Ma ich Gdańsk, ma Łódź, będzie mieć i Złotów. Oficerowie rowerowi to ludzie, którzy mają ułatwiać życie miłośnikom jednośladów jeżdżącym po mieście. Powołać ich zamierza burmistrz Adam Pulit. Dla bezpieczeństwa i wygody rowerzystów.
Na Kujańskiej skacze się przy każdym przejeździe. To są drobiazgi, ale jak pieprznie się tak 55 razy o krawężnik, to się roweru odechciewa
– mówi Wiesław Fidurski, zapalony cyklista, z którym miasto konsultowało budowę ścieżki rowerowej przy ulicy Dorsza.
Ona zrobiona jest wzorcowo
Reklama
– kolarz mówi o braku progów, czytelnym oznakowaniu i czerwonym asfalcie. Jego zdaniem to powinien być standard w Złotowie.
Napisałem burmistrzowi, że taki program standaryzacji ścieżek pasuje do Wielkopolskich Zdrojów. Jeśli mamy na rowerach jeździć, to trzeba ludzi do tego zachęcić
– uważa.
Efekty apeli jego i innych cyklistów widać. W listopadzie ubiegłego roku zakończył się pierwszy etap uregulowania ruchu pieszo–rowerowego w Złotowie.
Objął on ulice: Wojska Polskiego, Kościelną, Grudzińskich i Aleję Piasta. Poprawione zostały oznakowania ścieżek rowerowych i przejść dla pieszych o długości 1,9 km. Oznakowano poziomo 11 przejść dla pieszych i 15 przejazdów dla rowerów, wymalowano 160 m przerywanej linii ścieżek rowerowych, zamontowano 63 znaki pionowe z folią odblaskową. Miasto wydało na to ponad 35 tys. złotych. W planach jest poprawienie oznaczeń na ul. Królowej Jadwigi i Bohaterów Westerplatte.
Kolejnym etapem poprawiania bezpieczeństwa i komfortu jazdy rowerzystów oraz poruszających się po Złotowie pieszych ma być powołanie oficerów. Rowerowych i pieszych. Najlepiej takich, którzy znają problemy osób niepełnosprawnych.
Przekonaliśmy się przez te trzy lata, że widzimy znacznie mniej niż osoby, które tym żyją, tak osoby niepełnosprawne jak i rowerzyści. Dlatego chciałbym dać im możliwość wyrażania swoich opinii i móc je analizować
– wyjaśnia burmistrz Adam Pulit.
Prośbę o wytypowanie takich osób wystosował on do organizacji społecznych. Jedną z nich jest Złotowski Uniwersytet Trzeciego Wieku.
Myślę, że moglibyśmy się tam przydać. Są ludzie, którzy mają sporo uwag, choć część z nich została już uwzględniona
– na gorąco pomysł komentuje Bolesław Piotrów, szef grupy rowerowej działającej w ramach organizacji. „Za” jest także Arkadiusz Król, prezes fundacji CIS – Chcemy Integracji Społeczeństwa:
Latem nasi podopieczni poruszają się na wózkach inwalidzkich czy trójkołowcach i każdy krawężnik powoduje, że muszą kombinować, wjeżdżać na ulicę… Pomysł burmistrza jest dobry. Będziemy chętnie zajmować w tej kwestii głos.
Reklama

Wyniki sondy przeprowadzonej na portalu kilka dni temu
W praktyce uwagi oficerów brane mają być pod uwagę na dwa sposoby. Pierwszym ma być zgłaszanie istniejących utrudnień i zagrożeń. Bolesław Piotrów jednym tchem wymienia tu brak znaku „Uwaga, samochód” przy wyjeździe z ulicy Pasterskiej na Obrońców Warszawy (a biegnie tam ścieżka rowerowa, która zresztą rwie się co kawałek) oraz to, że przy jednych rondach są przejazdy dla rowerów, a przy innych nie. To mylące. Poza tym proponuje on, by wzdłuż ulicy Jastrowskiej ścieżkę rowerową wyznaczyć po lewej stronie, od jeziora.
Tam nie ma dużego obłożenia ruchu pieszego, a rowerzyści muszą na końcu przejeżdżać przez ulicę
– argumentuje.
Problemem jest też to, że ścieżki w mieście nagle się urywają. Jadąc wzdłuż ulicy Domańskiego, a następnie Chojnickiej trzeba też przy każdym skrzyżowaniu zsiadać z roweru. To męczące i irytujące. Czy ktoś w ogóle trzyma się tam przepisów?
Podstawowy sposób wsłuchiwania się w głosy oficerów ma mieć miejsce podczas planowania przez miasto inwestycji. Wówczas mają się oni spotykać z projektantem drogi, placu czy parkingu.
Narzucimy projektantowi obowiązek uzyskania takiej opinii. Spotkamy się przy moim biurku i będziemy dyskutować o wskazanych potrzebach i możliwościach ich realizacji
– zapowiada burmistrz Pulit. O takie właśnie kompleksowe podejście apelował Wiesław Fidurski. Ciekawe, czy za kilka lat powie on, że Złotów rzeczywiście jest zdrojem. Przynajmniej z punktu widzenia cyklisty.
[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jestem rowerzystka tutaj Pan pisze prawde
Jolka, możemy podjąć próbę sprawności na rowerze z tym, że ja będę rozmawiał przez telefon, mogę też wedle życzenia pisać sms:)). Prawdą jest to, że Wielu nie radzi sobie z samym rowerem czy telefonem to fakt, ale nie można mierzyć wszystkich jedna miarą :) a tym bardziej pisać o jakimś zalewaniu haha,
Może coś w końcu się zmieni w Złotowie na plus w kwestii poruszania jednośladami, ale tutaj także jest potrzebna edukacja rowerzystów, sama często poruszam się rowerem i jak widzę, że cyklista w trakcie jazdy rozmawia przez telefon lub pisze smsy to mnie krew zalewa, powinny być za to takie same mandaty jak za korzystanie z telefonów kierowców aut.
Jeżeli rowerzyści chcą większej ilości przejazdów, to niech ułatwią życie kierowcą sygnalizując ręką zamiar przejazdu. W Złotowie mały odsetek rowerzystów wyrobiło w sobie ten dobry nawyk, a tak loteria może wjedzie na przejazd (często po prostu pasy dla pieszych) może nie. Prosty gest ręką i każdy kierowca wie jaki jest zamiar rowerzysty. Pierwsze edukacja, a jak już się nauczą, to wtedy zwiększenie przejazdów i inne udogodnienia... a tym opornym zakaz poruszania się jednośladem ;)
W Twoim przypadku odpada. Ty jesteś oficerem medialnym.
A świnka pigi ma super zielone okularki ;-)
Osobiście uważam, że tacy "oficerowie" powinni chodzić po Złotowie i dokładnie sprawdzać, gdzie jeżdżą rowerzyści pomimo przejść dla pieszych i tam tworzyć zmiany w postaci przejść połączonych ze ścieżkami. Ma być Złotów Zdrój, a żeby pełnoprawnie jeździć po mieście, to trzeba co i rusz schodzić z roweru i przeprowadzać przez przejście dla pieszych - chore. Można przecież przejścia/przejazdy rowerowe zrobić na wzniesieniu jak to ma miejsce na Reymonta przy stadionie i każdy kierowca musi automatycznie zwolnić, bo zawieszenie inaczej popsuje, a to tworzy bezpieczniejszy przejazd rowerowy czy przejście dla pieszych.
Ja być chętny
I bardzo dobrze wymyślił burmistrz. Trzeba uświadamiać nieuświadomionych. Sami nie chcą sie nauczyć to ich ludzie naucza. A kogo to boli to znaczy ze boi sie zostać przylapanym na swojej glupocie
Problemem też są słupy (latarnie) na ścieżce rowerowej na ul. Boh. Westerplatte. Już kilka razy musiałam w biegu zeskakiwać z roweru, bo nie można tam się wyminąć. A słupy są koloru szarego, więc słabo widoczne.
Po pierwsze wyrównać krawężniki na ścieżkach, przecież takie uskoki/różnice wysokości, na zjazdach/przejazdach, że można dostać wstrząsu mózgu, albo uszkodzić coś. Dodam, że byłem świadkiem jak na przejeździe/przejściu dla pieszych przy Partyzantów kobieta pchająca wózek z osobą niepełnosprawną miała spore problemy żeby pokonać te idiotycznie wysokie krawężniki na przejeździe dla rowerów, kto tą stosunkowo nową inwestycje odebrał ???!!! Jedyne wytłumaczenie widzę w tym, że osoba, która to odebrała musi tylko i wyłącznie poruszać się samochodem.
Jestem rowerzystka tutaj Pan pisze prawde
Jolka, możemy podjąć próbę sprawności na rowerze z tym, że ja będę rozmawiał przez telefon, mogę też wedle życzenia pisać sms:)). Prawdą jest to, że Wielu nie radzi sobie z samym rowerem czy telefonem to fakt, ale nie można mierzyć wszystkich jedna miarą :) a tym bardziej pisać o jakimś zalewaniu haha,
Może coś w końcu się zmieni w Złotowie na plus w kwestii poruszania jednośladami, ale tutaj także jest potrzebna edukacja rowerzystów, sama często poruszam się rowerem i jak widzę, że cyklista w trakcie jazdy rozmawia przez telefon lub pisze smsy to mnie krew zalewa, powinny być za to takie same mandaty jak za korzystanie z telefonów kierowców aut.