Reklama

Brudna gra teczkami

05/12/2017 17:30
Piotr Pokajewicz odkrywa teczki i przekonuje, że padł ofiarą zamierzonego, politycznego ataku

W kwietniu gruchnęła wieść, że Piotr Pokajewicz, przewodniczący Platformy Obywatelskiej w powiecie złotowskim, który w przeszłości kandydował m.in. na burmistrza Jastrowia, był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa w latach 1989–1990. Oznaczałoby to, iż dopuścił się kłamstwa lustracyjnego, składając wcześniej oświadczenie o braku takiej współpracy, co groziłoby mu zakazem pełnienia funkcji publicznych na 3 lata. Wówczas wiadomo było jednak tylko tyle, że w archiwach IPN znajduje się teczka „tajnego współpracownika pseudonim „Student” dot. Pokajewicz Piotr”, co można było sprawdzić na stronie internetowej instytutu.

W oczekiwaniu na teczki

Wiadomość odbiła się szerokim echem nie tylko w lokalnych mediach. O przewodniczącym PO, który współpracował z SB, mówiono m.in. w Radiu Poznań, o czym sam zainteresowany dowiedział się od znajomych. Piotr Pokajewicz sprawę komentował lakonicznie, wyjaśniając, że nigdy na nikogo nie donosił. W oświadczeniu opublikowanym na łamach naszej gazety pisał: „IPN podało informację o istnieniu teczek z moim nazwiskiem, ale nie podało żadnych informacji o ich zawartości, której pewnie nie ma. Nie wiedziałem o stworzeniu teczek, a tym bardziej o nadaniu mi jakiegoś pseudonimu”. Informował także, że wystąpił do IPN o udostępnienie mu teczek dotyczących jego osoby, co, zgodnie z przepisami, powinno być zrobione w terminie nie przekraczającym 4 miesięcy. Długo jednak nie mógł uzyskać takiego wglądu i dopiero niedawno, po 7 miesiącach, przekazano mu jego akta. Na ten czas niemiłosiernie długiego oczekiwania zawiesił się w obowiązkach przewodniczącego PO w powiecie.

Reklama

Ale jestem też działaczem społecznym, prowadzę stowarzyszenie i na to to także rzutowało. Było mi niezręcznie. Mam robić zebrania, zagrzewać ludzi do pracy społecznej w sytuacji, gdy padły na mnie takie oskarżenia

– P. Pokajewicz przyznaje, że był to dla niego trudny czas, gdyż wiele osób nie czekało na jakiekolwiek dalsze wyjaśnienia i już go osądziło.

Spotkałem się z taką reakcją odrzucenia, wprowadzonego dystansu, do zachowań typu: nie wsiądę z tobą do samochodu włącznie. Bo jak można z donosicielem? Nie mówiąc o hejcie, który rozlał się w internecie, gdzie nazywano mnie zdrajcą, donosicielem. To nie są rzeczy miłe

Reklama

– opowiada o reakcjach ludzi.


W daleszej części artykułu przeczytasz m.in. o tym, co kryły teczki "Studenta", kto stał za ujawnieniem tych akt oraz czy będzie proces lustracyjny przed sądem[[pay]]

Co kryją akta?

Po ponad 7 miesiącach czekania, kiedy chciał już sięgnąć po pomoc prawnika, IPN wreszcie udostępnił mu teczki odnoszące się do jego osoby.

Ręce mi się trzęsły, jak ją brałem do ręki

– wspomina sytuację, gdy sięgał po teczkę pracy. Denerwował się, bo nigdy czegoś takiego w ręku nie miał i nie wiedział, czy nie znajdzie tam jakichś spreparowanych dokumentów, mogących go obciążyć. Te obawy się na szczęście nie potwierdziły. Piotr Pokajewicz oznajmia natomiast, że zawartość teczek zgadza się z treścią jego wcześniejszego oświadczenia i jego domysłami co do momentu powstania tych dokumentów.

Reklama

Podejrzewałem, kiedy ta teczka mogła powstać. Powstała pewnie wtedy, jak byłem na studenckim obozie naukowym, gdzie jakiś gość do mnie na ulicy podszedł, jak szedłem ze znajomymi i zagadnął: „cześć Piotrek, jak się masz?”. W ogóle go nie znam, a on mnie odciąga na bok. Nie przedstawił się, że jest z SB, tylko że z policji w sprawie wydania paszportu. Musi ze mną pilnie porozmawiać, bo się staram o wyjazd za granicę. Faktycznie miałem za miesiąc wyjazd, miałem nawet załatwioną pracę przez organizację studencką. I się zgodziłem wtedy na rozmowę z nim w kawiarni przy herbacie. Prawdopodobnie na tej podstawie założył mi tą teczkę, że ja z nim współpracowałem, bo przecież z nim siedziałem i rozmawiałem. To trochę daleko idące wnioski

– wspomina sytuację, kiedy doszło do rzekomego nawiązania współpracy. Zabiegał wtedy o wyjazd do Wielkiej Brytanii i od znajomych oraz rodziny wiedział, że takie branie na przepytki jest raczej powszechną procedurą. Jak wyjaśnia, rozmowa dotyczyła przede wszystkim jego rodziny oraz celu podróży, czyli rzeczy, o których mógłby rozmawiać tak naprawdę z każdym. Dodaje, że teczka powstała w lipcu 1989.

Reklama

Przypominam, że to już jest po słynnym komunikacie w telewizji: „proszę państwa, komuna już padła”, choć służby jeszcze działały. Przyznaje jednak, że w aktach jest nawet deklaracja współpracy, ale na żadnym dokumencie nie ma jego podpisu. Teczki traktuje więc jako dowód swojej niewinności i jest skłonny nawet przekazać część zawartych w nich materiałów do publikacji, a teczkę pracy TW w całości. Dla niego samego jest tam sporo ciekawostek, a szczególnie interesujące jest to, jak wyglądała praca ludzi, którzy chcieli kogoś zwerbować, jak podchodzili do takiej osoby, jak ją opisywali. – Najciekawsze dla mnie, jak to czytam, jest to, jakie były pobudki człowieka, który to pisał

– P. Pokajewicz domyśla się, że zgromadzona dokumentacja, wypracowania i raporty go opisujące, ale zawierające informacje także o jego rodzinie, to owoc pracy agenta, który dostał zlecenie, aby kogoś zwerbować, więc na siłę próbował udowadniać, że w tym kierunku działa. Takie wnioski z kolei prowadzą go do analogii do czasów współczesnych. Jastrowianin jest bowiem przekonany, że za tym, iż wypłynęła ta sprawa, stoją ludzie o podobnych pobudkach, działający w podobny sposób dzisiaj.

Reklama

Kto za tym stoi?

Dostałem kopniaka od życia z tego powodu, ale uważam, że to było z czyjejś inicjatywy. Tych teczek jest masa, a akurat moja teczka, przewodniczącego PO w powiecie została wyciągnięta. Dowiedziałem się o tym w poniedziałek, po zorganizowanym w sobotę publicznym spotkaniu z posłami PO. To było moje pierwsze wystąpienie publiczne jako przewodniczącego PO. Zdjęcia z tego spotkania pojawiły na portalu związanym z Radiem Poznań. Były robione w taki sposób, żeby pokazać, że nikogo nie było na sali. Nietrudno domyśleć się, że to był Piotr Tomasz, aktywnie robiący zdjęcia w trakcie spotkania. W poniedziałek ten sam pan pojawia się u mnie w biurze z newsem, żebym się wytłumaczył, dlaczego moja teczka jest w IPN. Pytałem, jak on dowiedział się, że ona w ogóle jest, skoro w tamtej chwili nawet ja o tym nie wiedziałem. Może to zwykły przypadek, a może jednak czyjaś inicjatywa. Tak mi się wydaje. Chciano mnie zdeprecjonować w jakiś sposób, bo nie kryjmy – Piotr Tomasz nie jest sympatykiem PO. I myślę, że mu się udało. Z jednej strony mogę być wściekły na tę sytuację, bo ktoś wyciągnął moje nazwisko w kontekście dla mnie nieprzyjemnym. Z drugiej strony mogę być wdzięczny, że ten ktoś, kto to zainicjował, wyciągnął to teraz, a nie np. jak będzie gorączka wyborcza

– Piotr Pokajewicz jest przekonany, że padł ofiarą nieczystej walki politycznej, którą inspiruje obecny obóz władzy, lubujący się w „brudnej grze teczkami”.

Reklama

Ja nie jestem człowiekiem tak bardzo znanym w polityce, a już na pewno nie w Poznaniu, żeby akurat oskarżenia przeciwko mnie osobiście były dla kogoś wartościowe. Wartością było to, że się oskarżało przewodniczącego PO. To był pewnie powód nagłaśniania w Poznaniu. Innych pobudek nie widzę

– tłumaczy dalej.

Sądu nie będzie?

Tuż po ujawnieniu istnienia teczek z jego nazwiskiem zastrzegał, że będzie żądał procesu lustracyjnego. Wstrzymywał się z tym jednak do momentu zapoznania się z aktami.

Trudno mi się było spodziewać, co może być w środku. Nie miałem doświadczeń z teczkami. Natomiast z tego, co słyszymy z przekazów medialnych, dotyczących chociażby Wałęsy, są teczki A i B. Jedni mówią, że są jego podpisy, inni nie. Rozmawiałem z ludźmi, którzy mieli z tym trochę styczności i mówili mi: gdybyś wtedy był dla nich zagrożeniem, to na pewno miałbyś sporą teczkę spreparowanych dokumentów. Wiedziałem, że po rozmowie o wydanie paszportu jako 23–latek podpisałem im, że rozmowa zostanie poufna. Poufność rozmowy to nie jest jeszcze żadna współpraca. Tylko tyle, że po 30–latach nie pamiętałem, czy podpisałem to na jakimś formularzu, czy kartce i bałem się, czy nie zostało tam coś dopisane później. Człowiek był wtedy młody i niedoświadczony. Kompletnie nie miałem żadnej wiedzy na ten temat. Tym bardziej, że moja rodzina była w podobny sposób wzywana i przesłuchiwana przed każdym wyjazdem

Reklama

– wobec takich obaw czekanie na wiadomość z IPN wiązało się z pozostawaniem w napięciu. 

Czułem się mniej represjonowany wtedy, przed laty, gdy niemal wszyscy byli wzywani na rozmowy przed wyjazdem za granicę, niż obecnie przez aktualny obóz władzy. No bo jak w inny sposób określić to wszystko, co mnie w związku z tą sprawą spotkało, jak nie represje!

– przewodniczący PO nie boi się mocnych słów. Do sądu raczej już nie pójdzie, gdyż czuje się oczyszczony z zarzutów i bez tego.

Nie jestem po sądzie lustracyjnym, ale mam ten komfort, że mam te teczki w ręku. Jak ktoś chce, to proszę bardzo, niech idzie do sądu lustracyjnego, gdyż już wiem, że nie ma do tego żadnych podstaw, a ja się mogę bronić ujawnieniem treści teczek, które posłużyły jedynie pomówieniu

Reklama

– P. Pokajewicz po raz kolejny podkreśla, że zawartość teczek w pełni potwierdza jego niewinność.

Wracam ostro do pracy, zagrzany nową energią. Jestem już oficjalnie odwieszony i przejąłem z powrotem funkcję przewodniczącego PO w powiecie

– mówi na koniec naszej rozmowy.[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    wolontariusz - niezalogowany 2017-12-14 17:26:59

    Żal mi Piotrusia, a zwłaszcza jego zonki, biedna musi robić wszystko co jej każe, każdego owinie sobie wokół palca-hehe taki dar, dlatego uważajcie, wszystko bym dała żeby go nigdy nie poznać. A jak szukacie pracy wolontariackiej to to jest idealny adres.Wykorzysta was na maxa.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Dobek - niezalogowany 2025-01-30 12:58:47

    A teraz oskarżony o przestępstwo pdf

    • Zgłoś wpis
  • Wandzia - niezalogowany 2026-03-30 20:37:49

    Na maksa???

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości