Policjanci odnaleźli mężczyznę, który chciał popełnić samobójstwo. Desperata znaleziono na torach w okolicach dworca PKP w Złotowie
Zawiadomienie wpłynęło 16 lutego przed godziną 14. Do Dyżurnego Komendy Powiatowej Policji w Złotowie zgłosiła się mieszkanka Złotowa, która poinformowała, że jej 30-letni syn, zadzwonił do niej i przekazał informację, że wypił płyn do chłodnic, po czym się rozłączył. Wcześniej miał się z nią pożegnać, co jej zdaniem sugerowało, że chce popełnić samobójstwo.
W związku z sytuacją zagrożenia do poszukiwań skierowano patrole będące w służbie. Starsza dzielnicowa wraz z policjantem wydziału patrolowo-interwencyjnego, dzięki znajomości terenu i lokalnej społeczności, dokonali sprawdzenia pobliskiej stacji sprzedaży paliw i ustalili, że osoba pasująca wyglądem do rysopisu desperata, zakupiła płynu do chłodnic i udała się w stronę torów przy stacji PKP.
Te informacje wystarczyły do odnalezienia złotowianina, który leżał na torach. Był przytomny jednak kontakt słowny był z nim utrudniony. Wezwany Zespół Ratownictwa Medycznego, zabrał 30 latka do szpitala.
Na podstawie informacji przekazanych przez mł. asp. Damiana Pachuca
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kto odpalił?
Coraz więcej mieszkańców Złotowa ma dość życia w mieście, którym rządzi despota realizujący swoje wizje bez pokrycia a co gorsze bez konsultacji. Ma rację pan Skrętny i inni że ,, ten marny władca " kłamał, kłamie i kłamać będzie ". To nie człowiek dla mieszkańców to despota, który ma na sumieniu utrudnianie życia nie tylko mniejszym przedsiębiorcom Kaczego Dołka czy ul. Zamkowej. On zniszczył wielu ludzi, ich rodziny przez co zmienił ich życie w piekło. Ci którzy tego doświadczyli też nie wiedząc dlaczego zło musi zwyciężać, nie mając z nikąd pomocy, chcieli z sobą skończyć. Nie jest ważne jak, czy tak jak ten młody człowiek czy inaczej, ważne jest jedno DLACZEGO. Jak można żyć z uczuciem poniesionego bólu, utraty zdrowia, bezsennych nocy w niekończącym się stresie i żalu i ciągłych strat finansowych. Jak może spokojnie żyć osoba, która do tego doprowadziła. Zamiast bronić pomagać, zamknął UM i ma spokój bo wkoło tylko fikcyjny a nie faktyczny w swoich sprawach Złotów. Popatrzmy i zastanówmy się, właściciele sklepów, i punktów sprzedaży ul Zamkowej, Grudzińskich, Zacisza, a wcześniej Domu Polskiego oraz wielu innych mieszkańców, którzy nie raz próbowali prosić o pomoc dla swoich spraw biznesowych, rodzinnych, wspólnot, załatwić różne sprawy które mogły by ulżyć im w życiu dnia codziennego. Nie znamy tego zdesperowanego człowieka i nie wiemy jaka była przyczyna jego kroku, ale wiemy że tych przyczyn które nasuwają na myśl ostateczność jest wiele. Jedno czego nie powinno być to tego by takie myśli były skutkiem bezradności w stosunku do władzy z wyboru, która myśli że ta władza mu się należy i teraz to on jest największy w mieście. To się nie mieści w głowie. Nie znamy rodziny ani potencjalnego samobójcy, który żyje dzięki policji która w porę zdjęła go z torów. Jedno co może zastanawiać to to, co dalej i czy ktoś mu pomoże. Są służby i ludzie którym za taką pomoc państwo płaci ogromne pieniądze, być może oni zrozumieją swoją służbę i pomogą. Oby tak się stało.
No na bank jego zachowanie miało dużo wspólnego z podejściem burmistrza do zarządzania miastem... Weź rozbieg i j.e.b.n.i.j. głową w ścianę, bo nie da się Ciebie słuchać człowieku. Chociaż nie powiem że w pewnych sprawach się z tobą muszę zgodzić ????
Stefan Batory choć nie zasługujesz ale niech ci będzie. Jedna uwaga, jeśli czegoś nie możesz a jak piszesz ,,słuchać", to jest proste wyjście a mianowicie wyłącz się i będziesz miał spokój. Po przeczytaniu pierwszego komentarza nie uważam, aby tam było napisane że w sprawie tego niedoszłego samobójcy jakąkolwiek winę ponosi ,, burmistrz" . Z komentarza jasno wynika że w tej sprawie, nie wiadomo co było powodem takiej decyzji rozstania się z życiem. Prawdą jest jednak to że wielu mieszkańców, którzy kiedykolwiek udali się po pomoc do Burmistrza, spotkali się z ścianą niemocy. Nie dość tego, potraktowano ich jak potencjalnych przestępców, choć nic nikomu nie zrobili. Oni byli w sprawach urzędowo bytowych tak jak powinni być, gdyż w wielu przypadkach sami nie mogli pomóc sobie ani innym. Takie wizyty w Urzędzie miasta sprowadzały się do góra dwóch i przeważnie po drugiej, wszystkim którzy mieli nieprzyjemność rozmowy z tym panem, odechciewało się wszystkiego. Znam taki przypadek w którym osoba wraz z rodziną w życiowej dla nich sprawie, została poszkodowana i potraktowana jak śmieci, pomimo że działała w prawie a nie w ,, granicach prawa ". Sprawie, która z racji schorzeń, mogła ich życie uczynić lżejszym i lepszym. To jednak nie było ważne dla tej władzy i na podstawie preparowanych kłamstw oraz pomówień, została potraktowana jak zło które nachodzi burmistrza kiedy on ma inną, jak wielu pisze wizję w sprawie. Wiem że jedna osoba z tej rodziny była na skraju załamania nerwowego co prowadziło ją do myśli samobójczych. Tu nie ma mowy o marginesie społecznym ale o wielkiej niemocy i niesprawiedliwości, jaka na tej władzy będzie ciążyć do końca. Będzie ciążyć tym bardziej iż jak wiedzą wszyscy zainteresowani, prawda po uciążliwych latach, sama się obroniła. Obroniła a z krętactwa burmistrza pozostała tylko ich pamięć, bo cały jego plan legł w przysłowiowych gruzach co od początku było do przewidzenia. Cóż szkodnik zawsze będzie szkodnikiem i nie ma co się dziwić złości właściciela sklepu ,, Kaczy Dołek ", oraz strachu o bankructwo tych którzy niby po konsultacjach burmistrza nie wiedzieć z kim, mogą stracić wszystko. Po takim podejściu do czyjegoś życia i konserwacjach działania władzy oraz niemocy poszkodowanych, może nastąpić wiele złego. Tak więc Batory, nie drwij z ludzi i ciesz się, że nigdy nie potrzebowałeś pomocy władzy, tej władzy.
Piękne zdjęcie naszego dworca.Mech na peronach .Ostatnie tory zarośnięte lasem.Jeżeli jadę do miast w których jeszcze nie byłem ,często zajeżdżam na dworzec kolejowy.To wizytówka miasta.Pamiętam nasz dworzec z lat 60-tych ubiegłego stulecia.17 pociągów osobowych w kierunku Piły,Chojnic i Grudziądza.Tłumy ludzi dojeżdżających do pracy do szkół.Przed dworcem 40 taksówek.Restauracja w której zawsze była długa kolejka.Restauracja czynna do 23.Super Jedzenie.To były wspaniałe czasy.
Kto odpalił?
Coraz więcej mieszkańców Złotowa ma dość życia w mieście, którym rządzi despota realizujący swoje wizje bez pokrycia a co gorsze bez konsultacji. Ma rację pan Skrętny i inni że ,, ten marny władca " kłamał, kłamie i kłamać będzie ". To nie człowiek dla mieszkańców to despota, który ma na sumieniu utrudnianie życia nie tylko mniejszym przedsiębiorcom Kaczego Dołka czy ul. Zamkowej. On zniszczył wielu ludzi, ich rodziny przez co zmienił ich życie w piekło. Ci którzy tego doświadczyli też nie wiedząc dlaczego zło musi zwyciężać, nie mając z nikąd pomocy, chcieli z sobą skończyć. Nie jest ważne jak, czy tak jak ten młody człowiek czy inaczej, ważne jest jedno DLACZEGO. Jak można żyć z uczuciem poniesionego bólu, utraty zdrowia, bezsennych nocy w niekończącym się stresie i żalu i ciągłych strat finansowych. Jak może spokojnie żyć osoba, która do tego doprowadziła. Zamiast bronić pomagać, zamknął UM i ma spokój bo wkoło tylko fikcyjny a nie faktyczny w swoich sprawach Złotów. Popatrzmy i zastanówmy się, właściciele sklepów, i punktów sprzedaży ul Zamkowej, Grudzińskich, Zacisza, a wcześniej Domu Polskiego oraz wielu innych mieszkańców, którzy nie raz próbowali prosić o pomoc dla swoich spraw biznesowych, rodzinnych, wspólnot, załatwić różne sprawy które mogły by ulżyć im w życiu dnia codziennego. Nie znamy tego zdesperowanego człowieka i nie wiemy jaka była przyczyna jego kroku, ale wiemy że tych przyczyn które nasuwają na myśl ostateczność jest wiele. Jedno czego nie powinno być to tego by takie myśli były skutkiem bezradności w stosunku do władzy z wyboru, która myśli że ta władza mu się należy i teraz to on jest największy w mieście. To się nie mieści w głowie. Nie znamy rodziny ani potencjalnego samobójcy, który żyje dzięki policji która w porę zdjęła go z torów. Jedno co może zastanawiać to to, co dalej i czy ktoś mu pomoże. Są służby i ludzie którym za taką pomoc państwo płaci ogromne pieniądze, być może oni zrozumieją swoją służbę i pomogą. Oby tak się stało.
No na bank jego zachowanie miało dużo wspólnego z podejściem burmistrza do zarządzania miastem... Weź rozbieg i j.e.b.n.i.j. głową w ścianę, bo nie da się Ciebie słuchać człowieku. Chociaż nie powiem że w pewnych sprawach się z tobą muszę zgodzić ????