Od kilku tygodni bocianie gniazdo w Wersku jest uszkodzone. Miejscowi żywotnie zainteresowani są jego naprawą, ale nie wiedzą, jak. Dlatego oczekują wsparcia samorządu
Kilka tygodni temu dzwonił do nas jeden z mieszkańców, żaląc się, że gmina nie podejmuje jednak żadnych działań. Były radny z tego terenu, a obecnie szef gminnego zakładu komunalnego Edmund Kabattek wyjaśnia, że przekazywał sołtys wsi informację, żeby złożyła do gminy wniosek w tej sprawie.
Ta twierdzi, że Kabattkowi zgłaszała sprawę wcześniej i gdyby podjął działanie, naprawy podstawy legowiska mogłaby się podjąć ekipa energetyków, która była w ostatnim czasie na terenie gminy. Wszak gniazdo osadzone jest na słupie trakcji elektrycznej. – Nie wiem, dlaczego pan Edmund nie poinformował energetyków – stwierdza. Kabattek wyjaśnia, że energetycy takich prac się nie podejmą i problem trzeba rozwiązać w inny sposób.
Stąd polecił sołtysowej złożenie pisma do urzędu. Agnieszka Furman zapewnia, że wniosek złożyła, ale, jak wyjaśnia Kabattek, dopiero w czwartek 24 kwietnia, podczas gdy gniazdo zniszczone jest od końca marca. Kabattek wyjaśnia, że to gmina może ewentualnie zlecić kierowanemu przez niego zakładowi naprawę, a nie, że zakład będzie wymuszał określone prace na gminie, stąd stosowne pismo powinno było trafić do urzędu wcześniej. – Musimy mieć zlecenie z urzędu gminy – mówi kierownik Samorządowego Zakładu Komunalnego.
[[reklama]]
Zrobimy
Inna sprawa, że SZK nie ma sprzętu, który umożliwiłby pracę na takiej wysokości.
Niejeden powie – to tylko bocianie gniazdo. Nie do końca. Miejscowi bardzo przywiązali się do bocianów, które przylatują w to miejsce od kilkunastu lat. Poza tym, jak mówi szef miejscowej OSP i najbliższy sąsiad bocianiej pary Edward Paszko, ptaki dość często przylatują i próbują odbudować swój dom na wysokości. Każda próba kończy się jednak niepowodzeniem, bo przynoszone przez nie gałęzie spadają na ziemię. – Wystarczy zrobić tam jakąś solidną podstawę i dalej ptaki sobie poradzą – mówi pan Edward, który przyznaje, że miejscowi zastanawiali się już nad rozstawieniem rusztowania, ale nikt tylu elementów nie ma, poza tym gdyby ktoś spadł z wysokości...
Zamieszanie trwa od kilku tygodni, a bociany bezskutecznie próbują odbudować swój dom. Czy jest szansa na konkretne działanie? Zdaje się, że tak. W poniedziałek rano szef SZK poinformował nas, że jest po rozmowie z wójtem i jeszcze tego dnia gmina wynajmie sprzęt, który umożliwi naprawę bocianiego legowiska.
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze