Każde starcie z Człuchowskimi Bykami należy do jednych z trudniejszych i najbardziej ekscytujących pojedynków w trakcie sezonu. Także i tym razem nie zabrakło emocji i ostrej – jak nasze rogi – walki.
Do meczu przystąpiliśmy w 7-mio osobowym składzie, co przy głębokości ławki gospodarzy nie zapowiadało wyrównanej batalii. Najtrudniejszy był jednak brak naszych wysokich (Ryba, Serek, Marcin). Mimo to weszliśmy na mecz z pełnym zaangażowaniem i przekonaniem, że może być ciekawie.
Pierwsza kwarta to moment kiedy każdy zespół potrzebuje kilku chwil aby wgryźć się w mecz. W tej odsłonie byliśmy świadkami nieco chaotycznych akcji i mnogości niepotrzebnych fauli – najwięcej w wykonaniu złotowskich Jeleni. Już na 3 minuty przed końcem tej odsłony, każde przewinienie skutkowało rzutami osobistymi dla Byków. Jak widać po końcowym rezultacie: 11-10 dla człuchowian – mecz wydawał się wyrównany.
Nic bardziej mylnego… Drugą kwartę gospodarze rozpoczęli znakomitym runem (ucieczka punktowa) 13-5. Skutecznie wdzierali się w nasze szyki obronne, regularnie trafiając do kosza. Można by powiedzieć, że nam odskoczyli za sprawą skoczka (Grzegorz Skoczyk). Kto wie, gdyby towarzyszyła nam głębsza ławka, może pozwolilibyśmy sobie na ostrzejszą defensywę. Nie mamy jednak usprawiedliwienia na słabo wyglądający atak. Uzyskanie czystej pozycji rzutowej było dla nas nie lada wyzwaniem, a skuteczność wylądowała na zatrważająco niskim poziomie. Mimo niezadowalającej gry, nadal mieliśmy realne szanse na wygraną. W końcu jeszcze na minutę przed końcem II kwarty brakowało nam jednego posiadania by móc zremisować (25-28). Człuchowskie Byki konsekwentnie grały do ostatniego gwizdka i na trzecią kwartę wychodzimy z 9-cio punktowym deficytem 26-35.
Przedostatnia ćwiartka to próba uruchomienia szybkiego ataku. Człuchowianie cały czas utrzymują kilkunasto punktowe prowadzenie, a nam powoli zaczyna brakować sił i pomysłów jak odrobić straty. W takich chwilach potrzebny jest impuls, a ten przyszedł dopiero w następnej odsłonie meczu. Koniec III kwarty to wynik 51-35 dla gospodarzy i poważnie zaglądające widmo porażki.
IV i tym samym decydująca kwarta przed nami. Zastrzyk motywacji w przerwie pozwolił nam wygrać tę część spotkania (20-14), ale nasze przebudzenie nastąpiło zdecydowanie za późno. Mimo ogromnej chęci nawiązania realnej walki Jelenie nie zdołały doścignąć Byków. Mecz zakończył się wynikiem 65-55.
Pozostaje nam nic innego jak zrobić rachunek sumienia, wyciągnąć wnioski i przygotować się na ostatni mecz sezonu zasadniczego. Drugiego lutego podejmiemy Overtime Człuchów, który niewątpliwie jest niespodzianką sezonu. Ten mecz może poważnie namieszać w tabeli i ustawić pary na playofff. Zapraszamy na mecz Kama Złotów vs. Overtime Człuchów: 2 lutego (niedziela), godz. 14:30.
Za dzisiejszy doping wielkie dzięki! A Bykom gratuluje wygranej!
Kama Złotów
foto: Alicja
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze