Cieszono się, że kołu rośnie następca dotychczasowego szefa. Niestety, nadzieja na taki rozwój sytuacji została wszystkim brutalnie odebrana. Członkowie złotowskiego PZW są wstrząśnięci. Tata chłopca, Piotr Jagła, zawiesił starty. Pustka po stracie syna nie pozwala mu cieszyć się pasją tak jak kiedyś. – Mam nadzieję, że tam na górze Marek będzie mógł powędkować – mówi.
Chłopiec miał także drugą pasję – skutery. Od półtora roku sam był posiadaczem jednego z nich. Dla pasjonatów tych jednośladów organizował spotkania, często razem z przyjaciółmi wybierał się na przejażdżki. Rodzice – jak większość chyba – mieli pewne obawy, ale ze względu na to, że od dziecka wpajali mu zasady bezpiecznego poruszania się po drodze godzili się na tę pasję. Zresztą zwyczajnie cieszyli się, widząc, jaką radość sprawia mu jazda. Wiedzieli, że choć jest jeszcze dzieckiem, mogą obdarzyć go zaufaniem. Cieszył się nim także wśród kolegów. Zawsze uśmiechnięty, wesoły, skory do pomocy. Budził sympatię, miał wielu przyjaciół, którzy zawsze mogli na niego liczyć. Pomagał. Feralnego dnia ostatnią rzeczą, jaką w życiu zrobił, był powrót do kolegi, który został w tyle.
Żegnaj Synu, żegnaj Przyjacielu, żegnaj Kolego…
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze