Trwa szacowanie rolniczych strat, spowodowanych suszą, przymrozkami czy gradem. Do Urzędu Gminy Złotów wpłynęła rekordowa ilość zgłoszeń.
– Jest ich wyraźnie więcej niż w ubiegłym roku. Wtedy było ich około czterystu, teraz złożono 642 – mówi wójt Piotr Lach. Włodarz przyznaje, że typowo suszowych jest zbliżona ilość, ale skalę spotęgował mróz, jaki wystąpił pod koniec maja.
– Wystąpił 30 maja, w fazie kwitnienia zbóż. To wtedy pojawiły się nagłe, wysokie przymrozki. Nastąpiło zjawisko, z jakim do tej pory w kontekście wniosków dotyczących strat nie mieliśmy do czynienia – przyznaje. Złożono 407 wniosków dotyczących suszy, 218 na przymrozki, 14 na grad i 3 na deszcz nawalny. Łącznie wszystkie wnioski napłynęły z 412 gminnych gospodarstw.
Większa część z nich została już przejrzana i oszacowana przez komisję powołaną przez wojewodę.
– W tej chwili trwa obróbka wniosków w celu przerobienia ich na protokoły, które trafią właśnie do wojewody. Ze względu na dużą ilość wniosków, musieliśmy skierować do tej pracy dodatkową osobę, żeby wykonywanie tych czynności szło w miarę sprawnie. Choć to i tak będzie czasochłonny proces. Komisje pojadą jeszcze w teren pod koniec sierpnia. Udadzą się na te uprawy, gdzie stan faktyczny mógł ulec zmianie, poprawie bądź pogorszeniu – wójt wyjaśnia, że dotyczy to głównie kukurydzy i ziemniaków, które na etapie szacowania mogły wyglądać inaczej niż obecnie.
– Podobnie było w ubiegłym roku. Mieliśmy oszacowane ziemniaki, ale susza trwała nadal i stan, jaki zastała komisja w połowie lipca, kompletnie nie odpowiadał temu, co zdarzyło się do września – wójt przyznaje, że trudno ocenić, czy częściej następuje zjawisko niedoszacowania, czy przeszacowania strat.
– Jest to zależne przede wszystkim od pogody. W tamtym roku susza trwała i straty w ziemniakach się pogłębiały. W tym roku pojawiał się deszcz, ale nie wszędzie. Zjawiska pogodowe coraz częściej mają lokalny charakter. Tak było choćby niedawno, gdy w Radawnicy lało, a we Franciszkowie była sucha szosa. Jechałem, sam widziałem. Czasami jeden taki intensywny deszcz może zmienić obraz uprawy. Może ją odratować.
Pieniądze z tytułu strat wypłacane są przez Agencję Modernizacji i Restrukturyzacji Rolnictwa. Gmina jest tylko pośrednikiem w tym procesie.
– Na ten moment nie ma jeszcze informacji, kiedy będzie można spodziewać się wypłat. System jest dość skomplikowany. Wprowadzono zasadę, że pełnemu odszkodowaniu podlegają tylko te uprawy, na których straty przekroczyły 70%. W ogóle szacowanie odbywa się wtedy, gdy straty dotyczą minimum 30% danej uprawy – dodaje wójt. I przypomina, że gdy w ubiegłym roku wprowadzono zasadę 70% już w trakcie procesu szacowania, zaczęła się panika u tych, gdzie straty wynosiły około 60%.
– Niektórzy wręcz wpadali w histerię. Walczyli o to, żeby mieć te 70%, co powodowało, że dochodziło do przekłamywania rzeczywistości i nadużyć. Komisja szacuje oczywiście rzetelnie, ale będąc w terenie podlega pewnej presji – zaznacza.
Piotr Lach przyznaje, iż rolnicy liczą na to, że skoro jest wyborczy rok, wypłaty będą sprawnie realizowane i będą wysokie.
– To, że jest rok wyborczy, nie powinno mieć oczywiście żadnego znaczenia w kontekście tej procedury. Czy oczekiwania gospodarzy się ziszczą, trudno określić. W poprzednim roku rolnicy otrzymywali do tysiąca złotych do hektara.
Piotr Steffen
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
ani centa bym nie dal, bo plony wysuszone, ze brak slow, pola nie sa nawadniane, rolnicy nie inwestuja nic a nic w ziemie i technologie jedynie patrza aby miec ciagnik rolniczy lepszy niz sasiad
Ale w złotowskim nie ma rolników tylko chadziaje. No litości.
Hurrra znowu laba a kasa płynie z Unii i Rządu tylko nam ciągle mało mało mało. Pracownik, robotnik aby cokolwiek otrzymać za szkody, uwaga! Musi się ubezpieczyć i jeszcze jak otrzyma odszkodowanie to grosze.
Należy się i tyle. Jak nagrody w rządzie.
Mi nawet kszaki Marychy padly u pana J. W kukurydzy tylko gdzie ja mam się zglosic ? Czy to pan J musi mi teraz zwrucic za koszta plantacji
Każdy jest expertem gdzie nigdy nie był i nie pracowł brak słów na takich ludzi .
Przecież tu jest mowa o milionach pracujących w przemyśle i im nikt nigdy odgórnie nie wypłaca odszkodowań. Oni muszą się ubezpieczyć i to na kwotę co do ktorej będą w stanie w miesiecznych ratach płacić. Nieubezpieczeni nie otrzymują nic choć pracują ciężej niż niejeden rolnik.
Moje pytanie brzmi- czemu rolnicy nie nawadaniają pól. Pompy węże i nocne podlewanie. Jakos w Holandi i Niemczech tak robią i im pięknie rosnie w te upały.
Rolnik wstaje kiedy chce robi ile chce dostaję dofinansowania nic nie urosnie i wtedy to są właśnie wnioski o straty he he maszyny coraz lepsze droższe a efektów zero bo posadza i myślą że ich rola dobiegła końca. Nawadnianie pół to koszta papierów dużo pracy. Lepiej wziąć wycenę szkód i złożyć wniosek zaorac i czekamy może następny rok będzie lepszy!!!
Krzaki Ty kurw...lbie je... x3 i wszy
Jak wszyscy tacy mądrzy jesteście to się dowiedzcie co trzeba zrobić żeby na polu studnie wykopać i nie porównujcie polski do zachodu bo tam są inne przepisy
ani centa bym nie dal, bo plony wysuszone, ze brak slow, pola nie sa nawadniane, rolnicy nie inwestuja nic a nic w ziemie i technologie jedynie patrza aby miec ciagnik rolniczy lepszy niz sasiad
Ale w złotowskim nie ma rolników tylko chadziaje. No litości.
Hurrra znowu laba a kasa płynie z Unii i Rządu tylko nam ciągle mało mało mało. Pracownik, robotnik aby cokolwiek otrzymać za szkody, uwaga! Musi się ubezpieczyć i jeszcze jak otrzyma odszkodowanie to grosze.