Na ulicy Witosa przez prawie dwa miesiące nic się nie dzieje. Ani ludzi, ani maszyn, ani chodnika. - Wszystko dlatego, że chcieliśmy zrobić wszystko za przysłowiowym jednym zamachem, sprawnie i szybko. Nie udało się – przyznaje Stefan Kitela
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 99% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Niech poda się do dymisji ,leń pospolity i darmozjad..
Oddaj pieniadze polek i polakow ..
Czas na zmiany
Trzeba byłoby zainteresować się tym mieszkańcem w tle, co on tam robi z tą taczką przy polbruku !!??????????????
A to przecież długa ulica i nie mieszka na niej żaden miejski radny ani pan Jończyk to idealnie się nadaje na ścieżkę rowerową, A poza tym jej wylot jest na wysokości Urzędu Miasta i Gminy to pan Burmistrz mógłby dojeżdzać tą właśnie ścieżką do pracy. Nie przyszło to panu Stefanowi do głowy?
Jak ktokolwiek ma ochotę narzekać na Pana Kitele to zapraszamy do krainy mlekiem i miodem płynącej, Złotów Wielkopolskie Zdroje!!!
Łubu dubu łubu dubu.....
Niech poda się do dymisji ,leń pospolity i darmozjad..
Oddaj pieniadze polek i polakow ..
Czas na zmiany