazdów grupowych bibliotekarzy z powiatu. - Laik zauważy, że 20 tys. zł w skali roku to kwota bardzo mała. Nie ma tu nawet mowy o zatrudnieniu instruktora powiatowego choćby na jedną czwartą etatu. Wszelkie prace instrukcyjno-metodyczne i sprawozdawcze, jakąkolwiek pomoc techniczną czy doradczą wykonujemy w czasie pracy, za który pensje otrzymujemy od głównego organizatora, czyli z budżetu miejskiego – zauważa dyrektor Mróz. Stąd też propozycja radnego Żelichowskiego, by miasto renegocjowało porozumienie z powiatem. - Pani skarbnik nas dopinguje, byśmy usztywnili stanowisko wobec powiatu – powiedziała z kolei Małgorzata Chołodowska. - Nastał taki czas, że wszyscy liczą swoje wydatki. Będziemy dbać o to, by nie wydawać więcej niż musimy. Możemy podjąć rozmowy z powiatem – zapowiedziała zastępczyni Adama Pulita.
Kto kogo naciąga?
Pytanie tylko, czy starosta będzie skłonny dyskusję na ten temat podjąć. Zwłaszcza, że zarzuca on MBP, że ta wydaje pieniądze niezgodnie z przeznaczeniem. - Tak naprawdę z tego zakresu zadań, które przedstawia nam w sprawozdaniu pani dyrektor interesują nas tylko zakupy książek i szkolenia dla bibliotekarzy. Reszta jest nieco naciągana. Spotkania autorskie np. nie są zadaniem powiatowym – twierdzi Ryszard Goławski. Dyrektor MBP jest odmiennego zdania: - Osobiście uważam, że działania na rzecz powiatu wykonujemy dobrze, a ""grubą kasę"" na ten cel wydatkujmy rzetelnie. Jeśli mam skomentować wniosek radnych miejskich, zrobię to jednym zdaniem: dziękuję za mądre uwagi! Na dowód tego, że te 20 tys. zł to nie są duże pieniądze S. Mróz przedstawia zestawienie wydatków, jakie na biblioteki pełniące funkcje powiatowych przekazują inne powiaty. Nasz samorząd od lat jest w dole tej stawki. W 2013 roku równać z nim mógł się tylko powiat międzychodzki. O 5 tys. zł więcej „swojej” bibliotece dał powiat chodzieski. W wielkopolskim zestawieniu są jednak samorządy, które biblioteki pełniące funkcje powiatowych dotują kwotami w wysokości 80 tys. zł (powiat pleszewski), a nawet 140 tys. zł (powiat kolski). - Powiat pilski daje bibliotece miejskiej ponad połowę pieniędzy na jej utrzymanie – stwierdził Krzysztof Żelichowski.
Łukasz Opłatek fot. www.freeimages.com
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze