Zdzisław Pasymowski ma 76 lat. Wiedzie samotne życie, choć wcale tego nie planował. Jest mu z tym dobrze, przywykł, choć po latach żałuje obranej drogi. Miłości przestał już jednak szukać
Pochodzi z Mazowsza, jako młody nauczyciel pracował w Słupsku. Chciał zostać nad morzem, ale swego czasu koszalińskie kuratorium zaproponowało pracę w krajeńskim technikum młynarskim. Przyjechał, z Krajenką związał się na kilkadziesiąt lat. Choć w ciągu kilku lat planuje opuścić Złotowszczyznę i lata dalszej emerytury spędzić w rodzinnych stronach, to właśnie w Krajence odnalazł swoje miejsce na większą część życia. Miłość też tu znalazł, ale wszystko skończyło się na etapie zakochania. – Zawsze byłem zbyt zapracowany, czasami wręcz od rana do wieczora – wspomina lata młodości, tłumacząc, że w życiu najzwyczajniej zabrakło czasu na związek. – Była pewna koleżanka. Z Sosnowca. Spotykaliśmy się kilka lat – pan Zdzisław opowiada o pierwszych latach spędzonych w Krajence. Było uczucie, coś podpowiadało, że z tej relacji może wyjść coś więcej, jednak... – Nie potrafiłem się zdecydować. Ponieważ nigdy nie mówiłem o ślubie, kiedy koleżanka otrzymała propozycję innej pracy, wyjechała – nasz rozmówca zdradza powód tego, dlaczego nigdy nie wstąpił z nią w związek. Co ciekawe, do dzisiaj utrzymują kontakty, a dawna miłość także jest samotną emerytką. [[reklama]] Gust ten sam
Przez następne lata były też kolejne uczucia. Skierowane do innych osób. Nie były już jednak tym samym. Pan Zdzisław obrał więc samotne życie. I chociaż jest mu wygodnie... – gdzie co położę, tam leży – wtrąca z uśmiechem... przyznaje, że po latach żałuje wyboru drogi samotnika. Mniej więcej pamięta nawet moment, kiedy pogodził się z takim wyborem. Od tego czasu nawet nie próbuje zejść z obranej przed laty drogi. – Prawdę mówiąc, im byłem starszy, tym bardziej obawiałem się wejścia w związek – stwierdza. A wielu namawiało. Brat nawet do dzisiaj. – Kiedy będzie to wesele? – emeryt z Krajenki przytacza pytanie, które regularnie pada z ust brata. – A mnie się powodzi. Dobrze mi, wygodnie, choć mam świadomość, że starość w samotności nie będzie łatwa – przyznaje. Pan Zdzisław jeździ do sanatoriów. Przyznaje, że do wejścia w związek zniechęcają tamtejsze obserwacje – widok rozwiązłego trybu życia kuracjuszy. Dlatego zmiana trybu życia, jak przekonuje, w jego przypadku raczej nie jest możliwa. Miłości przestał już szukać, choć "nigdy nie mówi się nigdy". Może kiedyś? Bo gust panu Zdzisławowi od lat się nie zmienia – najchętniej zatrzymuje wzrok na zgrabnych i ciemnowłosych, niekoniecznie musi to być brunetka.
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze