Bardziej od pomagania ludziom. Zdrowie mi dopisuje, wiedzy trochę mam i chcę pomagać lipczanom. Jeśli mieszkam w tym środowisku, to chcę nie tylko konsumować, ale też dawać coś od siebie.
Jako prokurator nie mam typowej emerytury. Jestem w stanie spoczynku, zawsze już będę w gotowości. Odpoczywam, ale mam czasu na tyle, by komuś pomóc, kogoś wesprzeć. Poza tym przejście w stan spoczynku jest trudnym etapem. Coś trzeba ze sobą zrobić. Mam siedzieć i oglądać seriale w telewizji? Żeby nie zdziadzieć uprawiam sporty i pracuję w zespole interdyscyplinarnym.
Reklama
Problemy ludzkie, w tym te wiążące się z przemocą w rodzinie, często dotyczą dzieci, a to podnosi stopień trudności.
Zwykle osoby dotknięte przemocą przychodzą do opieki społecznej. Często też to policja ma zgłoszenie przemocy, zakłada Niebieską Kartę, a informację przekazuje nam. My z kolei kierujemy ludzi dotkniętych przemocą, a także sprawców tej przemocy do psychologa czy terapeuty uzależnień, bo często przemoc domowa wiąże się z nadużywaniem alkoholu. Rozmawiamy z tymi ludźmi, odwiedzamy ich w domach, staramy się przekonać do przyjęcia pomocy. Bardzo pomagają nam panie z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej (pani Małek, Linek, Michałowska), które znają tych ludzi i otwierają nam do nich drogę, bo ludzie mają do nich zaufanie. Panie Linek i Małek są członkiniami zespołu, co jest bardzo cenne.
Reklama
[[pay]]
Jeśli jest to problem, to większy dla tych ludzi. W prokuraturze czasami także miałam do czynienia ze znajomymi, ale nauczyłam się traktować sprawy bez emocji, bezstronnie. Tu jednak, jeśli ktoś nie będzie życzyć sobie mojego udziału w jego sprawie, to się wycofam. Znajomości nie mają tu większego znaczenia. Wśród sprawców przemocy są tacy, którzy zawsze mają swoje argumenty i racje, ale też tacy, którzy po wysłuchaniu nas rozumieją, że mają problem. Zwłaszcza, gdy chodzi o dzieci, bo to, że mąż bije żonę także odbija się na nich. Część osób zwyczajnie nie chce z nami rozmawiać.
Reklama
Pracuję w zespole drugi rok i generalnie nie spotykamy się z niechęcią ludzi. Wręcz przeciwnie. Najwyżej jest tak, że sprawcy przemocy nie stawiają się na nasze zaproszenia.
Niestety nie mamy środków, by ich do tego przymusić. Często więc rozmawiamy z drugą stroną, tą poszkodowaną, informujmy o problemie szkołę, by objęła taką rodzinę pomocą. Zawiadamiamy też sąd rodzinny. Zwykle jednak rozmowa, a może też moja osoba, bo jednak ludzie znają mnie jako prokuratora, który budzi trochę respektu, pomaga. Mówimy często o ludziach zagubionych, którzy potrzebują pomocy. A czasem o takich, którym nawet sprawa karna nie daje do myślenia.
Reklama
To przykre, że jest ich w Lipce aż tyle. To niedobrze. W Zakrzewie zawsze było ich mniej – tam częściej problemy rodzinne ludzie załatwiają we własnych czterech ścianach. A może rzeczywiście problem przemocy jest tam tak mały? Oby tak było. Z tym, że w gminie Zakrzewo mieszka w większości ludność miejscowa, z dziada pradziada. Natomiast w Lipce jest dużo ludności napływowej. Często mamy problem z osobami, które się tutaj przeniosły.
Do założenia NK obliguje nas przepis. To nie znaczy, że ona wisi nad kimś już zawsze. Jeśli sytuacja się zmienia lub problem nie jest tak poważny, jak na to wskazywały pierwsze przesłanki, to zamykamy Kartę. Jednak sygnału o przemocy nie możemy zbagatelizować. Tak samo jak zrobić tego nie może policja. Bo gdy ktoś kogoś zabije, to ludzie mają pretensje, że policja nic nie zrobiła. Że opieka społeczna nie działała. A kto do końca wie, co w takiej rodzinie może wydarzyć? Zakładamy NK, bo ona jest dla nas przepustką do danej rodziny. Dzięki Karcie możemy do niej się zbliżyć i zdiagnozować problem.
Reklama
… albo żona męża. Albo rodzice dzieci. Przypadki są bardzo różne.
Być może są takie przypadki. Nawet strony konfliktu, zwłaszcza te osoby oskarżane o przemoc, mówią nam, że NK zakładana jest dla tego efektu. Myślę jednak, że nie trzeba tutaj podpowiedzi adwokata, wystarczy pan Google. Osobiście nie sądzę jednak, by prawnicy robili coś takiego. Byłoby to nakłanianiem do przestępstwa.
Od założenia Niebieskiej Karty zespół musi się zebrać w ciągu trzech dni. Kiedy sytuacja jest poważna, to interweniuje policja. Teraz, już. Policjanci mogą w końcu zatrzymać sprawcę, przewieźć do izby wytrzeźwień... Potem my proponujemy ofiarom przemocy swoją pomoc. Bywa, że prosimy policję, by dzielnicowy częściej odwiedzał daną rodzinę. Taki nadzór jest skutecznym środkiem zapobiegawczym. W skrajnych przypadkach osoba dotknięta przemocą może wystąpić do sądu cywilnego o nakaz opuszczenia mieszkania przez sprawcę przemocy. To droga szybsza od postępowania eksmisyjnego i takie rozwiązanie też możemy podpowiadać.
Poza tym wysyłamy ludzi do psychologa, po bezpłatne porady prawne, raz w miesiącu do Lipki przyjeżdża też terapeuta uzależnień, z którym mieszkańcy mogą porozmawiać o problemach z alkoholem. Zarówno ci uzależnieni, jak i współuzależnieni z ich rodziny.Reklama
Każdy z nas podpisał zobowiązanie, że te dane są dla niego. Dlatego nie mówimy o konkretnych przypadkach, ale dość ogólnie. Każdy z nas musi sobie zdawać sprawę z ciążącego na nim obowiązku dochowania tajemnicy. Choć znamy przypadki, że nawet ludzie zobowiązani do zachowania tajemnicy państwowej ujawniali ją. Z głupoty lub celowo.
Jest, pomimo tego, że nie możemy nikomu niczego nakazać. Jednak wskazujemy kierunki działań i miejsca, w których pokrzywdzeni otrzymają konkretną pomoc. Zawiadamiany sąd rodzinny, bo osobom dotkniętym przemocą ciężko się na to zdecydować. Dla wielu ludzi sąd to ostateczność, a przecież wszyscy powinniśmy reagować na przypadki przemocy. W Kodeksie Postępowania Cywilnego jest artykuł mówiący o tym, że każdy kto wie, że w rodzinie dzieje się źle (zwłaszcza w stosunku do dzieci) ma obowiązek zawiadomić odpowiednie organy. To także nasz obowiązek moralny.
Reklama
Wie pan, przemoc zwykle zaczyna się od drobnych zdarzeń i narasta z czasem. Reakcja pokrzywdzonych zależy od wielu czynników: ich inteligencji, zaradności, tego czy pracują i mogą poradzić sobie sami. Często te osoby uzależniają się psychicznie od sprawców przemocy i wówczas ich dramat toczy się w czterech ścianach. I nawet jeśli obiecują nam, że podejmą kroki, by wyrwać się z tej sytuacji, to tego nie robią. Pewnych rzeczy nie możemy za ludzi zrobić. To oni muszą chcieć zmienić swój los.
Jesteśmy przekonani, że dochodzi do przemocy domowej. Ma ona nawet cechy znęcania się, więc zawiadamiamy policję. A osoba pokrzywdzona odmawia złożenia zeznań. Nawet sąsiedzi nie chcą zeznawać, bo udają, że niczego nie słyszeli. Tak im wygodniej. Wtedy możemy tylko rozłożyć ręce.
Reklama
Mogę tłumaczyć kobiecie, że jest pełnowartościowym człowiekiem i nie może pozwolić zdominować się mężczyźnie. I to w taki sposób, by to wiązało się z przemocą.
To jest praca społeczna. Mnie nawet nie wolno byłoby zarabiać w ten sposób. Jeśli chciałabym pracować, musiałabym mieć zgodę moich niedawnych przełożonych.
Owszem. Jeśli mogę pomóc choć jednej osobie, to chcę się w to angażować. Wie pan, praca prokuratora kojarzona jest z oskarżaniem, czyli w rozumieniu oskarżanych z robieniem im krzywdy, mimo to ja zawsze starałam się ludziom pomagać. Poza tym potrzebny jest mi kontakt z ludźmi. Nie chcę być całkiem odstawiona na boczny tor.
Reklama
Rozmawiał Łukasz Opłatek[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
w Złotowie też działają tylko na papaierze
Szkoda, że w samym Złotowie brakuje osób, które z takim zaangażowaniem pomagały by kobietom, które są ofiarami przemocy domowej...
w Złotowie też działają tylko na papaierze
Szkoda, że w samym Złotowie brakuje osób, które z takim zaangażowaniem pomagały by kobietom, które są ofiarami przemocy domowej...