Reklama

Cmentarni złodzieje wracają

16/09/2016 07:00
Nasiliły się kradzieże na cmentarzu. Giną kwiaty, ozdoby, znicze. Nawet drzewka wykopują. - Że to go łapa nie zaboli z czyjegoś grobu ściągnąć! - oburza się Krystyna Woźniak

Postawiłam kwiaty – ukradli. Dopiero co postawiłam świece, ładne, to prawda, bo to dla taty człowiek nie żałuje. Nie ma. Co człowiek nie postawi – ukradną. Teraz mam cały pomnik zalany czymś tłustym, woskiem, nie wiem czym. Chyba mnie diabeł weźmie!

– Krystyna Woźniak prosi nas o nagłośnienie sprawy. W głowie jej się nie mieści, że znowu ktoś może okradać groby.

Mieszkanka Złotowa przypomina sytuację sprzed kilku lat. Z cmentarza komunalnego ginęły wówczas mosiężne krzyże, podstawki pod doniczki, lampiony ozdobne i znicze.

Reklama

Złapali ponoć na Garncarskiej panią, która kradła z wynajętymi panami i robiła dalej wieńce

– twierdzi nasza czytelniczka. Ale i dawniej nekropolia przy ulicy Chojnickiej do najbezpieczniejszych nie należała.

Jak tata był chowany 17 lat temu, to się zdarzało, że wieńce podpieprzali. Jednego dnia był pogrzeb, a nastepnego nie było prawie nic. W pierwszych dniach były wiązanki ukradzione, na drugi – trzeci dzień sztuczne kwiaty

– twierdzi pani Krystyna.

Kilka lat był spokój, a teraz się to nasiliło. Czy ja mam starą szmatę rzucić na tę płytę?

Reklama

– pyta rozgoryczona.

Jej słowa potwierdzają panie, które handlują nieopodal cmentarza. Twierdzą zgodnie, że codziennie ktoś skarży się na złodziejski proceder. Łupem „hien cmentarnych” padają znicze, kwiaty (naturalne i sztuczne), lampiony, a także rosnące przy grobach tuje. Złodzieje nie gardzą niczym.

Kradną nawet wieczne lampki za 7 zł

– mówią ekspedientki.

Zgłoszeń brak

Problemem tym próbowaliśmy zainteresować policję i straż miejską, ale żadna z tych służb nie odnotowała zgłoszeń kradzieży na cmentarzu.

Ludzie nie dzwonią na policję, bo i tak tych złodziei nie znajdą. A kwoty są zbyt małe

Reklama

– uważają panie ze sklepu z wieńcami pogrzebowymi. Wyplatając je, dodają:

Przyszła ostatnio jedna pani, przeklęła złodziei, popłakała i poszła.

Krystyna Woźniak ze swoim żalem (w sierpniu okradziono ją na około 100 zł) poszła do mężczyzny, który dba o porządek na cmentarzu. Usłyszała, że nie jest on w stanie upilnować grobu jej ojca. Nam pracownik Miejskiego Zakładu Usług Komunalnych przyznał, że zdarzają się skargi na kradzieże. Do prezesa Jacka Fertikowskiego, który w imieniu miasta zarządza cmentarzem komunalnym, jeszcze one nie dotarły.

Reklama

Bez monitoringu takie sytuacje będą się powtarzać

– uważa prezes i przypomina, że MZUK także był na cmentarzu okradany: a to ktoś „przytulił” kosiarkę, a to akumulator z koparki.

To łatwy i łakomy kąsek

– mówi o mieniu zostawionym na terenie nekropolii.

Problem też w tym, że cmentarz jest otwarty 24 godziny na dobę, a wejść jest kilka. Te od strony Jeziora Burmistrzowskiego są poza wszelką kontrolą.

Powinni cmentarz zamykać, a nie te bramy ciągle zostawiać otwarte. To ułatwia złodziejom robotę

– uważają ekspedientki.

Reklama

Co może zrobić samorząd, by utrudnić życie cmentarnym złodziejom? Monitoring, o którym mówił J. Fertikowski, to jedno. Prewencyjne wizyty w tym rejonie policji, co także sugeruje prezes MZUKu, to drugie. Poza tym można sięgnąć po pomysł straży miejskiej z Łodzi, która w okolicy Wszystkich Świętych i Bożego Narodzenia, kiedy liczba wizyt na cmentarzach i kradzieży rośnie, prowadzi akcję „Hiena” i poluje na złodziei przy pomocy noktowizorów.

Złotowska policja, co prawda częściej patroluje okolice cmentarzy w tym czasie, ale widać – za mało. Złodzieje pracują cały rok, czym doprowadzają mieszkańców do białej gorączki.

Reklama

Że to go łapa nie zaboli z czyjegoś grobu ściągnąć! Przecież to jest nie do pomyślenia

– mówi Krystyna Woźniak i liczy, że wreszcie służby zwrócą uwagę na tę sprawę.

Co miesiąc stówa, no przecież człowiek nie wytrzyma…

Ostatni przypadek „hien cmentarnych”, grasujących na terenie powiatu złotowskiego, miał miejsce na początku tego roku. W styczniu policjanci zatrzymali grupę mężczyzn podejrzanych o dewastację i kradzieże na cmentarzu ewangelickim w Krzywej Wsi. Ich łupem padło około trzydziestu żeliwnych krzyży nagrobnych, dwie kamienne płyty nagrobkowe oraz kamienna figurka anioła. Mężczyźni usłyszeli zarzut kradzieży, zagrożony karą do pięciu lat więzienia

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Dt - niezalogowany 2016-09-16 20:09:13

    Kiedy zrozumiecie że najważniejsza jest modlitwa za zmarłych a nie grób ze złota. Szok!!!!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    aboler - niezalogowany 2016-09-16 14:31:26

    Może tez tak być,że byli skłóceni lub coś ukradli komus lub pożyczyli i nie oddali i teraz z zemsty weżmie coś z grobu i wrzuci do kosza. A dlaczego nie ma segregacji śmieci na cmentarzach?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    kled - niezalogowany 2016-09-16 14:07:02

    Cmentarz jest na ulicy Świerkowej, a nie Chojnickiej!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości