Reklama

Cztery generacje Klubu Fantastyki "Hobbit"

16/03/2018 18:00
Fantastyka to są przygody. Dziejące się w wyobraźni, ale jednak przygody. A to oznacza nieprzyjemności, zburzony spokój, brak wygód. Przez takie rzeczy można się spóźnić na obiad

„Ponad gór omglony szczyt
Lećmy, zanim wstanie świt,
By jaskiniom, lochom, grotom
Czarodziejskie wydrzeć złoto!”

John Ronald Reuel Tolkien – "Hobbit, czyli tam i z powrotem"

Klub Fantastyki Hobbit powstał w 1985 albo 1986 roku – kłótnie trwają i trwać będą, gdyż nieskończone są spory magów. Przez ten czas przez klubowe szeregi przewinęły się cztery generacje złotowskiej młodzieży.

Założycielem i pomysłodawcą KFH był Krzysztof Domagalski, ówczesny lekarz psychiatra, który wywiesił ogłoszenie na kartce A4 w tutejszym LO albo w oknie „Ziemowita”, dokładnie nie pamiętam

Reklama

– odkrywa fakty z przeszłości, mieszkający na stałe w Wielkiej Brytanii, Maciej Więcek, który reprezentuje pierwszą generację złotowskich „fantastów”.

Ludkowie się zeszli i tak to się zaczęło

– wyjaśnia Maciej, rocznik 1968, czasem zwany POP–em, czyli Pełniącym Obowiązki Prezesa, co miało miejsce jeszcze w latach 90, stary pryk, lecz w sercu ciągle maj.

Trudno powiedzieć, ilu ludzi przewinęło się przez Hobbita do dzisiaj. Szacunkowo oceniam tę liczbę na jakieś 50, może nawet 60 osób. Jak zwykle w takich zbiorowiskach dużo zależy od tego, kto jest na miejscu i jakie zasoby są do dyspozycji. Poważną rewolucją było zdobycie lokalu od Spółdzielni Mieszkaniowej „Piast”, to zdecydowanie zmieniło sytuację – wreszcie można było się spotkać na neutralnym gruncie (czytaj: bez nadzoru rodziców)

Reklama

– wyjaśnia POP.


Czytasz artykuł premium. Pozostało jeszcze 91% tekstu
Zostań stałym Czytelnikiem.
Zaloguj się i subskrybuj wszystkie treści portalu [[pay]]

Przez Hobbita przewinęła się i nadal przewija naprawdę masa ludzi. Zaglądając do klubu w święta, kiedy do Złotowa zjeżdżają „emigranci” i studenci, można natknąć się na 20–30 członków i sympatyków

– precyzuje obecny prezes Klubu, Sebastian Piesiak (32 l.) ze Złotowa. W klubie od 15 lat, z czego sporą część jako frontman. Na co dzień mąż, ojciec i nauczyciel.

Przychodząc na organizowane przez nas imprezy otwarte zobaczysz około 100 zaprzyjaźnionych osób. Prawdziwie aktywnych i na bieżąco dbających o dobro klubu jest obecnie około 10 członków.

Reklama

Przez gościnne progi „Hobbita” przewinęły się już cztery generacje młodych złotowian

Fantastyka na co dzień

Co tak naprawdę łączy miłośników fantastyki?

Więcej niż nam się wydaje. Poczynając od Władcy Pierścieni, a kończąc na cowieczornych wiadomościach. Miłośnik fantastyki to po prostu odbiorca literatury, gier czy seriali z danego gatunku oraz osoby twórcze, piszące, malujące, modelujące, etc.

– mówi Sebastian. Dalej idzie Maciej, który twierdzi, że fantastyka to tak naprawdę wszystko, nawet etykietki na mydło.

I nikt mi nie powie, że nie

Reklama

– dodaje zaczepnie.

Fantastyka to wszystko to, czego nie możemy zrobić w realnym świecie. Przede wszystkim chodzi tu o wyobraźnię, tam się dzieje cała magia

– uzupełnia Filip Głazik, czyli Głaz, w klubie od 2003 roku, który początkowo był tylko sympatykiem KFH, ale z chwilą osiągnięcia 16 roku życia stał się pełnoprawnym członkiem.

Pod fantastykę można podpiąć tak wiele, że każdy z nas może do niej dotrzeć na inny sposób. Jeżeli miałbym wskazać jakieś cechy, które często łączą fantastów, to wyobraźnia i otwarty umysł

Reklama

– podkreśla Sebastian. Fantastyka to sens życia. Pasja. Sposób spędzania wolnego czasu. Odskocznia.

Jak czytać, to literaturę fantastyczną. Jak film, to najlepiej jakieś SF czy fantasy

– zdradza swój sposób Paweł Nowak, alias Nowi, który członkiem klubu jest od mniej więcej 14 roku życia, czyli jakieś 15–16 lat. Od kilku lat mieszka i pracuje w Warszawie.

Praca i rodzina powodują, że nie mogę być na miejscu tak często, jak bym chciał, ale dalej uważam się za jednego z najaktywniejszych klubowiczów

– podkreśla złotowianin.

Reklama

Fantastyka pozwala odciąć się od świata realnego i zapomnieć o problemach, jak i miło spędzić czas

– wyjaśnia Mateusz Manikowski, czyli „ManieK”, który do klubu trafił „zupełnym przypadkiem” i tak mu się spodobało, że został w nim na kolejnych 7 lat.

W co się bawić?

Zajęcia „fantastów” zmieniają się tak samo jak zmienia się świat wokół nas. Początkowo w klubie wszystko sprowadzało się do gier RPG, ale w toku naturalnych procesów trend ten powoli zanikał, a obecnie jest wielką rzadkością. Rozwój technologii w znacznym stopniu wpływa na sposób w jaki spędzamy czas wolny. Wiele osób, które wcześniej spotykały się ze znajomymi, żeby rozgrywać długie sesje RPG teraz wybiera gry komputerowe. Także wybór gier karcianych i planszowych jest teraz o wiele bogatszy. Co roku wychodzi po kilkadziesiąt nowych, ciekawych pozycji. Dawniej klika pokoleń grało cały czas w kilka tych samych gier. Obecnie największy boom przeżywają popularne „planszówki”.

Reklama

W miastach większych niż Złotów normalne jest, że wchodząc do kawiarni czy pubu można sobie wybrać jakąś grę i przy niej posiedzieć

– podkreśla prezes KFH.

Moją domeną są gry planszowe, ponieważ gdy dołączyłem do klubu to właśnie one były najczęściej ogrywane i to w nich czuję się najbardziej swobodnie. Czasy RPG i innych gier niestety mnie ominęły

– ubolewa Piotr Rybarczyk, pseudonim operacyjny Ryba. Technik ekonomista, w klubie prawie najmłodszy, do struktur dołączył mając 13 lat.

Multum możliwości pojawiło się wraz z nastaniem czasów internetu, który dał łatwy dostęp do gier, filmów czy e–booków, a zarazem możliwość łatwiejszego i szybszego poznania niektórych światów i dzielenia się nimi z innymi klubowiczami

Reklama

– wyjaśnia Młody. Kiedy nie ma z kim pograć, alternatywę stanowią książki lub filmy.

Obecnie głównie SF, ostatnio pojawiło się sporo ciekawych space oper, fantasy trochę mi się już przejadło

– z grubsza nakreśla tematykę Maciej.

Czasem mam ochotę obejrzeć hordy orków w niechlujnie wykonanych zbrojach, a czasem gwiezdne myśliwce toczące batalie z obcymi w odległych galaktykach

– precyzuje Głaz, który również z rozrzewnieniem wspomina czasy starych dobrych „rolplejów”, czyli gier fabularnych.

Wspólnota wyobraźni

Główne założenia KFH to integracja osób o podobnych zainteresowaniach, propagowanie wszelkich form twórczości o akcentach fantastyki oraz angażowanie młodzieży do aktywnego udziału w życiu społecznym i kulturalnym. Innymi słowy:

Reklama

Głównym celem takich zbieranin jest zgromadzenie ludzi, którzy w inny sposób by się raczej nie odnaleźli i danie im poczucia wspólnoty. Narzędziami komunikacji mogą być tu książki, filmy, gry, cokolwiek, liczy się wspólnota zainteresowań

– podkreśla Maciej.

Klub to dla mnie głównie spotkania z przyjaciółmi

– dodaje Sebastian, wskazując, że niezależnie od grupy i nastroju gry zawsze sprawdzają się jako tło do spotkania.

Według mnie chodzi po prostu o tymczasowe wspólne przeniesienie się do innego świata, wytworu naszej wyobraźni. Jest to rodzaj odpoczynku od codzienności, tyle że w gronie innych miłośników fantastyki, których łączą podobne zainteresowania

Reklama

– twierdzi Mateusz Brzostowicz, ksywa Brzosto, który do KFH przystał w wieku 14 lat. Jego znajomi po pewnym czasie również zaczęli regularnie odwiedzać Hobbita. Nie od dziś wiadomo, że fantastyka jest wysoce zaraźliwa.

Fantastyka jest dla wszystkich. Z moich obserwacji wynika, że przyjmuje się ją zero–jedynkowo. Albo mnie to wciąga i stanowi ważny element mojego życia, albo tego nie lubię i ograniczam do zera. To wybór ludzi, a nie, że tak trzeba

– podsumowuje temat Nowi.

Frekwencja na weekendowym graniu z „Hobbitem” pokazała, że w fantastyce drzemie spory potencjał

Na innych planetach

Kluby fantastyki często sięgają po pomoc innych grup działających w ramach podobnych założeń. Te same cele znacznie tę współpracę ułatwiają.

Czasami podczas organizowanych eventów najprościej w świecie potrzeba więcej rąk do pracy lub głów do lepszego zaplanowania wszystkiego. Dzielimy się doświadczeniami, pomysłami, a jak trzeba to godzinami zajmujemy się gośćmi zaprzyjaźnionych klubów, tłumacząc i demonstrując nasze hobby

– wyjaśnia Sebastian.

Trzeba jeździć po konwentach, rozmawiać z ludźmi, wciskać się do grup organizacyjnych, to uczy wspólnego robienia rzeczy, załatwiania lokali, autorów czy prelegentów

– dodaje Maciej.

Każdy szanujący się Klub robi eventy, podobne do tych jaki ostatnio udało nam się zorganizować w „Ogólniaku”

– zaznacza Głaz.

Sam kiedyś miałem okazję być „Gżdaczem” [osoba wykonująca prace porządkowe na konwencie fantastyki – red.] poznańskiego PYRKON’u. Na imprezę przyjeżdżało wtedy około 100–150 osób. Latami obserwowaliśmy jak PYRKON się rozrastał. Wydaje mi się że „kopa” impreza dostała, gdy w jej miejsce przyszło zorganizować POLCON 2Erze (Klub Fantastyki z Poznania)

– podkreśla Filip. Dość powiedzieć, że PYRKON w 2017 roku odwiedziło 44 tys. miłośników fantastyki.

O czym śnią Hobbity?

Chciałbym, żeby lata naszej działalności przełożyły się na świadomość złotowian, że fantastyka to nie żadna czarna magia, dziwadła i nerdzi. Świadomość ta przełoży się na jeszcze lepszą frekwencję na organizowanych eventach, może nawet o skali przekraczającej miasto czy powiat oraz zwiększenie liczby aktywnych, działających na co dzień członków

– życzyłby sobie prezes Piesiak, który za największy sukces uważa nieprzerwaną działalność klubu od roku 1985 oraz wieloletnią tradycję organizowania imprez otwartych dla wszystkich zainteresowanych. Poszczególni Hobbici mogą się również pochwalić indywidualnymi zwycięstwami w turniejach rozmaitych gier na ogólnopolskich konwentach i mistrzostwach.

Klub ma ogromny potencjał. W dobie internetu możemy więcej i to właśnie staramy się robić. Chociaż w ostatnich kilku latach niewiele było o nas słychać, a pewnie znajdą się i tacy co nigdy o Hobbicie nie słyszeli

– dodaje Głaz. Jak zostać nowym członkiem KFH? Nic prostszego.

Wystarczy przyjść do siedziby klubu przy SM Piast i zapytać. Oni nie gryzą, a przynajmniej nie od razu

– zachęca Maciej Więcek. Do Hobbita można też napisać na niedawno uruchomionej stronie FB.

Najważniejsza jest chęć wyjścia do ludzi, a jeśli o fantastykę chodzi, to wystarczy być nią zainteresowanym w minimalnym stopniu, a my już to zainteresowanie poszerzymy

– zapewnia Ryba.

Chciałbym, żeby pewnego dnia Klub Fantastyki Hobbit był klubem o którym będzie się mówić w Polsce, a robione przez nas imprezy będą przyciągały mnóstwo fanów fantastyki

– marzy się Mańkowi.

Póki co, małymi hobbicimi, kroczkami idziemy powoli do przodu.

[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Marilyn Manson - niezalogowany 2018-03-16 19:28:05

    Widać nawet krasnoludów na zdjęciu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości