Reklama

Chciałabym się podrzeć na scenie

20/03/2018 18:00
Wiele jest scen, które zmieniły moje podejście do życia, świata i ludzi – mówi szesnastoletnia Kinga Szopińska. Mieszkanka Zakrzewa, uczennica pierwszej klasy 1 LO w Złotowie kocha teatr

Czytasz tekst premium, który został udostępniony dla wszystkich Czytelników portalu.
Zostań stałym Czytelnikiem.
Zaloguj się i subskrybuj wszystkie treści portalu .


Jak trafiłaś do teatru?

Cztery lata temu Mikołaj Mikołajczyk, nasz reżyser, który robił spektakle i różne projekty z seniorami, w trzecim projekcie ujął grupę młodzieży, w której byłam. Dołączyliśmy do seniorów i tak od czterech lat współpracujemy.

Ile osób jest w waszej grupie?

Siedemnaście plus reżyser, zaproszeni artyści i wszyscy dokoła, którzy pomagają.

Na jakich większych scenach występowałaś?

Tańczyłam w teatrze Polskim w Poznaniu, w teatrze Studio przy Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Występowałam również na festiwalu „Malta” w Poznaniu, gdzie graliśmy „Jezioro łabędzie”.

Jak Ci się podobał układ do tego występu?

Ten układ był bardzo zbliżony do tego co robiliśmy wcześniej, czyli do tańca ludowego. Tańczyliśmy wtedy mazura w wersji baletowej.

Reklama

Kto był Twoim partnerem?

Hubert Mielke. On jest moim partnerem tanecznym tak naprawdę od zawsze.

Czy wiążesz z teatrem swoją przyszłość?

Teatr to jest bardzo ryzykowne zajęcie. Jest małe zapotrzebowanie na artystów i trzeba być naprawdę dobrym albo mieć szerokie znajomości, żeby zaistnieć. Wydaje mi się, że nie jestem wystarczająco odważna i pewna siebie, by wybrać teatr jako moją ścieżkę zawodową.

Co pomaga Ci się wcielić w rolę na scenie?

Nie mamy takich spektakli, że ktoś gra jakąś indywidualną rolę. Gramy bardziej na emocjach, podczas sceny trzeba je po prostu pokazać. W jednej scenie musisz krzyczeć i pokazać euforię, swoje zadowolenie i że jesteś nie wiadomo jak szalony, a w drugiej musisz w swoim ruchu, tańcu, na twarzach ludzi wywołać płacz.

Reklama

W jaki sposób starasz się ty wywołać w ludziach wzruszenie?

Na występie jest o wiele łatwiej niż na próbie, ponieważ do tego dochodzą emocje i np. jak reżyser mówi na próbie: „Tutaj macie krzyczeć, śmiać się” to na próbie nikt tego nie chce robić, a na występie jest taki rozgardiasz w głowie i tak tobą targają emocje, chcesz zrobić po prostu wszystko jak najlepiej, że to samo wychodzi, nawet nie kontrolujesz tego. Mimo tego, że masz zdarte gardło, a musisz się w scenie drzeć, to się drzesz. Po prostu zapominasz o tym, że masz zdarte gardło.

Wolisz grać czy tańczyć?

Nie znam na to odpowiedzi, ponieważ w tańcu jest bardzo dużo grania, a w aktorstwie dużo ruchu. W tańcu żeby wyrazić smutek to nie dość, że musisz wyrazić to ruchem, to jeszcze mimiką twarzy. Również aktor potrzebuje ruchu do odegrania swojej roli. Nie jestem w stanie wybrać jednego zajęcia.

Reklama

Jaki był Twój ulubiony spektakl, jaki graliście?

Nie potrafię wyznaczyć jednego. Każdy z nich miał w sobie coś co czyni go pięknym i na swój sposób wyjątkowym.

Wspomniałaś, że podczas waszych występów kobiety wybiegają z płaczem. Czy na Ciebie również spektakl wpływa tak emocjonalnie? Czy to co gracie składnia Cię do refleksji?

Wydaje mi się, że tak. Wiele jest scen, które zmieniły moje podejście do życia, świata i ludzi. Częściej ta refleksja przychodzi po spektaklu. Podczas prób i grania nie zwracam na to uwagi. Ale kiedy  po całym maratonie przygotowywania spektaklu przyjdzie ta depresyjna pustka i ogrom wolnego czasu, to wracam pamięcią do wspomnień i analizuję sceny i dopiero wtedy dochodzi do mnie jej wydźwięk i łapie za serce. Podczas grania spektakli również kilka razy uroniłam łezkę.

Reklama

Jaką rolę chciałabyś zagrać?

Osobę, która jest niezrównoważona psychicznie, która jest bardzo wybuchowa i wystarczy jeden moment, żeby ją coś rozdrażniło i już eksploduje, robi wielki rozgardiasz. Chciałabym się tak podrzeć na scenie.

Co Cię kręci w teatrze?

Ogromny realizm, który jest w tetrze. Nie można, jak w filmie, nic uciąć. Jak ktoś się pomyli, to widać wszystko, nie można tego zasłonić efektami czy dać jakiś inny kadr. Widz widzi wszystko, co by widziała ekipa filmowa na planie filmowym. I to, że się dzieje teraz, jest kontakt z ludźmi, twarzą w twarz. Nie mówimy do kamery czy oglądamy szklany ekran, tylko to wszystko dzieje się naprawdę.

Reklama

Z Kingą Szopińską* rozmawiała Barbara Michalec

Basia jest uczestniczką warsztatów dziennikarskich, prowadzonych w I LO w Złotowie

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Blowee - niezalogowany 2018-03-22 19:04:52

    Polecam "bitą śmietanę " na gardło ukoji podrażnienia.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gaja - niezalogowany 2018-03-20 23:24:36

    ...Nie znam, ale pozytywna dziewczyna. Powodzenia w realizowaniu marzeń!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ppppp - niezalogowany 2018-03-20 21:10:09

    A ja polecam tobie wizytę u lekarza ale na nogi bo na głowę już za późno. Durny komentarz z twojej strony i byś przeprosił dziewczynę która wkłada wiele pasji w to co robi. Pewnie z ciebie taki facet że nawet nie masz odwagi przeprosić.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości