Reklama

Blokada na granicy

31/12/2019 07:30

Wciąż nie ma rozmów między samorządowcami miasta i gminy Złotów o zmianie granic. – Tak się nie postępuje. To jest niepoważne traktowanie – mówi o ostatniej sytuacji przewodniczący Rady Gminy Złotów, Sławomir Czyżyk.

Dyskutowany od miesięcy temat zmiany granic między miastem a gminą wciąż jest w martwym punkcie. Niedawno kwestia ta pojawiała się na sesjach i komisjach Rady Miejskiej Złotowa. Doszło do wymiany zdań między obecnym a byłym burmistrzem. Adam Pulit powiedział do radnych podczas sierpniowego posiedzenia jednej z komisji, że wójt Lach przychylnie odnosi się do kwestii przekazania miastu części przygranicznego obszaru. „W rozliczeniu” miejski samorząd miałby zaangażować się w realizację budowy ścieżek w kierunku gminnych miejscowości, położonych w pobliżu miasta. W sierpniu A. Pulit wskazał kilka obszarów, które go interesują. Gdy mówił o przychylności wójta Lacha przynajmniej względem części tych terenów, S. Wełniak nie dawał wiary w to, że gmina odda niemal bezwarunkowo takie obszary. Wełniak mówił przede wszystkim o gruncie pod oczyszczalnią ścieków, który przynosi duże dochody z tytułu podatków. Wiary temu nie dawał także radny Krzysztof Koronkiewicz.

Jak jest rzeczywiście?

W kolejnych miesiącach temat powracał w trakcie komisji i sesji. Koronkiewicz i Wełniak drążyli temat.

Reklama

– Myślę, że były rozmowy, myślę, że jakieś zobowiązania z pańskiej strony były. Chciałbym wiedzieć, jakie. Żebyśmy potem nie stanęli przed faktem dokonanym, jak to jest co chwila – stwierdził K. Koronkiewicz. S. Wełniak dodał, że ma wrażenie, iż niekiedy burmistrz się zagalopowuje i… – mówi rzeczy, które są niesprawdzone albo nieprawdziwe. Oświadczył pan na komisji bezpieczeństwa, że gmina Złotów odda bezwarunkowo teren oczyszczalni ścieków. Natomiast z informacji, które zostały przekazane przez dwóch ważnych przedstawicieli gminy Złotów, mianowicie pana wójta i pana Czyżyka, jako przewodniczącego rady, wynika, że nie ma mowy o tym, aby gmina przekazała ten teren na rzecz miasta, ponieważ jest to kilkaset tysięcy złotych podatków w skali roku – S. Wełniak nawiązał do wcześniejszych wypowiedzi tych samorządowców gminy Złotów na łamach naszego tygodnika. S. Wełniak dopytywał, jakie więc są rzeczywiste ustalenia w tej sprawie.

Trudno, żeby wójt publicznie…

Burmistrz odpowiedział wtedy, że żadne deklaracje z jego strony nie padają. Podkreślił, że oczekuje na stanowisko miejskich radnych, aby przed rozmowami z gminą ustalić, jakie są wspólne oczekiwania w tej sprawie jego i rajców. Uznał, że zamiast tego radni sami czynią zwroty, żeby zaognić sytuację i utrudnić rozmowy, które powinny się odbyć w dobrej atmosferze. Nawiązał do sierpniowej komisji i naszej późniejszej publikacji z wypowiedziami Lacha i Czyżyka.

Reklama

– Trudno, żeby wójt publicznie czy przewodniczący dzisiaj deklarował, że odda swoje grunty, które przynoszą pewne korzyści. No kto tak postępuje? Nikt z nas by tego nie zrobił – dalej uznał, że S. Wełniak wywołuje publiczną dyskusję, pyta go i „szarpie” w sprawie, wywołując zamęt.

– Każdy dba o ten swój wizerunek wobec mieszkańców i interesy tych mieszkańców. I nie będzie w łatwy, prosty sposób mówił: tak, oddamy coś, co generuje przychody roczne takie czy inne – komentował. S. Wełniak uznał słowa Pulita jako zarzut, że posługuje się nieprawdą.

Reklama

Sprawa wróciła na październikowej sesji. Wełniak i Pulit ścięli się o to, kto, co mówił wcześniej w tej sprawie. Wełniak zawnioskował, aby rozmowy między burmistrzem a wójtem na temat granic były protokołowane. Jego zdaniem nie powinny toczyć się zakulisowo. Pulit zapewnił, że rozmowy między stronami będą protokołowane.

Przewodniczący Rady Miejskiej w Złotowie Stanisław Wojtuń zobowiązał się do zorganizowania spotkania z radnymi gminy. Ich tematem miało być ustalenie wzajemnych oczekiwań w sprawie poszerzenia granic.

Reklama

Nie usiedli do stołu

W ubiegłym tygodniu pojawiła się informacja, że radni obu gmin mają w końcu zasiąść do takich rozmów. Do spotkania jednak nie doszło. S. Czyżyk wyjaśnia, że nie odbyło się ono z uwagi na pośpiech, ale też formę, w jakiej zwrócono się do gminnych radnych. Zaproszenie na 4 grudnia wpłynęło do urzędu gminy drogą mailową w piątek 29 listopada około godziny czternastej. Tego dnia przed godziną piętnastą przewodniczący Wojtuń przywiózł je również w formie papierowej do urzędu.

– To zbyt krótki termin. Radni mają zaplanowany czas, różne zobowiązania służbowe, zawodowe czy prywatne – Czyżyk przyznaje, że poinformował o tym w telefonicznej rozmowie S. Wojtunia.

Reklama

– Powiedziałem mu, że tak się nie robi. Że o terminach sesji radni są informowani przynajmniej tydzień przed nimi, a przewodniczący przynosi zawiadomienie o tak ważnym spotkaniu kilka dni przed nim. To jest niepoważne traktowanie – mówi Czyżyk. W jego ocenie pismo, pomimo formy zaproszenia, ma charakter… nakazujący. „Zapraszam Państwa na spotkanie dotyczące propozycji poszerzenia granic gminy miasta Złotów poprzez włączenie części terytorium gminy Złotów” – po czym następuje wskazanie, że chodzi o pas ziemi w kierunku Nowin, między drogą wojewódzką a Jeziorem Zaleskim oraz teren pod oczyszczalnią ścieków (nie ma więc już mowy o innych, pierwotnie wskazywanych przez burmistrza gruntach: w kierunku Stawnicy przy RIPOK–u i Zawilców).

– Nie można tego pisać na zasadzie, że chcemy to, bo brzmi to roszczeniowo. To jest stawianie nas pod murem. Jak czułby się ktoś, komu położono pismo na biurko, że ma przyjść rozmawiać? – uważa Czyżyk.

Reklama

Zrażanie do inicjatywy

– Tak nie powinno być. Że najpierw dowiadujemy się pocztą pantoflową, gdzieś z mediów, że toczą się rozmowy między burmistrzem a wójtem, z pominięciem rady, a teraz jest taka sytuacja, że kilka dni przed spotkaniem przynoszą nam pismo i każą przychodzić na rozmowy. Mamy rozmawiać z marszu? Tak się nie da! Ja na pewno nie doprowadzę do sytuacji, że w spotkaniu weźmie udział dwóch, trzech czy czterech radnych. Albo będą wszyscy o tym decydowali, albo nikt – zaznacza.

– Takim trybem postępowania doprowadzą do tego, że nasi radni się do tego zrażą. To nie będzie miało pozytywnego wpływu na przebieg rozmów – przewodniczący przyznaje, że gdy do radnych gminy Złotów dotarła wiadomość o propozycji spotkania w krótkim terminie, rozdzwoniły się telefony.

Reklama

– Nawet nie chcę przytaczać, co mówili nasi radni – mówi Czyżyk.

S. Wojtuń jest zaskoczony takim odbiorem pisma przez sąsiedni samorząd. Dlaczego dopiero po kilku miesiącach od pojawienia się tematu padła oficjalna propozycja spotkania? – Dopiero w listopadzie ostatecznie doszliśmy do porozumienia w gronie naszych radnych, o jakie tereny będziemy zabiegać – odpowiada Wojtuń. Wyjaśnia, że był skłonny zaproponować późniejszy termin spotkania, jednak burmistrz nalegał, aby z tym nie zwlekać.

– Ze względów formalnych. Żeby konsultacje w tej sprawie mogły się odbyć w odpowiednim terminie. Procedura związana z ubieganiem się o poszerzenie granic określa, że konsultacje musiałyby zostać przeprowadzone do końca marca przyszłego roku. Żeby w ogóle mogły się zacząć, musiała być uchwała inicjująca, która miała być podjęta na grudniowej sesji – wyjaśnia Wojtuń.

Reklama

– Ustaliliśmy jednak z burmistrzem, po rozmowie z przewodniczącym S. Czyżykiem, że temat przesuwamy o rok. Sprawa wywołuje dość duże emocje, więc potrzeba jest więcej czasu na rozmowy – podsumowuje sytuację.

Piotr Steffen

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-12-31 09:28:24

    Lepiej będzie jak będą zajmować sie stanem drogi między Kleszczyna a Slawianowem, katastrofa. Odcinek przy Buntowo PGR to nie katastrofa a tragedia.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2019-12-31 09:40:19

    Wełniak znowu miesza. Niech ten dziadek zajmie sie wnukami. On już nic nie da dobrego temu miastu. To szkodnik.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2019-12-31 09:51:21

    Przewodniczący Czyżyk pewnie też szkodnik? Radni gminy pewnie też są szkodnikami? Wszyscy są durniami i tylko jeden człowiek jest najmądrzejszy...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama