W Jastrowiu wszyscy go znają i lubią, choć zdarza się, że niektórzy się z niego, a właściwie to z jego niepełnosprawności, podśmiechują. Jastrowianin mówi bowiem w charakterystyczny sposób, nieco się jąkając. Niemniej jest przy tym bardzo elokwentny i lubi przebywać wśród ludzi, a przy tym niezwykle pozytywny z niego człowiek, więc niewiele sobie robi z tego, że ktoś się z niego nabija i dalej jest tym, kim jest. A oprócz tego, że jest po prostu Ryśkiem, to jest także biegaczem i to nie byle jakim, bo choć nigdy nie miał trenera ani rozpisanego profesjonalnie treningu, to jego osiągnięcia imponują.
Talent do biegania miał chyba od urodzenia, bo jego przygoda ze sportem zaczęła się już w szkole podstawowej. Ze względu na swoją niepełnosprawność chodził do tzw. klas specjalnych. Dzięki temu mógł brać udział w igrzyskach „Nike”, których etap regionalny organizowany był i wciąż jest w Pile.
Tam startowałem i tam poznałem też panią Olę Błażejewską, która bardzo dużo mi w życiu pomogła
– znana działaczka na rzecz osób niepełnosprawnych kilka lat temu w uznaniu swoich zasług została nawet wyróżniona tytułem honorowej obywatelki miasta Piły. Ryśkowi poprzez organizację zawodów dała nie tylko możliwość odkrycia jego wielkiej pasji, ale w późniejszym czasie pomogła mu także m.in. w zdobyciu mieszkania oraz odzyskaniu renty socjalnej, którą w tej chwili ma przyznaną dożywotnio. Startując w szkolnych zawodach jastrowianin doszedł bardzo wysoko. Nie tylko bowiem wziął udział w mistrzostwach Polski, ale reprezentował także kraj na mistrzostwach Europy w austriackim Grazu. Wtedy jeszcze biegał na krótszych dystansach. W Austrii były to 400 i 800 m oraz udział w sztafecie. Niestety wraz z ukończeniem szkoły zawodowej Rysiek na długi czas zarzucił bieganie.
Na szczęście znalazł się ktoś, kto sprowadził go z powrotem na właściwy tor. W 2009 r. Marcin Łangowski opiekun z Warsztatów Terapii Zajęciowej w Jastrowiu, zabrał trzech swoich podopiecznych na Bieg Zawilca do Złotowa. Od tamtego czasu Ryszard Ochnio znów robi to, do czego ma szczególne predyspozycje. Wysokie, szczupłe ciało, wyposażone w długie nogi zdaje się wprost stworzone do pokonywania dłuższych dystansów. Jastrowianin zaczął więc startować w biegach długodystansowych. Pokonuje je pasjami, jakby chciał nadrobić stracony po szkole czas. Od tamtego czasu przebiegł około 100 maratonów i jeszcze więcej półmaratonów. W nogach ma więc tysiące kilometrów. Podczas gdy wielu ekspertów zaleca planowanie startów w maratonach z rozsądnymi przerwami na regenerację i sugeruje ograniczyć ich liczbę w roku do 4, maksymalnie 6, to Rysiek albo takich rad nie słyszał, albo się nimi nie przejmuje. Wyczynem był bez wątpienia udział w cyklu dwumaratonów bydgoskich. Oznaczało to przebiegnięcie w okresie od listopada do marca, w każdym miesiącu, w jeden weekend dwóch pełnych maratonów na trasie nad Kanałem Bydgoskim. W edycji cyklu 2011/2012 biegacz z Jastrowia pokonał więc w krótkim czasie 422 km. Co więcej, zrobił to, osiągając rewelacyjny wynik. Z łącznym czasem przekraczającym nieco 37 godzin zajął 6. miejsce, a o tym, że rywalizował z nie byle kim niech świadczy fakt, że zwycięzcą został Mariusz Szostak, biegacz–komandos, który bije rekordy, podejmując takie wyzwania jak 42 maratony w 42 dni. Ryszard Ludewicz, trener piłki nożnej podziwia swojego imiennika za tą wytrwałość, choć mówi także o ryzyku przeciążenia organizmu. Ryśka zna nie od dziś, choćby z jastrowskiej ligi halówki, na którą ten chętnie przychodzi kibicować, a podczas różnych innych turniejów pomagał nawet sędziować. Pokonywane dystanse, pasja i prostoduszność jastrowianina nasuwają skojarzenia z filmowym bohaterem Forrestem Gumpem. „Pewnego dnia, tak bez przyczyny, postanowiłem trochę pobiegać. Pobiegłem do końca drogi, a kiedy tam dotarłem, pomyślałem, że pobiegnę na koniec miasta. A kiedy tam dotarłem, pomyślałem sobie, że przebiegnę przez hrabstwo Greenbow. A skoro dotarłem aż tak daleko, dlaczego miałbym nie przebiec przez cały stan Alabama? Tak właśnie zrobiłem. Przebiegłem przez Alabamę. Bez żadnego powodu. Po prostu biegłem dalej” mówiła postać grana przez Toma Hanksa. Dla Ryszarda Ochnio bieganie jest równie naturalne i tak samo skromnie o tym opowiada. Pytany o swój największy sukces odpowiada:
Sukcesem jest to, że udało się ukończyć te 100 maratonów i jeszcze więcej półmaratonów.
Reklama
Trzeba jednak dodać, że imponują także czasy, jakie osiąga. Jego życiówki to poziom dla wielu biegaczy amatorów wręcz nieosiągalny, a przecież trudno Ryśka nazywać profesjonalistą.
Trenera nie miał i nie ma. Nikt mu nie rozpisuje programu treningowego, choć niedawno taką pomoc zaoferował kolega „po fachu” Aleksander Hoffman.
Jest bardzo wymagający i powiedział, że jak rozpisze mi trening, a ja nie będę go realizował, to w ten sposób nie chce ze mną współpracować
– opowiada Rysiek, który najprawdopodobniej pozostanie przy swoich metodach. Po zimie musi zresztą zacząć odbudowywać formę.
Trochę sobie odpuściłem. Ostatni raz biegłem w słupskim biegu niepodległości 11 listopada i od tamtego czasu zero treningów. Teraz dopiero zacząłem i muszę powiedzieć, że jeszcze tak słabo jak teraz to nigdy 10 i 15 km treningowo nie biegałem
– 43–latek nie ma więc złudzeń, że na początku trudno będzie o dobre rezultaty. Niemniej pytany o plany na ten rok wymienia już długą listę miejscowości, w których albo już zapisał się na bieg, albo zamierza to dopiero uczynić. Chce m.in. pokonać trasy w Poznaniu, Bydgoszczy, Zielonej Górze, a także przebiec po raz kolejny wymagający Półmaraton Henrykowski w okolicach Kłodzka. To i tak zaledwie namiastka zaplanowanych startów. Wyjazdy Rysiek organizuje sobie w dużej mierze sam. Zapisuje się na biegi, kupuje bilety i rezerwuje noclegi, jeśli to konieczne, korzystając z pracowni komputerowej WTZ. W podróż przeważnie rusza sam, pociągiem. Od niedawna jest mu trochę lżej, bo przyznano mu zniżkę. Z chęcią biegałby jeszcze więcej, ale tak wyjazdy jak i sam udział w zawodach kosztują. Pewną pomocą jest stypendium sportowe, które otrzymuje z gminy. – Cieszę się z tego wsparcia, ale nie ukrywam, że ono nie wystarczy. Próbowałem dostać się do jakiejś lżejszej pracy, żeby trochę dorobić, ale niestety nikt się jeszcze nie odezwał.
Jastrowianin może ponadto liczyć na pewną pomoc ze strony Polonii, której barwy reprezentuje. Gdyby miał więcej pieniędzy, to chciałby pobiec w maratonie dublińskim w stolicy Irlandii. Ma tam kuzyna, który pomógłby na miejscu.
O każdym biegu opowiada w poniedziałek w Warsztatach Terapii Zajęciowej, których jest długoletnim uczestnikiem.
Rysio jest bardzo obowiązkowy, od 3 czy 4 lat nie opuścił chyba żadnego dnia zajęć. Bieganie to jego wielka pasja, którą przeżywamy razem z nim
– mówi kierownik placówki Agata Skoczek. Maratończyk do warsztatów przynosi swoje trofea i pamiątki z zawodów, a w swoich relacjach przeżywa, że mógł pobiec lepiej lub wspomina jak na którymś kilometrze opadł z sił. Tutaj planuje także kolejne wyjazdy. Jeśli chodzi o cele na przyszłość to marzy mu się jeszcze złamanie bariery trzech godzin w maratonie, a nieśmiało wspomina nawet o 2:45:00. Trzymamy zatem kciuki! Run Rysiek, run![[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Bjoergen tez ma astmę i zdobywa medale olimpijskie :)
Super biegacz . . Zna się niektórych że dodają sobie maratony w Jastrowiu . .
Sjskskskz
Racja,mija się go jak każdego napotkanego człowieka.
No i co z tego ze jest niepelnosprawny jest soba i to jest najważniejsze. Ciekawe co ty osiągnąłes jako zdrowy umysłowo czlowiek? Zapewne niewiele.
Witam. Dziennikarzu pisząc ten artykuł i umieszczając informacje nt jego niepełnosprawności że ktoś się podsmiechuje to uważam za dziwne bo Rysiek jest znany i dużo.osob go zna więc wątpię że ludzie z niego się "nabijają" Z tego.co.pamietam to Rysiek miał problemy z astmą ciężko było mu biegać, również.wcielał się w sędziego bocznego na amatorskich meczach, ale został biegaczem zatrwale walcząc z.astma. A jego wyniki satysfakcjonują jego znajomych oraz.mieszkancow Jastrowia. 3ymaj się Rysiek
Biegacz dobry ale glowa chora pomocy mu potrzeba.
Bjoergen tez ma astmę i zdobywa medale olimpijskie :)
Super biegacz . . Zna się niektórych że dodają sobie maratony w Jastrowiu . .
Sjskskskz