To nie był przypadek. W jednej chwili trzy okna zostały wybite kamieniami. Gdyby nie rolety mogło dojść do tragedii
-Ogromny huk. W pierwszej chwili nie wiedziałem, co się stało – wspomina tamtą noc Michał Węglowski z Lędyczka. Musiało upłynąć trochę czasu zanim dotarło do niego, że okno w jego pokoju zostało wybite. Jak się okazało, nie tylko w jego, ale we wszystkich trzech pomieszczeniach, których okna wychodzą na ulicę. [[reklama]] - To są trzy kamienie, niemal identyczne. Uderzenia w okna były w tym samym czasie, wiec musiały zrobić to trzy osoby. To nie był przypadek, to było na czyjeś zlecenie – tłumaczy starszy pan, trzymający w dłoni trzy kamienie wielkości pięści.
Na czyje? Mogą z żoną jedynie się domyślać, ale póki nie ma dowodów, nie można na nikogo rzucać oskarżeń. – Czym my sobie zasłużyliśmy na stare lata – mówi ze łzami w oczach żona pana Michała. Tamtą noc zapamięta na zawsze: środek nocy, huk, dźwięk rozbitego szkła i krzyk męża.
Trzy okna wybite w jednej chwili, to nie był przypadek tylko świadome działanie
Natychmiast zawiadomili policję. Przyjechali najpierw funkcjonariusze z komisariatu w Okonku, potem z komendy powiatowej ze Złotowa. Zrobili zdjęcia, spisywali zeznania poszkodowanych. Na schwytanie sprawców było oczywiście za późno, rozpłynęli się w ciemności.
Pan Stanisław śpi tuż przy oknie - gdyby nie spuszczone rolety z pewnością kamień trafiłby w niego. Odłamki szkła zraniły mu dłoń. Żona na szczęście w swoim pokoju ma łóżko po przeciwnej stronie okna. Co z tego, skoro od tamtej pory oboje nie mogą zasnąć. Boją się ciemności, nocy. – Wczoraj ktoś rozbił okna kamieniem. Skąd możemy wiedzieć, co zrobi za kilka dni? – mówią wystraszeni. [[reklama]] Zdaniem sąsiadów to spokojni, nikomu nie robiący krzywdy ludzie. Jak się jednak okazuje, mają też wrogów. Kto nim jest i kto wybił okna - to badają policjanci.
Ryszard Mikietyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze