- Kupisz co chcesz i gdzie chcesz. Przecież połowa wiary jest uzależniona od amfetaminy - mówi właściciel jednego z klubów w Złotowie
3 lipca – policja zatrzymuje 28-latka ze Złotowa. W jego mieszkaniu znajduje prawie pięćdziesiąt gramów marihuany i ponad dziesięć gramów amfetaminy. Mężczyzna słyszy zarzut posiadania znacznej ilości środków odurzających. [[reklama]] 30 maja – mundurowi kontrolują w Krajence kierowcę renault. Znajdują przy nim blisko dwieście gramów marihuany. Mężczyzna trafia za kratki policyjnego aresztu.
30 stycznia – w Jastrowiu policja zatrzymuje 25-letniego mężczyznę. Na strychu ma on linię produkcyjną marihuany oraz porcje amfetaminy.
- Według statystyk nasza realizacja spraw związanych z przestępczością narkotykową daje nam przewagę nad dwudziestoma dwoma z trzydziestu jeden jednostek policji w Wielkopolsce – kolegów z wydziału kryminalnego chwali rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Złotowie Maciej Zając.
W związku z posiadaniem lub produkcją narkotyków policjanci z KPP w Złotowie wszczęli w tym roku dwadzieścia pięć postępowań wobec dorosłych i trzynaście wobec nieletnich. [[reklama]] Policjant po kryjomu
Zdaniem właściciela jednego z lokali rozrywkowych w Złotowie, to kropla w morzu. - Kupisz co chcesz i gdzie chcesz. Przecież połowa wiary jest uzależniona od amfetaminy – twierdzi mężczyzna. – Widzę to na moim osiedlu. Policja nie daje sobie z tym rady. To samo twierdzi znajomy dwudziestoparolatek. Kupno miękkich narkotyków w mieście to żaden problem. Handel kwitnąć ma właśnie między blokami. Wolne od narkotyków nie są też kluby. – Czasem w lokalu coś się znalazło: komuś wypadła paczuszka, ktoś zostawił worek w kiblu. Ochroniarze chodzą po toaletach i sprawdzają – opowiada lokalny przedsiębiorca. [[nowa_strona]] W ciągu kilku lat policja była w jego lokalu dwa razy. Uczulała go, by zwracał uwagę na handlujących i kupujących. – Czasem wpuścili do nas policjanta w cywilu, ale ci co ćpają się pilnują – mówi mężczyzna. [[reklama]] Menadżer innego z miejscowych klubów również walczy z narkotykami. Klienci są tam dokładnie sprawdzani przy bramkach wejściowych. – Jeśli ktoś ma coś przy sobie lub mamy takie podejrzenie, to ochroniarz wyprowadza taką osobę na zewnątrz i wzywa policję. Spisujemy notatkę, a co się dzieje dalej to już jest w gestii policji i prokuratury – twierdzi pracownik lokalu. Szybko dodaje, że są to przypadki sporadyczne.
Ochroniarze przyglądają się też klientom podczas zabawy. O handlu nie ma być mowy. - Nie ma takiej opcji! Ktoś tam może sobie coś przemycić, ale nie ma opcji, że ktoś sobie tutaj hasa i dilerkę uprawia – oburza się menadżer i chwali się licencjonowaną firmą ochroniarską. Kieruje nią były pracownik Komendy Głównej Policji w Warszawie. - Może trochę ludzie boją się tutaj z tym przyjść, bo wszystkie przypadki zgłaszamy na policję. Może dlatego nie za bardzo próbują, bo nikt nie chce mieć kłopotów – zastanawia się mężczyzna. [[reklama]] Jednak sto trzynaście czynów zakazanych związanych z przestępczością narkotykową ujawnionych przez KPP w Złotowie w tym roku o czymś świadczy. Jest popyt, jest więc i podaż. Zabawa w kotka i myszkę trwa.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze