Zaślepieni wizją zarobku czasami nie mają żadnych hamulców. Kiedy wchodzą na teren zabytkowego cmentarza ewangelickiego, by naruszyć historyczny układ alei – zapewne również moralnych. Sprawca, który na terenie jastrowskiej, XIX-wiecznej nekropolii odważył się ściąć cztery lipy „pracował” nocą. W spokoju, bo w bliskim sąsiedztwie cmentarza znajdują się tylko tory kolejowe i las. Nikt nie mógł go więc słyszeć czy widzieć. Teren ten nie jest monitorowany. W zasadzie należałoby napisać: nie był, ponieważ po tym zdarzeniu na terenie nekropolii pojawiła się tzw. „fotopułapka”, a więc kamera utrwalająca zachowania tych, którzy woleliby pozostać niezauważeni.
- Myślę, że osobie, która wycięła drzewa nie chodziło o pozyskanie drewna, a o kwiaty lipy – domniemywa Piotr Kozłowski, zajmujący się w jastrowskim urzędzie miejskim ochroną środowiska.
W tym roku firmy produkcji zielarskiej płacą około 17 złotych za kilogram suszu, osoby prywatne zaś – około 25 złotych. Czy zarobek się udał? Trudno powiedzieć, wszak w koronach powalonych drzew pozostało wiele kwiatów. - Sprawca albo został spłoszony, albo też część kwiatów, które dojrzewają nierównomiernie, nie nadawała się jeszcze do zbioru – przypuszcza urzędnik, który sprawę tę zgłosił na policję. - Wycinając drzewa sprawca naruszył zabytkowy, cenny układ cmentarnych alei. Z uwagi na to wnioskowaliśmy, by, jeśli zostanie on ustalony, ukarać go w myśl zapisów Ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami – dodaje Piotr Kozłowski. Artykuł 108 tegoż dokumentu mówi, że ten, „kto niszczy lub uszkadza zabytek, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”. Jeśli sprawca działa nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2, jeśli zaś został już skazany za tego typu przestępstwo, sąd może orzec wobec niego nawiązkę na wskazany cel społeczny związany z opieką nad zabytkami w wysokości od trzykrotnego do trzydziestokrotnego minimalnego wynagrodzenia.
Czy odpowiedzialny za wycinkę lip trafi przed oblicze sądu? Możliwe. - Co prawda za rękę nikogo nie złapaliśmy, mamy jednak pewne przypuszczenia co do sprawcy – wyjaśnia Piotr Kozłowski. W zawiadomieniu, jakie trafiło do jastrowskiego komisariatu pojawiło się więc konkretne nazwisko. Póki co policjanci prowadzą w tej sprawie postępowanie sprawdzające. - Funkcjonariusze ustalają, czy doszło do popełnienia przestępstwa – wyjaśnia rzecznik KPP Złotów Maciej Forecki.
W zeszłym roku udało się ustalić jedną z osób, która obrywała kwiaty lipy na Wądołku. Co prawda mężczyzna (niepełnoletni), dopuszczający się tego procederu, zdołał przed pracownikiem urzędu i strażnikiem miejskim uciec, nie zdążył jednak zabrać osobistych rzeczy. Sprawa również trafiła na policję – funkcjonariuszom udało się ustalić sprawcę.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze