Reklama

Chłopaki głosu nie mają

31/03/2013 00:00
Dlaczego wstąpiły do zespołu? Jak długo trzeba ćwiczyć, żeby dojść do perfekcji operowania pałeczką? Czy płaczą, jak coś nie wyjdzie? - o swojej pasji opowiadają krajeńskie mażoretki

Często są w cieniu orkiestry dętej, chociaż to na nie skierowane są oczy widzów. Nic dziwnego, młode, zgrabne dziewczyny, ubrane w piękne stroje muszą wzbudzać zainteresowanie. No i to popisowe wymachiwania pałeczką.
Zespół krajeńskich mażoretek Oleńki istnieje od dziesięciu lat. Jego nazwa wzięła się od imienia jego szefowej Aleksandry Nowak. Pani Ola (tak wołają na nią dziewczyny) jest nauczycielką wychowania fizycznego w krajeńskiej podstawówce, to spośród tamtejszych uczennic wybrała pierwsze dziewczyny do zespołu - te które miały predyspozycje taneczne, rytmiczne. Rzadko się zdarzało, żeby któraś z dziewcząt krótko po wstąpieniu rezygnowała, najczęściej są w zespole aż do ukończenia szkoły średniej. W tej chwili trzy z nich dojeżdżają do szkół w Pile, jedna do Złotowa, mimo to na każdej próbie frekwencja jest niemal stuprocentowa. We wrześniu, w związku ze studiami, odeszła z zespołu dziewczyna, która była w nim od początku.Mam nadzieję, że Dominika do nas wróci - mówi instruktorka.

[[reklama]]

- Zanim zaczęłam uczyć dziewczyny machania pałeczką sama musiałam skończyć kurs dla instruktorów – tłumaczy pani Ola. Postronnemu obserwatorowi wydaje się, że aby dojść do takiej perfekcji trzeba miesięcy ćwiczeń. Nic bardziej mylnego, sztukę tę da się opanować w ciągu kilku tygodni. Chociaż jest to okupione, przynajmniej po pierwszych próbach, siniakami na ręce. - Pałeczkę trzyma się pomiędzy kciukiem a palcem wskazującym. Jak się szybko nią obraca, to daje to nadspodziewane efekty. Najtrudniejsze są podrzuty, wówczas to najczęściej wypadają one z ręki. Trzeba udawać, że nic się nie stało – oświadcza wesoło.
Chorografię opracowuje się wspólnie, każda z dziewcząt wnosi coś nowego. Najgorzej jest ze strojami, bo sporo kosztują, a dziewczyny szybko z nich wyrastają. Potrzebne są przeróbki, ale efekty są znakomite. Widać to po spojrzeniach męskiej populacji.
[[nowa_strona]]
Chodzić też trzeba umieć
 - Miałam z panią Olą wychowanie fizyczne i bardzo mi się to spodobało. Spróbowałam i jestem już sześć lat. Poza tym obserwowałam koleżanki, jak występują, chciałam podobnie – o swoich motywach wstąpienia do zespołu mówi Kasia. Podobnie Sylwia, dla której nauka operowania pałeczką nie stanowiła żadnego problemu. - Jak zaczynałam to miałam siniaki na ręce – wspomina. Oczywiście, boją się, żeby pałeczka nie wypadła z rąk, ale jak już się to zdarzy, to trzeba się uśmiechać i tańczyć dalej. Najgorzej jest w marszu, bo czasami któraś zaczepi o furażerkę, ta spadnie, a trzeba iść dalej. Ktoś, kto żyje muzyką, nie ma problemu z rytmiką, szybko dostosuje się do reszty. Wszystko odbywa się w rytmie na osiem, wystarczy dokładnie liczyć i „wskakuje” się w tempo. Ich zdaniem nie każda dziewczyna się do tego nadaje. Są dziewczyny, które nie mogą wejść w rytm, na przykład nie potrafią zacząć marszu od lewej nogi. - Poza tym sam krok jest specyficzny, najpierw odrywamy piętę, potem stajemy na palcach. Poza tym niektóre koleżanki stawiają kolana do środka, tak nie wolno chodzić – wyjaśniają. Często się zdarza, że jak na powietrzu podrzucą wysoko pałeczki i wszystkim uda się je złapać, wśród widzów daje się słyszeć głośne „Aaaaaaa”.

[[reklama]]

Mażoretki – wyraz zapożyczony z jęz. francuskiego (majorette), oznaczający młode dziewczyny ubrane w paradne stroje zawierające elementy umundurowania galowego różnych służb i formacji. Mażoretki występują na pokazach estradowych i paradach ulicznych, prezentując choreograficzne układy taneczno-marszowe do muzyki orkiestr dętych, żonglując i podrzucając przy tym pałeczki mażoretkowe. Mażoretki spełniają nie tylko funkcję widowiskowego dodatku, ale przy pomocy wykonywanych gestów sygnalizują orkiestrze zbliżający się zakręt, zakończenie utworu, zmianę rytmu. Mażoretka maszerująca przed orkiestrą zwana jest tamburmajorką

Dziewczyny przyznają, że to miłe uczucie jeśli ktoś patrzy na ich występy czy ogląda się za nimi na ulicy. - Mimo że niemal każda z nas ma chłopaka, to jest to bardzo fajne – twierdzi Kasia. Czy ich mężczyźni są zazdrośni? - Trudno. Jest to nasza pasja i muszą to zrozumieć. Powinni nas w tym wspierać. Jakby to wyglądało, gdybyśmy my im zabraniały kopać piłkę? Gdyby kazali nam wybierać, to wybrałybyśmy zespół – mówią. - Ja tam nie mam takich problemów, bo po prostu nie mam chłopaka - żartuje jedna z Oleniek.
Pani Ola przyznaje, że dziewczyny są bardzo zgrane, słuchają jej uwag i poleceń, nie wytykają błędów jedna drugiej. Ma nadzieje, że tak już będzie zawsze.

Ryszard Mikietyński



Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama